Recenzja gry "Sam & Max: Season 1 - 3 - The Mole, The Mob, and The Meatball"
Ocena ogólna: 8.5/10
To zadziwiające, jak ja się szybko przyzwyczajam. Dopiero drugi raz z rzędu pod koniec miesiąca otrzymuję nową grę z Samem i Maxem, a już nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia bez moich ulubionych bohaterów. Oto pisana pod wpływem euforii recenzja trzeciego epizodu przygód psa i królika o tytule The Mole, The Mob, and the Meatball. Zapraszam do lektury.
Sam i Max otrzymują informację o nieprawidłowościach mających miejsce w znanym lokalu o nazwie “Ted E. Bear Mafia-Free Playland and Casino”. Nasi bohaterowie muszą sprawdzić dlaczego umieszczony tam szpieg przestał nadawać. Żeby jednak rozwiązać tę zagadkę sami będą musieli zostać członkami mieszczącej się tam organizacji przestępczej. Tak w skrócie przedstawia się fabuła, którą przygotowali scenarzyści odcinka. Ostatnio trochę marudziłem, że fabuła Situation: Comedy była trochę naciągana, tym razem jednak musze przyznać, że jestem pod wrażeniem historii opowiedzianej w grze. Jest ona niesamowicie składna, pełna gwałtownych zwrotów akcji i zasługuje na najwyższą ocenę.
Na uwagę zasługuje też fakt, że w każdym kolejnym odcinku pojawiają się bezpośrednie nawiązania do poprzedniego. I tak w Siutation: Comedy pojawili się znani z Culture Shocka Peppersi, natomiast elementem łączącym Komedię Sytuacyjną z The Mole, The Mob, and the Meatball jest znany z biurka Myry Stump hipnotyzujący misiek, który w trzecim odcinku pojawia się nader często. Oprócz tego nasi bohaterowie zbierają do szafy w biurze pamiątki po każdej kolejnej misji. Nadmierna sentymentalność? Gdzie tam. Wszystko po to, żebyś czuł się w obowiązku zagrać w każdy odcinek serii. Ale nie martw się, akurat w tym przypadku warto.
Dialogi nie są wcale gorsze od fabuły. Praktycznie w każdej wymianie zdań pojawia się coś śmiesznego – niekiedy nawet to, o czym mówią Sam i Max wydaje się absolutnie genialne. Trochę szkoda natomiast, że niektóre powiedzonka nie zmieniły się wcale od czasu pierwszego odcinka – słuchanie po raz setny pogadanki Sama na temat mikrofalówki, Maxa i sześciu stóp folii aluminiowej może i kiedyś bardzo śmieszyło, ale teraz już takie zabawne nie jest. Wypadałoby wymyślić coś świeżego.
Jak już wspomniałem w poprzednim akapicie dialogi w najnowszej odsłonie Sam & Max są reprezentantami wyższej szkoły jazdy. Ale to nie koniec oklasków – rozmowy z innymi postaciami także zasługują na uznanie. W większości przypadków rola gracza ogranicza się w nich do odsłuchania wszystkich dostępnych opcji dialogowych, jednak gra zawiera też moment, w którym należy przeprowadzić bardzo lubiany przeze mnie trialog oraz zaimplementowano do niej zagadkę słowną. Brawo!
No ale jak gadać, to trzeba mieć z kim, pora więc wspomnieć o tym, kogo przyjdzie Ci spotkać w trzecim odcinku. Ze stałych osób należałoby wymienić Sybil Pandemik, która po raz kolejny zmieniła zawód, Bosco, który jak zwykle jest przewrażliwiony na punkcie własnego bezpieczeństwa i szczurka Jimmy’ego. Oprócz nich poznasz całą strukturę Ted E. Bear Mafia-Free Playland and Casino z Ted E. Bearem na czele oraz jednego z “najprzystojniejszych” ludzi na ziemi, Leonarda. Wszystkie postaci posiadają oczywiście wyraźnie zarysowane portrety psychologiczne i mają nieźle poryte w główkach, co jest gwarancją dobrej zabawy.
Lokacji niewiele. Poza bezpośrednim sąsiedztwem i przylegającą do niego ulicą prowadzącą do miasta odwiedzisz tylko wspomniane już kasyno, którego powierzchnia ogranicza się do trzech lokacji. Trochę to mało, ale nie wymagajmy wprowadzenia świata z Obliviona do gier, które z założenia mają ukazywać się co miesiąc.
