Recenzja gry "Settlers: Narodziny Kultur"

Autor: Azazell
Korekta: Maciej 'mack00' Katulski
17 grudnia 2009

Ocena ogólna: 7.5/10

Od długiego już czasu na półkach sklepowych dostrzegamy głównie gry zręcznościowe, które w głównej mierze nastawione są na dobrą akcję lub tworzone dla rozgrywek wielosoboowych. Natomiast od pewnego czasu brakuje mi oraz z pewnością innym graczom również, gier z gatunku strategiczno-ekonomicznych, takich, w których ogromny nacisk położono na gospodarkę i ekonomię.  W bieżącym roku otrzymaliśmy jak dotąd tylko dwa takie tytuły. Pierwsze to Anno 1404 stworzony przez studio Related Designs, pojawiła się na początku wakacji na całym świecie i dzięki wydawcy Ubisoft została dobrze, a nawet można uznać, że doskonale przyjęta przez odbiorców. Tymczasem minęło już prawie półroku i do moich rąk trafiła kolejna gra z tego samego gatunku – Settlers: Narodziny Kultur.  Czy gra warta świeczki? O tym przekonacie się czytając dalszą część recenzji.

Nikomu chyba nie trzeba przypominać najnowszego tytułu z pod wydawnictwa Ubisoft, ponieważ każdy przeciętny gracz na pewno miał z poprzednimi częściami do czynienia. Pierwsze Settlersy pojawiły się jeszcze na amidze w 93 roku i zdobyły ogromną popularność wśród graczy. Jej prostota oraz grywalność przyczyniły się do osiągnięcia wielkiego sukcesu i na zawsze pozostanie w pamięci wszystkich fanów gier ekonomicznych. Nie dam rady zliczyć ile wtedy przy tym tytule spędziłem czasu, po prostu się nie da! Dla mnie była to pierwsza obok Civilization strategia, w której się zakochałem i chyba nigdy już nie zdołam poświęcić tyle wolnego czasu, co temu tytułowi. Ile razy wykręcałem się od szkoły – wymyślając różnorakie choroby. Mój termometr już ledwo działał, bo tyle razy przykładałem go do kaloryfera – wszystko po to, aby uzyskać jeszcze jeden wolny dzień dla tych wspaniałych settlersów.  Wspomnieć warto, że grę wymyśliła i stworzyła niemiecka firma Blue Byte, która w swoim dorobku oprócz Settlers – pochwalić się może strategiami turowymi takimi jak History Line 1914-1918 czy trylogią Battle Isle.  W kolejne części osadników też miałem przyjemność pograć, ale niestety to już nie to samo co pierwowzór - zwłaszcza po roszadzie w studiu Blue Byte, zaczęliśmy otrzymywać co raz to gorsze produkty. Bardzo rozczarowała piąta odsłona serii, według mnie powinna nosić zupełnie inny tytuł, bo z settlersami nie miała praktycznie nic wspólnego! Nie dość, że gospodarkę w grze tak uprościli, to jeszcze zrobili z gry zwykłego rts‘a. Dwa lata temu premierę miała szósta część osadników zatytułowana Settlers: Narodziny Imperium, na szczęście przeszła bez większego echa, bo po raz kolejny mimo wciągającego klimatu pozostawiła pewien niesmak ze względu na uproszczoną rozgrywkę i rażącym brakiem najważniejszych plusów z pierwszych odsłon.

