Recenzja gry "Tekken 6" (PSP)

Autor: Gabriel
Korekta: X-Ray
2 lutego 2010

Ocena ogólna: 7/10

Nie tak dawno dzieliłem się z Wami wrażeniami z Tekkena szóstego na PS3. Moje odczucia były bardzo mieszane. Z jednej strony gra, która idzie o mały krok do przodu w rozwoju gatunku, z drugiej jednak, jest to krok zbyt nieznaczny, jak na możliwości konsol obecnej generacji. Głośno narzekałem na oprawę graficzną, na niegrywalny tryb online oraz na niesamowicie długie czasy oczekiwania, na załadowanie się walk. Pomimo tych dość poważnych wad, oceniłem grę na 8/10. Dlaczego? Jest to bowiem pozycja, która niestety, nie ma za wielkiej konkurencji a rozwiązania, które funkcjonują w niej od lat, są w dalszym ciągu innowacyjne dla bijatyk. Tymczasem w moje ręce trafiła wersja gry na PSP. Muszę przyznać, iż płytka UMD z poprzednią częścią (Tekken: Dark Ressurection) spędziła w napędzie zdecydowaną większość czasu życia mojej konsoli. Tym samym z wielkim zapałem zabrałem się za szóstą odsłonę bijatyki.

 

Replay, replay! Nie dali replaya!

 


W niniejszej recenzji skupię się na dwóch aspektach porównawczych. Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na zmiany w stosunku do T:DR. Nie należy zapominać, iż T6 jest odpowiednikiem produkcji na PS3, dlatego należałoby napisać o podobieństwach i różnicach także i z tą wersją. A jest ich sporo. Po pierwsze, wycięty został tryb kampanii. Nie rozumiem, niestety, dlaczego. O ile nie była to opcja, która stanowiła esencję gry, o tyle na pewno ciekawie dopełniała fabułę tytułu. Było to, swego rodzaju, alternatywne podejście do serii (ten tryb był zawsze osobnym typem „bijatyki chodzonej”). W T:DR, jak pamiętamy, podobny zabieg „wycinania” także miał miejsce. Mini gra „The Devil Within” nie została zamieszczona nigdy w wersji przenośnej. Zastąpiono ją jednakże systemem mini-turniejów (Tekken Dojo) oraz minigierkami (Tekken Bowling etc.), które może i nie cieszyły się zbyt dużą popularnością, ale były na pewno rekompensatą za „okrojenie” tytułu, czego W T6, niestety, nie znajdziemy. Otrzymujemy czystą bijatykę w trybie „versus”. Jeżeli jednak obawiacie się, iż T6 w wersji na PSP został kompletnie pozbawiony fabuły- już spieszę z wyjaśnieniem. Tryb „story mode” pozostał nienaruszony (właściwie „wykrojony” z kampanii) i w dalszym ciągu gra posiada wszelkie zakończenia fabularne dla każdej postaci.

 

Te z kolei, zostały skonwertowane w prawie wszystkich aspektach z wersji stacjonarnej. Prawie, gdyż o ile ich liczebność, style walki i opcje niezbędne dla rozgrywki zostały jak najbardziej przeniesione, o tyle możliwości zmiany wyglądu naszego bohatera są o wiele uboższe. Kolejnym ważnym uchybieniem jest brak powtórek. I nie mam tu na myśli możliwości zapisywania całych walk, celem ich późniejszego oglądania. Mówię tutaj o znanych od początku serii powtórkach po zakończeniu każdej rundy, gdzie w zwolnionym tempie byłby pokazywane jej ostatnie sekundy. Jakież było moje zdziwienie, gdy zdałem sobie sprawę z ich braku. Doprawdy nie mam pojęcia, komu przeszkadzała ta opcja. Tym bardziej, że można było ją w każdej chwili pominąć wciskając przycisk „start”.

 

Dajcie mi pistolet, zastrzelę grafika!
TEKKEN: Dark Ressurecion to gra, która m.in. pod względem grafiki wyznaczała standardy. Był to jeden z najważniejszych „system sellerów” na PSP. Przepiękne, dokładne i bardzo żywe areny oraz niesłychaną płynność animacji postaci można zaliczyć do atutów, które pomimo wieku gry, nadal utrzymują tytuł na szczycie.