Poziom trudności The Mole, The Mob, and the Meatball nie odbiega znacząco od tego, do czego przyzwyczaiły graczy pierwsze dwa odcinki sezonu pierwszego. Jest więc trochę irracjonalnie, ale nie za trudno. Grę da się przejść bez większych przeszkód i zbędnej frustracji. Raz tylko zdarzyło mi się, że nie potrafiłem znaleźć aktywnego elementu (śrubokręta) i musiałem sobie trochę popolować na piksele. Ogólnie OK. Gra jest liniowa.
Wszyscy, którzy zetknęli się już z którymś z najnowszych Sam & Max albo serią Bone wiedzą doskonale, że elementem charakterystycznym dla wszystkich przygodówek Telltale Games jest pościg. Co godne odnotowania, tym razem nie będziesz gonić przestępców jak do tej pory, a przed nimi uciekać. Oczywiście w trosce o przygodówkowiczów nie jest zbyt trudno, a powodzenie w pościgu zależy w większej mierze od ruszania mózgiem niż od zręczności.
Wizualia nie zmieniły się praktycznie wcale w trakcie minionego miesiąca. W dalszym ciągu wszystko jest bardzo kolorowe, kontrastujące ze sobą i... fajne – po prostu nie ma się czego doczepić. Ścieżka dźwiękowa też niezła. W znanych już Ci miejscach przygrywa dokładnie ta sama muzyka, co zawsze, natomiast nowe lokacje ilustrowane są kompletnie świeżymi motywami muzycznymi. Na szczególną uwagę zasługuje podkład z lokacji, w której przyjdzie Ci poznać mieszczącą się u Ted E. Beara organizację przestępczą. Jest to ni mniej ni więcej, a właśnie muzyka inspirowana ścieżką dźwiękową z Ojca Chrzestnego. R E W E L A C J A.
Pora na podsumowanie. Sam and Max: The Mole, The Mob, and the Meatball jest kolejnym dowodem na to, że wydawanie bardzo podobnych do siebie gier, w krótkich odstępach czasu i w niewysokiej cenie jest strzałem w dziesiątkę. Jedyne “ale”, jakie mogę mieć w przypadku trzeciego odcinka, związane jest z tym, że kilka dialogów pozostało niezmienionych od czasu części pierwszej, że raz nie potrafiłem dostrzec śrubokręta i że grę da się ukończyć w trzy godziny. Cała reszta elementów stoi na najwyższym światowym poziomie. Zważywszy na to, że jednak wbrew pozorom gra nie jest idealna, wystawiam jej dziś 8,5. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem absolutnie zafascynowany grami Telltale. Nie wyobrażam sobie, żeby kolejny miesiąc minął mi bez wizyty w biurze Freelance Police. Tak, jestem uzależniony, ale takiego właśnie nałogu wszystkim życzę. Nadawał imiennik Sama, Sam.
Plusy: Sam i Max otrzymują informację o nieprawidłowościach mających miejsce w znanym lokalu o nazwie “Ted E. Bear Mafia-Free Playland and Casino”. Nasi bohaterowie muszą sprawdzić dlaczego umieszczony tam szpieg przestał nadawać. Żeby jednak rozwiązać tę zagadkę sami będą musieli zostać członkami mieszczącej się tam organizacji przestępczej. Tak w skrócie przedstawia się fabuła, którą przygotowali scenarzyści odcinka. Ostatnio trochę marudziłem, że fabuła Situation: Comedy była trochę naciągana, tym razem jednak musze przyznać, że jestem pod wrażeniem historii opowiedzianej w grze. Jest ona niesamowicie składna, pełna gwałtownych zwrotów akcji i zasługuje na najwyższą ocenę.
Na uwagę zasługuje też fakt, że w każdym kolejnym odcinku pojawiają się bezpośrednie nawiązania do poprzedniego. I tak w Siutation: Comedy pojawili się znani z Culture Shocka Peppersi, natomiast elementem łączącym Komedię Sytuacyjną z The Mole, The Mob, and the Meatball jest znany z biurka Myry Stump hipnotyzujący misiek, który w trzecim odcinku pojawia się nader często. Oprócz tego nasi bohaterowie zbierają do szafy w biurze pamiątki po każdej kolejnej misji. Nadmierna sentymentalność? Gdzie tam. Wszystko po to, żebyś czuł się w obowiązku zagrać w każdy odcinek serii. Ale nie martw się, akurat w tym przypadku warto.
Dialogi nie są wcale gorsze od fabuły. Praktycznie w każdej wymianie zdań pojawia się coś śmiesznego – niekiedy nawet to, o czym mówią Sam i Max wydaje się absolutnie genialne. Trochę szkoda natomiast, że niektóre powiedzonka nie zmieniły się wcale od czasu pierwszego odcinka – słuchanie po raz setny pogadanki Sama na temat mikrofalówki, Maxa i sześciu stóp folii aluminiowej może i kiedyś bardzo śmieszyło, ale teraz już takie zabawne nie jest. Wypadałoby wymyślić coś świeżego.