Settlers: Narodziny Kultur

No właśnie, jeśli mowa o plusach w settlersach, to najmilej wspominam przede wszystkim możliwości tworzenia wytycznych dróg, po których osadnicy mogli dzielnie poruszać przenosząc kolejne ciężkie towary do odpowiednich budynków. Kolejnym ważnym atutem była pracowitość naszych tragarzy oraz pozostałych osadników zatrudnionych na dane stanowisko takich jak drwal, cieśla czy rolnik – mogliśmy podziwiać jak ciężką harują i starannie dbają przy tym o rozwój swojej średniowiecznej mieściny. Ciężko w słowach to opisać, trzeba to zobaczyć na właśne oczy, w jaki sposób nasi settlersy pracują, aby ich mała wioska przeobraziła się w dobrze prosperujące miasto. Naszym głównym zadaniem było zadbanie o rozwój miasta, należy z głową wyznaczać, gdzie, w którym miejscu postawić kolejną zabudowę oraz rozplanować siatkę dróg tak, aby nasi osadnicy nie pogubili się i nie opóźniali rozwoju małej metropolii. Nie wymieniłem wszystkich zalet settlersów, bo musiałbym rozpisać się na wiele stron. Wszystkie te elementy udowadniają, że ostatnie części ich przygód były po prostu wypadkiem przy pracy. Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek pojawią się nowe settlersy czerpiące pełnymi garściami z wyżej wymienionych pozytywnych cech. Moje obawy o zagraniu w starych osadników w nowej odsłonie zostały całkowicie zbagatelizowane przez niemieckie studio Funatics Development , które rok temu stworzył nowe settlersy na podobieństwo legendarnej Settlers 2 ze sprawdzonymi pomysłami w rozgrywce. Wszystko byłoby super, gdyby nie niemiecka wersja językowa, która była jedynym językiem występującym w grze. Plułem sobie w brodę, czemu w młodości nie uczyłem się tego języka. Jak pech to pech. Dziwiło mnie również to, że gra pojawiła się tylko i wyłącznie na terenie Niemiec i na dodatek żaden wydawca w innych krajach nie zainteresował się tym produktem. W końcu po roku czasu nowy Polski wydawca Ubisoft Polska wziął pod uwagę ten zapomniany produkt i wydał go w naszym kraju nadając tytuł Settlers: Narodziny Kultur.

Settlers: Narodziny Kultur

Settlers: Narodziny Kultur jak sama nazwa wskazuje opowiada historię trzech różnych narodów – Egipcjanów, Szkotów i Bawarczyków. Każda nacja wyróżnia się nie tylko pod względem się nie tylko unikalną kulturą, a także siłą wojskową i gospodarką. Szkoci radzą sobie doskonale ze sprawami militarnymi, natomiast z gospodarką mają nie lada problemy. Egipcjanie są odwrotnością Szkotów, ponieważ dają sobie perfekcyjnie radę w rozwijaniu gospodarki, lecz ich siła militarna nie należy do najlepszych. Bawarczycy natomiast zaznajomieni są po trochu w rozwoju miasta oraz aspekcie wojskowym. Mi osobiście najbardziej do gustu przypadł naród Egipski wprowadzający klimatyczny nastrój w grze, dzięki interesującej kulturze i charakterystycznych zabudowań.  Każdy z wyżej wymienionych narodów wyróżniają się także innym stylem i rozwojem. Grając Egipcjanami nie stawiamy budowli z drewna, lecz z gliny i kamieni – czyli dla nich cegielnia i studnie to budowle niemal najważniejsze. Także wojsko wymaga zupełnie innych zapotrzebowań potrzebnych do ich rozrostu, na przykład Szkockie jednostki wymagają whisky i nowego surowca tak zwanego kilta. Takich urozmaiceń jest znacznie więcej, po prostu grając każdym narodem czujemy różnice w rozgrywce.

Settlers: Narodziny Kultur

Jestem mile zaskoczony ową produkcją. W końcu pojawili się twórcy, którzy sami dobrze wiedzą czego najbardziej pragną starsi wyjadacze – mam tu oczywiście na myśli wykorzystane najlepsze i zarazem sprawdzone elementy z Settlers 2, czyli możliwość tworzenia sieci dróg oraz oglądania w jaki sposób surowce są z dokładnością transportowane. To nie wszystko! W grze ujrzymy sporo innowacyjności względem wszystkich dotychczasowych części gry. Otrzymaliśmy możliwość składania ofiar i dzięki temu możemy otrzymać bonusy do rozwoju naszego małego państewka lub przyczynić się do upadku przeciwników. Każdy naród dostępny w grze posiada swoje charakterystyczne ofiary, a jest ich naprawdę bardzo wiele i różnią się efektywnością działania. Przykładowo ofiara „Rytuał boskiego pokoju” – uniemożliwia atakowania twojej wioski przez wroga albo „Wędrujące granice” – powoduje, że twoje granice powiększają się o parę pól. Oczywiście żeby nie było za łatwo, to każda z ofiar ma określony czas działania. Dodatkową nowością w grze są nowe surowce, bo oprócz znanych nam węgla, kamieni i złota możemy masowo wytwarzać sól, granit oraz szafir. Każdy z nich oczywiście jest niezbędny do rozwoju danego narodu.

