Recenzja gry "Z Moskwy po Berlin"
Kolejna gra z tasiemcowej serii Monte Cristo? Takie pytanie wykwitło w mojej głowie po otrzymaniu tej gry do recenzji. Silnik Desert Rats vs Afrika Korps, walki na froncie wschodnim 1941-1945, pełen realizm, nowe pojazdy, Czerwoni!
Mogło być ciekawie, a chociaż miałem pewne obawy, zasiadłem do gry. Prawa Murphy’ego potwierdziły się po raz kolejny i nie dość, że moje obawy zostały potwierdzone, to pojawiło się mnóstwo rys i pęknięć wynikających z... a zresztą, sami poczytajcie, co ja właściwie mam do tej gry.
Wszystkie drogi prowadzą na Krym.
Jako rzekłem, gra Z Moskwy do Berlina traktuje o zmaganiach wojsk hitlerowskich Niemiec z oddziałami ZSRR na przestrzeni lat 1941-1945. Niemcy walczyli o „Lebensraum”- przestrzeń życiową, którą wyznaczyła im jako należną, nazistowska ideologia. Rosjanie bronili swej ziemi w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Jak było? Dość powiedzieć, że działania aliantów zachodnich w latach 1944-1945 to ledwie ułamek tego, co działo się na Wschodzie!
Ogromne starcia pancernych potworów, zażarte pojedynki powietrzne, bombardowania zdolne zmiażdżyć każdą potęgę, krwawe starcia uliczne i wielodniowe ostrzały artyleryjskie - aby przedstawić to wszystko, trzeba by nie jednej gry, a trzech! Niestety Z Moskwy po Berlin nie mogłoby być nawet jedną taką grą...
W czasie gry w ogóle nie czuje się, że bierzemy udział w operacjach wojskowych, powiem więcej - miejscami miałem wrażenie, że dowodzę małym oddziałem najemnym. Zadania do wykonania są nudne i sztampowe, a często niezwykle trudne- jednego razu zdobyłem silnie broniony most za pomocą artylerii i snajpera, a w innej sytuacji nie byłem zdolny zgubić dwóch okopanych czołgów i piechoty, ponieważ atakowały mnie z miejsca nie do ugryzienia.
Oczywiście nie będę wspominał nawet o jakichkolwiek próbach taktycznego rozwiązania sprawy - wspomniane czołgi są otoczone lasem, więc jedyną możliwością wyjścia z impasu było wzięcie wzgórza siłą.
No tak, ale w końcu w ZSRR było mnóstwo piekielnie rozległych równin przed Uralem, prawda? A że na równinach rządzą czołgi, to wysłałem je do boju i czekałem na rezultat. Miałem zamiar zajechać wrogów z boku lub od tyłu, bo według mojego skromnego rozumku tam właśnie czołgi najbardziej boli. Cóż, przejechałem się na tym, a żaden z moich czołgistów nie wrócił do bazy. Czołgi niemieckie i radzieckie według autorów gry to zapewne istne fortece, od dzisiaj będę śmiał się z filmów, gdzie strzał z bazooki w tył pojazdu go niszczył =p.
Lepsze jest przeciwnikiem starego.
Jesteśmy w ZSRR, tak więc spotkamy się z przodującą radziecką myślą techniczną i tym, co wystawili przeciwko niej Niemcy.
Lekkie czołgi BT/7 i T60/70, średnie czołgi T34, także w wersji 85, ciężkie czołgi KW1, a nawet monstrualne IS2! Nareszcie pojawiła się też grupa niszczycieli czołgów - Elefant, Hetzer, SU100/122 i monstrualny Jagdtiger niejednokrotnie przechylają szalę zwycięstw.
Oprócz konserw dostaniemy też piękne działa ZiS (zdecydowanie lepsze od niemieckich PaK, a nawet czołgowych KwK!) i masę sprzętu nie biorącego bezpośredniego udziału w walkach - ciężarówek, pojazdów półgąsienicowych, różnego rodzaju artylerii- w tym i rakietowej - słynnych Katiusz i Nebelwerferów. Z Katiuszami sprawa jest o tyle dziwna, że nie nauczyłem się do tej pory z nich strzelać... A szkoda, bo chciałem zobaczyć, czy te rakiety urzekną mnie bardziej, niż te z Blitzkriega 2.
