Recenzja gry "Terminator: Ocalenie"

Autor: Azazell
Korekta: Esse
17 lipca 2009

Ocena ogólna: 5/10

W ubiegłym wieku, niejaki James Cameron,  popularny reżyser filmowy, zapoczątkował nowe uniwersum w dziejach kina. Stworzył i wyreżyserował dwie części Terminatora, które stały się dla wielu  produkcjami kultowymi, a nawet uznano je dziełami legendarnymi. „Terminatory” opętały cały świat i zyskały sobie bardzo wielu zwolenników. Ciężko wręcz sobie wyobrazić ilu jest fanatyków w obecnym czasie.  Także tych morderczych maszyn nie mogło zabraknąć w świecie gier komputerowych. Pierwsza gra na podstawie drugiej części filmu powstała jeszcze na amigę – Terminator 2: Dzień Sądu. Niestety gra okazała się wielką porażką i bardzo szybko o niej zapomniano. Podobnie było z późniejszymi produkcjami, które powstawały na nowszych platformach  (PC, Playstation 2) – każda gra o elektronicznych cyborgach okazywała się słabiutka. W obecnym roku znów zrobiło się głośno wokół uniwersum Terminatora – głównie ze względu na nowy kinowy film, rozpoczynający nową trylogię o maszynach.  To wielkie wydarzenie w świecie filmów S-F wykorzystała mało popularna firma Grin, Postanowili stworzyć z dużym rozmachem, grę opartą na wydarzeniach rozgrywających się przed wydarzeniami z kinowej produkcji.  Czy tytuł jest warty zachodu? O ty m dowiecie się czytając dalszą część recenzji.

Gra Terminator Salvation czy - jak kto woli - Terminator Ocalenie, wprowadza gracza do świata , zniszczonego przez komputerowy system obronny zwany „Skynet”.  Akcja w grze dzieje się w roku 1918, kiedy to system obronny masowo produkuje na olbrzymią skalę maszyny zwane Terminatorami, których celem jest całkowite wyeliminowanie i pozbycie się ludzkości na świecie. Wcielamy się w postać niejakiego Johna Connora, który jest dla większości istnień żywą legendą i zarazem wybrańcem. Głównie dlatego, że to właśnie John Connor wykazał odwagę i pokazał ocalałym jak należy walczyć z tymi okrutnymi cyborgami. Kontrolując postać Johna przenosimy się do opustoszałego miasta Los Angeles. Musimy je zniszczyć, umieszczone tam główne centrum Skynetu –  zanim maszyny przejmą kontrolę nad całym światem.

Terminator: Salvation

Oczywiście razem z naszą postacią podążać będą jego podwładni, którzy będą wspierać Connora w trudnych momentach podczas walki z przeciwnikami.  Blair Williams, Barnes czy  David Weston – to postacie, które mają swoją historię, ale w grze jest to tak ograniczone, że nic się od nich tak naprawdę nie dowiadujemy.  Robią wrażenie jakby byli tylko zwykłymi kompanami w drużynie.  A jak się ma sprawa z ekwipunkiem? Mamy parę broni, między innymi warto posiadać karabin szturmowy M4 oraz wyrzutnię rakiet i ewentualnie granatnik – bo tylko te bronie są tak naprawdę dostępne przez większy okres w grze.  Jak się prezentuje sama rozgrywka?  Cóż, nie jest za dobrze.  Johnem operujemy podobnie jak to miało miejsce w Gears of War, czyli możemy przemieszczać się i chować za skałami lub ścianami - wraz z kompanami wspierać się wzajemnie ostrzeliwując wroga. W sumie mogę uznać to za udany element w grze i z chęcią się ma ochotę na dalsze podboje z maszynami, ale niestety tylko do pewnego czasu. A to dlaczego? Dlatego, że po pewnym czasie zauważamy, że na naszej drodze stają ciągle te przygłupawe latające Aerostaty (są to niewielkich rozmiarów latające maszyny wyprodukowane przez skynet). Po zaledwie godzinie grania walka z nimi staję się bardzo prymitywna i zarazem nudna! Czyżby twórcy nie mieli pomysłów na większe urozmaicenie napotkanych przeciwników? Czasami na drodze można spotkać inne maszyny -  Terminatory z serii T600 oraz maszyny okryte szmacianą i gumowatą skórą. Tylko przez większość część gry - ma się wrażenie jakby ich było stanowczo za mało! Moim zdaniem źle zbalansowano pojawiających się przeciwników w grze. To bardzo razi oraz przeszkadza.