 

W T6 mam takie same, mieszane uczucia odnośnie aren, jakie miałem w stosunku do wersji PS3. Owszem, są one bardzo ładne, w miarę dokładne, żywe itp. Ale tak samo jak i w przypadku konsol stacjonarnych, ich poziom jest bardzo nierówny. Na niektórych z nich widzimy wiele trójwymiarowych obiektów uzupełniających tło oraz przepiękne krajobrazy. Na innych natomiast są one zastępowane brzydko wyglądającymi „spriteami”, zaś elementy tła „nie trzymają się kupy”. Tą konsolę stać na wysoki poziom, co zostało już udowodnione w T:DR. Tymczasem chaos serwowany nam przez NAMCO bardzo utrudnia mi ocenę.

 

Animacja postaci nie zmieniła się w stosunku do poprzedniej części. A że już tam stała na bardzo wysokim poziomie, jestem skłonny uznać, iż ten aspekty gry został wykonany bardzo starannie. W odróżnieniu od wersji PS3 nie mamy natomiast „wynalazków” takich jak np. wygładzanie krawędzi (i bardzo dobrze!).

 

Natomiast wielki minus należy się konwersji wszelkiej innej grafiki. Rysunki postaci przed walkami wyglądają jak nędzne zdjęcia z telefonu komórkowego. Wszelkie elementy menu, statycznych plansz itp. z pewnością mogłyby zostać wykonane lepiej. W NAMCO przydałby się podstawowy kurs obróbki i konwersji grafiki 2d, gdyż wygląda ona po prostu ohydnie. Widać tutaj wyraźnie, iż autorom bardzo spieszyło się z wydaniem gry. Robili oni wszystkie wersje na raz, mieszając elementy z różnych konwersji ze sobą.

 

Sprechen sie pa Ruski?
Wrażenia z gry pod kątem udźwiękowienia są, w moim przypadku, niemal identyczne jak przy wersji z PS3. Poziom nie poraża, ale znajdziemy kilka kawałków, które zapadają w pamięć. Ogółem jednak muzyka nie jest uciążliwa i dosyć dobrze uzupełnia rozgrywkę. Postacie, tradycyjnie już, mówią w swoich ojczystych językach, dogadując się mimo tego wręcz doskonale. Jest to zabieg bardzo komiczny, ale ma swój urok i jest przy tym unikalny.

 

Welcome to the Iron Fist Tournament.

 


W tym miejscu zastanawiam się nad zasadnością ponownego recenzowania samej walki. Zrobiłem to już w miarę dokładnie w recenzji wersji PS3. Na ten aspekt jak widać (na całe szczęście) twórcy gry położyli największy nacisk. Gra się bowiem na PSP dokładnie tak samo jak na wersji stacjonarnej. Oczywiście pewnym mankamentem może być tutaj brak dwóch dodatkowych „triggerów” do skonfigurowania. Jest to jednak naturalne ograniczenie techniczne PSP i wpływa bardziej na przyzwyczajenia niż na samą grę. Reasumując jednak wcześniejsze wywody, walki są atutem, który będzie przemawiał za tym tytułem niezależnie od reszty. Nowe postacie, nowe techniki, nowe chwyty i ciosy, pewne istotne zmiany wymuszające zmianę taktyki (systemy bound i rage). Te elementy decydują o sile TEKKEN 6 jako bijatyki.

 

Przypomnę jednak, iż gra została mocno okrojona pod względem trybów rozgrywki. Mamy do dyspozycji tryb znany z automatów (Arcade Mode), wspomniany wcześniej Story Mode, Ghost Battle ,czyli pojedynek z zapisanym wcześniej AI tworzonymi na podstawie stylów innych graczy (zapraszam do recenzji wersji PS3 po więcej informacji) oraz trzy tryby challenge znane nam już z T:DR: Time Attack, Survival oraz Gold Rush. Możemy oczywiście także potrenować, korzystając z Practice.