Głuchy słyszał od niemego, że ślepy zobaczył zająca.
I ponownie wyliczam kolejne wady tej gry. Zacznijmy od najważniejszej, jeśli chodzi o ogół graczy - grafiki. Spójrzcie na screeny i powiedzcie: czy tak wyglądają obecnie gry strategiczne? Srom i hańba, panowie twórcy! Niczym nie można usprawiedliwić lenistwa developerów, którzy od trzech lat meczą jeden i ten sam silnik. O ile maszynka ta była naprawdę dobra w czasach Desert Rats, to obecnie jest po prostu przestarzała i nikomu się nie podoba. Zwróćcie uwagę na wymagania sprzętowe tej gry... po prostu porażka.
Nigdy nie zwracałem znacznej uwagi na grafikę, liczyła się jej czytelność; ale jeśli w grze ubogiej merytorycznie znajduję podobnie nędzną grafikę, to w jaki sposób mam zainteresować się tym produktem? Ale żebym nie został źle zrozumiany- grafika nie jest brzydka... po prostu można i trzeba było zrobić coś o wiele lepszego.
A tutaj szczypta czegoś całkiem smakowitego...
Rzadko zdarza się, abym wyliczał zalety na końcu, ale gdzieś trzeba:). Do plusów zaliczam wszystko, co nowe w tej serii gier, aczkolwiek znajdzie się kilka elementów nowych w całym gatunku RTW.
Odwrót i poddanie się - jeśli nasi żołnierze nie są w stanie pokonać wroga, lub ponoszą znaczne straty, starają się wycofać z pola widzenia przeciwnika. A w przypadku rozkazów samobójczych- na przykład posłanie fizylierów z karabinami na czołgi, nasi chłopcy poddadzą się i utracimy nad nimi kontrolę. Najfajniejsze z tego wszystkiego jest, że i tak jednostki, które skapitulowały giną pod gąsienicami czołgów, lub przez wybuchy pocisków artylerii ;)
Zeskakiwanie piechoty - piechota przewożona na pancerzach pojazdów zeskakuje w chwili dostania się pod ostrzał. Bardzo przydatna i ergonomiczna opcja, nie tracimy naszych wojaków na darmo.
Ulepszona AI - teraz nasz zerojedynkowy wróg będzie próbował przełamywać okrążenia, w które go zamknęliśmy. Innymi słowy, kocioł nie będzie już tak łatwy do ustawienia.
Nareszcie pojawiły się samoloty szturmowe, jedne z najprzyjemniejszych jednostek w każdej grze wojennej; ale żeby nie było za łatwo, działka plot. automatycznie zmieniają tryb ognia z naziemnego na przeciwlotniczy i odwrotnie. Małe, a cieszy.
Czekałem na Ciebie... Czerwona Zarazo.
Co by tu rzec na zakończenie... Z Moskwy po Berlin to dosłowny klon jednej z trzech poprzednich gier Monte Cristo - Desert Rats vs Afrika Korps, D-Day i 1944: Battle for Bulge. Nie zmieniło się nic w kwestii mechaniki, grafiki, ani gameplayu.
W zasadzie dostajemy kilka nowych jednostek, nowe maskowane i klimat. To za mało, jak na jedną grę. Jeśli Z Moskwy po Berlin byłoby dodatkiem, z pewnością ocena byłaby wyższa. Tymczasem... staraliśmy się, ale wyszło jak zwykle.
Plusy:+ kilka ciekawych rozwiązań
Minusy:
- nihil novi
- ABSOLUTNIE nic nowego w kwesti gameplay
Z Moskwy po Berlin
Gatunek gry: strategicznaWydawca polski: Licomp Empik Multimedia
Wydawca oryginalny: Monte Cristo
Data wydania polskiego: 3 marzec 2006
Data wydania oryginału: 10/2005
Języki gry: angielski, polski - napisy
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 2000, Windows ME, Windows XP
- Procesor: 1 GHz
- Pamięć operacyjna: 256 MB
- Karta graficzna: 64 MB
- HDD: 1,2 GB
- Procesor: 1,4 GHz
- Pamięć operacyjna: 512 MB
- Karta graficzna: 128 MB
- HDD: 1,2 GB
Sklep
Forum