Settlers: Narodziny Kultur

Kampania w Settlers: Narodziny Kultur składa się z jedenastu dość długich misji. Z początku wydaje się to bardzo mało, ale w każdej z nich otrzymujemy szereg dodatkowych questów pobocznych potrafiące znacząco wydłużyć główną misję. Tak na oko każda z misji potrafi przykuć do monitora na dwie, a nawet trzy godziny, co po zsumowaniu wychodzi dość sporo godzin. Oprócz kampanii możemy rozegrać dowolną grę, czyli wybieramy sobie mapę oraz ilość przeciwników ustalając cel rozgrywki. Jedynym mankamentem jest brak generatora map, a niestety to dość spory błąd, ponieważ tych dostępnych map jest tak naprawdę nie wiele.  Gdy znudzi wam się rywalizowanie z komputerem możecie swoich sił spróbować w trybie wielosoobowym, którego opisze wam na końcu mojej recenzji.

Co do oprawy audiowizualnej to nie mam żadnych zastrzeżeń? Grafika jest czytelna i nie sprawia problemów z wyszukiwaniem najdrobniejszych szczegółów na głównej mapie. Kamerę można łatwo przybliżać i ustawiać prawie na samej ziemi operując nią w każdym kierunku – uważam, że to bardzo fajny pomysł - możemy dzięki temu jeszcze bliżej obserwować pracujących tragarzy.  Ja osobiście nigdy na jakość grafiki nie patrzę, bo dla mnie liczy się tylko i wyłącznie klimat oraz gry walność, ale znając życie na pewno znajdą się tacy, którzy na pierwszym miejscu stawiają na wygląd gry. Tacy niestety mogą się troszkę rozczarować, w grze nie zobaczymy jakiejś wybitnie pięknej grafiki i zdecydowanie graficznie nowe settlersy prezentują się dość ubogo nawet w porównaniu do szóstej części, a wyszła ona 2 lata temu! Z drugiej strony myślę, że lepsza taka prosta oprawa graficzna niż przekombinowana i dodatkowo z pewnością straci na czytelności. Wystarczy przypomnieć sobie brzydką grafikę w Panzer General 3, bleee aż mi się robi nie dobrze jak tylko sobie ją przypominam. Animacja w grze prezentuje się jak najbardziej pozytywnie, chociaż można mieć jedno drobne zastrzeżenie – w momencie, gdy tragarz kładzie na ziemi dostarczany towar to sprawia wrażenie jakby ten towar znikał pod ziemię i po chwili natychmiastowo znajduje się w odpowiednim miejscu przy drózce. Troszkę to draźni zwłaszcza jak przybliżamy kamerę. Nie mogę oczywiście pominąć w mojej recenzji udźwiękowienia – muzka podczas rozgrywki jest po prostu przecudowna! Każda nacja posiada swoją oprawę muzyczną, a utworów jest naprawdę dość sporo jak na grę strategiczną. Osobiście polecam posłuchać przepięknej szkockiej muzyki, grając oczywiście Szkotami. Utworów jest dosyć sporo i nie mają się prawa znudzić.

Settlers: Narodziny Kultur

Jeśli mowa o aspekcie militarnym to są w zasadzie identyczne jak w Settlers 2 oprócz paru dość istotnych zmian. Walka w grze przebiega automatycznie i nie mamy wpływu na działania naszych jednostek wojskowych. Możemy jedynie wskazywać, które obronne budowle wroga należy zaatakować i zarazem podbić. Twórcy wprowadzili do rozgrywki parę ciekawych zmian, od tej pory mamy możliwości szkolenia naszych jednostek. Szkolimy ich w strukturach wojskowych i niezbędne są w tym wypadku dostarczenie im odpowiednich towarów oraz broni. Warto też wspomnieć o tym, że nasze wojaki mogą nabywać doświadczenia kosztem złota. Dość ciekawą innowacyjnością względem poprzedniczek jest możliwość ustalenia, która jednostka militarna zostanie obsadzona w budowli obronnej.