Terminator: Salvation

Firma GRIN tworząca tę grę, popełniła ogromny błąd – zbyt szybko pośpieszyli się z wypuszczeniem tego produktu, który naprawdę ma ogromny potencjał. Pewnie tak bardzo się twórcom spieszyło, aby wydać grę wraz z premierą kinową, a wszystko to w celach zarobkowych. Szkoda naprawdę wielka szkoda. Gra posiada szereg idiotycznych błędów i niedopracowań. Najbardziej rzucającym się w oczy jest ograniczony świat – mimo, że z daleka pokazane jest całe miasto to i tak możemy się poruszać tylko w określonym obszarze, który na dodatek prowadzi gracza jak po sznurku. To wygląda tak. Idziesz parę metrów i wyskakują maszyny, niszczysz je idziesz dalej znów parę metrów i znów wyskakują kolejne maszyny. Kolejne bugi jakie uświadczyłem to beznadziejne efekty wybuchów. Już w grach z poprzedniego wieku prezentowały się wizualnie o niebo lepiej.  A najlepsze jest to, że gra jest koszmarnie krótka! Mi zajęła ona 5 godzin. Co ciekawe, to i tak długo - na internetowych forach doczytałem się, że większość graczy przeszła ją w 3-4 godziny! Tak krótkiego tytułu dawno nie widziałem. Twórcy powinni się wstydzić wypuszczać tak krótki produkt i bardzo niedopracowany.

Terminator: Salvation

Po dwóch godzinach grania wiecie co mnie tak naprawdę trzymało dalej przy grze? Muzyka! Mój ulubionych utwór z legendarnej drugiej części kinowego filmu, pojawił się w grze i możemy go słyszeć przez niemal całą grę. Dzięki tej symfonicznej piosence przetrwałem przez całą grę. I gdyby nie ten utwór, nie wiem czy wytrwałbym przy grze do końca. Dodatkowym dość udanym elementem w grze są tak zwane „cut-scenki” – czyli przerywniki filmowe w czasie gry. Uważam, że fajnie je wykonano i dość klimatycznie.  Czy gra posiada jeszcze jakieś zalety?  Niestety oprócz wspanialej muzyczki oraz udanych przerywników filmowych i - ewentualnie - w miarę udanego trybu walki nic gra tak naprawdę nie oferuje. Jestem wielkim fanem Terminatora i liczyłem na w miarę udany produkt. Niestety po raz kolejny się zawiodłem. Grę będzie się opłacało kupić jak za parę lat ukaże się w jakiejś komputerowej gazecie – dziś jest zwyczajnie za droga, zwłaszcza biorąc pod uwagę krótki czas rozgrywki jaki oferuje.

Plusy:
+ wspaniała muzyka
+ udane przerywniki filmowe
+ w końcu mamy okazję zmierzyć się z Terminatorami!

Minusy:
- ograniczony świat
- koszmarne błędy i niedopracowania
- zbyt krótki czas rozgrywki
- liniowość
- słabiutkie AI (naszych kompanów oraz zarazem przeciwników)
- cena

Ocena ogólna: 5/10

Terminator: Ocalenie

Gatunek gry: akcja
Wydawca polski: CD Projekt
Wydawca oryginalny: Warner Bros. Interactive Entertainment
Data wydania polskiego: 5 czerwiec 2009
Data wydania oryginału: 5/2009
Oryginalna strona gry: http://www.terminatorsalvationthegame.com/
Języki gry: angielski, polski, polski - napisy
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows Vista, Windows XP
Minimalne wymagania sprzętowe:
  • Procesor: Core 2 Duo 2.13 GHz
  • Pamięć operacyjna: 2 GB RAM
  • Karta graficzna: GeForce 8800 lub lepsza
  • HDD: 7 GB HDD
  • Karta muzyczna: zgodna z DirectX 9.0
  • Napęd: DVD
Liczba dvd w pudełku: 1


blog comments powered by Disqus