 

Za każdą wygraną walkę lub ukończenie poziomu, wzorem znanym już z Tekken 5, otrzymujemy wynagrodzenie. Możemy je zamieniać na elementy ubioru dla naszych postaci. W stosunku do T:DR jest ich trochę więcej. W porównaniu jednak do T6 na PS3, otrzymujemy wersję bardzo ubogą. Fani przebierania i robienia postaci wedle ich własnego upodobania mogą tutaj poczuć się srodze zawiedzeni; brakuje nie tylko wielu elementów ubioru, ale także ograniczone zostały miejsca na postaci, które możemy zaopatrzyć w nowe gadżety. Pozostawiono na szczęście edytor fryzur, chociaż zarówno tutaj jak i na wersji stacjonarnej jest on dosyć toporny w użyciu.

 

Tryb online? Wolne żarty.
Wielkim rozczarowaniem dla mnie jest brak porządnego trybu rozgrywki sieciowej. PSP już od dawna jest zaopatrzone w dostęp do PlayStation Network, PlayStation Store i innych podobnych usług. Tym samym nie wydaje mi się, aby problemem było zrobienie systemu walki przez Internet, odpowiadającego temu z konsol stacjonarnych.

 

Opcja Network, niestety, służy teraz tylko do podłączenia dwóch PSP i wspólnej zabawy w sieci ad-hoc. Mało tego- nie można nawet, tak jak w T:DR, skopiować na drugą konsolę klienta sieciowego. W T6 obaj gracze muszą posiadać swoje kopie gry. Jest to duży minus i wielki krok wstecz w stosunku do poprzedniej wersji.

 

TEKKEN 6 jest grą dobrą, tytułem dorównującym T:DR w większości aspektów; poziom jego dopracowania przywodzi na myśl, czasami śmieszny i niedorzeczny wniosek, iż wersje na PS3/X360 wyglądają tak, jakby to właśnie one były konwersjami z PSP, a nie odwrotnie. Skąd ten pomysł? Do tego rodzaju konkluzji doszedłem, głównie, na podstawie tych nieszczęsnych aren, które w wersji HD wyglądają jeszcze okropniej.

 

W dalszym ciągu zagadką są dla mnie niektóre aspekty gry, które zostały tak „pokrojone” w stosunku do wersji na konsole stacjonarne. Z nieoficjalnych informacji krążących po Internecie wiem, że płyta UMD z grą nie jest zapełniona nawet w 2/3. Co więc wpłynęło na taką decyzję twórców? Lenistwo? Kłopoty z konwersją? Brak finansów i czasu? Niestety na dzień dzisiejszy jest to wielka niewiadoma. W ocenie końcowej jednak, obiektywnie muszę spojrzeć na T6, jako tytuł przeznaczony na konsolę PSP i skupić się bardziej na jej porównaniu z T:DR.

 

Przyznam, iż jestem lekko rozdrażniony tym tytułem. Wiem, że NAMCO stać na więcej (co widać chociażby na przykładzie ewolucji serii SoulCalibur). T6 tym samym traktuję jako nieco zmienioną i rozszerzoną wersję T:DR. Bez żadnych wielkich rewolucji, z kilkoma kroczkami naprzód, ale także kilkoma wstecz. W dalszym ciągu jednak, sama rozgrywka jest potężnym atutem tego tytułu. Szkoda tylko, że autorzy wiedząc o tym, zignorowali całą resztę.

Plusy:
+ animacja postaci
+ zmiany w systemie walki
+ wysoka grywalność
+ duża ilość postaci do wyboru (41)

Minusy:
- znów nierówna grafika na arenach
- kiepska jakość grafik 2d
- brak „powtórek”
- „okrojenie” w stosunku do wersji stacjonarnych
- brak dodatkowych trybów jak w T:DR
- tryb online? Jaki tryb online?

Ocena ogólna: 7/10

Tekken 6 (PSP)

Gatunki gry: bijatyka, zręcznościowa
Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: Namco
Data wydania polskiego: 12/2009
Data wydania oryginału: 11/2009
Oryginalna strona gry: http://www.tekken.com/
Język gry: angielski
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PSP
System operacyjny: nie dotyczy




--- Reklama ---