Settlers: Narodziny Kultur

Na koniec warto wspomnieć o trybie wielosoobowym, który również wykonany został dość oryginalnie. Przy założeniu konta na serwerze Ubisoft przystępujemy do stworzenia awatara, czyli pojedynczego osadnika, którym będziemy poruszać się po wiosce. Brzmi to dość dziwacznie jak na tego typu grę, ale według mnie prezentuje się ciekawie. Awatara tworzymy wybierając płeć postaci, oraz jego wygląd ustalając kolor skóry, włosów itp. Po stworzeniu settlersa łączymy się z wioską osadników i możemy się po niej swobodnie poruszać. Wioska osadników to nic innego jak po prostu taka poczekalnia online, czyli taka odskocznia przed prawdziwymi rozgrywkami. Oczekując na rozegranie potyczki z żywymi graczami możemy podczas zwiedzania wioski rozwijać naszą postać uzyskując punkty doświadczenia. Otrzymujemy je podczas rozgrywania tak zwanych mini-gier, a jest ich aż 12! Wystarczy udać się do wybranej gospody, przysiąść do wolnego stołu i pograć w kości, pokera, a nawet szachy.  W wiosce zdobywamy także pieniądze wygrywając w mini grach lub w prawdziwych rozgrywkach i możemy za nie kupić swojej postaci ekwipunek lub zwierzątko oraz ewentualnie by móc zmienić wygląd. Chyba jednym z przydatniejszych elementów w tym trybie jest skrzynka pocztowa, dzięki której możemy korespondować z innymi użytkownikami. Jeśli chodzi o rozgrywanie prawdziwych potyczek z żywymi graczami to nie mam żadnych uwag, gra nie laguje i nie rozłącza, wszystko jest jak najbardziej stabilne. Niestety do wad w rozgrywce sieciowej można zaliczyć zbyt małą ilość graczy na serwerach – gra w przeciągu roku była wydana tylko w Niemczech to nie zmienia faktu, że mała ilość graczy jest jakby to ująć rzeczą nie dopomyślenia! Przecież największe community o tej wspaniałej serii jest akurat w tym kraju. Trzeba żyć z nadzieją, że to się niedługo zmieni jak Settlers: Narodziny Kultur trafi do pozostałych krajów w europie oraz na całym świecie.  Kolejną denerwującą wadą w grze jest brak rozegrania gry w sieci lokalnej, przecież to idiotyzm. Jak można zaniedbać rozgrywki sieciowe w tak udanej produkcji, która aż się prosi o potyczki z kumplami w sieci lokalnej lub pomiędzy komputerami w domu.

Settlers: Narodziny Kultur

Myślę, że przekonałem was do kupna tej niezwykle udanej gry, co tu dużo mówić miło jest znów pograć jak za dawnych dobrych czasów. Z pewnością to już nie to samo, ale mimo tak spapranych poprzednich części serii otrzymaliśmy w końcu po tylu latach wciągających i sympatycznych settlersów. Mam nadzieję, że oprócz nadchodzącej siódmej odsłony otrzymamy w niedalekiej przyszłości kolejnych osadników wzorowanych na dwóch klasycznych już częściach. Jeśli uwielbialiście grać w pierwsze części settlersów, to czym prędzej biegnijcie do sklepu po grę i grajcie, bo naprawdę warto.

Plusy:
+ klimat
+ czytelna oprawa graficzna
+ przypomina klasyczne settlersy
+ wspaniała muzyka
+ ciekawy tryb wieloosobowy
+ drobne istotne zmiany w aspekcie militarnym
+ różnice pomiędzy narodami

Minusy:
- nie ma trybu sieci lokalnej!
- zbyt mała liczba graczy na serwerach
- brak generatora map

Ocena ogólna: 7.5/10

Settlers: Narodziny Kultur, The

Gatunek gry: strategiczna
Wydawca polski: Ubisoft
Wydawca oryginalny: Ubisoft
Data wydania polskiego: 27 listopad 2009
Data wydania oryginału: 11/2009
Język gry: polski
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 7, Windows Vista, Windows XP
Minimalne wymagania sprzętowe:
  • Procesor: Pentium 4 2 GHz
  • Pamięć operacyjna: 1 GB RAM
  • Karta graficzna: 256 MB (GeForce 6800 lub lepsza)
  • HDD: 1 GB
  • Karta muzyczna: zgodna z DirectX 9.0c
  • Napęd: DVD


blog comments powered by Disqus