Jak już wspomniałem w poprzednim akapicie dialogi w najnowszej odsłonie Sam & Max są reprezentantami wyższej szkoły jazdy. Ale to nie koniec oklasków – rozmowy z innymi postaciami także zasługują na uznanie. W większości przypadków rola gracza ogranicza się w nich do odsłuchania wszystkich dostępnych opcji dialogowych, jednak gra zawiera też moment, w którym należy przeprowadzić bardzo lubiany przeze mnie trialog oraz zaimplementowano do niej zagadkę słowną. Brawo!
No ale jak gadać, to trzeba mieć z kim, pora więc wspomnieć o tym, kogo przyjdzie Ci spotkać w trzecim odcinku. Ze stałych osób należałoby wymienić Sybil Pandemik, która po raz kolejny zmieniła zawód, Bosco, który jak zwykle jest przewrażliwiony na punkcie własnego bezpieczeństwa i szczurka Jimmy’ego. Oprócz nich poznasz całą strukturę Ted E. Bear Mafia-Free Playland and Casino z Ted E. Bearem na czele oraz jednego z “najprzystojniejszych” ludzi na ziemi, Leonarda. Wszystkie postaci posiadają oczywiście wyraźnie zarysowane portrety psychologiczne i mają nieźle poryte w główkach, co jest gwarancją dobrej zabawy.
Lokacji niewiele. Poza bezpośrednim sąsiedztwem i przylegającą do niego ulicą prowadzącą do miasta odwiedzisz tylko wspomniane już kasyno, którego powierzchnia ogranicza się do trzech lokacji. Trochę to mało, ale nie wymagajmy wprowadzenia świata z Obliviona do gier, które z założenia mają ukazywać się co miesiąc.
...przystojni bohaterowie...
Poziom trudności The Mole, The Mob, and the Meatball nie odbiega znacząco od tego, do czego przyzwyczaiły graczy pierwsze dwa odcinki sezonu pierwszego. Jest więc trochę irracjonalnie, ale nie za trudno. Grę da się przejść bez większych przeszkód i zbędnej frustracji. Raz tylko zdarzyło mi się, że nie potrafiłem znaleźć aktywnego elementu (śrubokręta) i musiałem sobie trochę popolować na piksele. Ogólnie OK. Gra jest liniowa.
Wszyscy, którzy zetknęli się już z którymś z najnowszych Sam & Max albo serią Bone wiedzą doskonale, że elementem charakterystycznym dla wszystkich przygodówek Telltale Games jest pościg. Co godne odnotowania, tym razem nie będziesz gonić przestępców jak do tej pory, a przed nimi uciekać. Oczywiście w trosce o przygodówkowiczów nie jest zbyt trudno, a powodzenie w pościgu zależy w większej mierze od ruszania mózgiem niż od zręczności.
Wizualia nie zmieniły się praktycznie wcale w trakcie minionego miesiąca. W dalszym ciągu wszystko jest bardzo kolorowe, kontrastujące ze sobą i... fajne – po prostu nie ma się czego doczepić. Ścieżka dźwiękowa też niezła. W znanych już Ci miejscach przygrywa dokładnie ta sama muzyka, co zawsze, natomiast nowe lokacje ilustrowane są kompletnie świeżymi motywami muzycznymi. Na szczególną uwagę zasługuje podkład z lokacji, w której przyjdzie Ci poznać mieszczącą się u Ted E. Beara organizację przestępczą. Jest to ni mniej ni więcej, a właśnie muzyka inspirowana ścieżką dźwiękową z Ojca Chrzestnego. R E W E L A C J A.
Pora na podsumowanie. Sam and Max: The Mole, The Mob, and the Meatball jest kolejnym dowodem na to, że wydawanie bardzo podobnych do siebie gier, w krótkich odstępach czasu i w niewysokiej cenie jest strzałem w dziesiątkę. Jedyne “ale”, jakie mogę mieć w przypadku trzeciego odcinka, związane jest z tym, że kilka dialogów pozostało niezmienionych od czasu części pierwszej, że raz nie potrafiłem dostrzec śrubokręta i że grę da się ukończyć w trzy godziny. Cała reszta elementów stoi na najwyższym światowym poziomie. Zważywszy na to, że jednak wbrew pozorom gra nie jest idealna, wystawiam jej dziś 8,5. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem absolutnie zafascynowany grami Telltale. Nie wyobrażam sobie, żeby kolejny miesiąc minął mi bez wizyty w biurze Freelance Police. Tak, jestem uzależniony, ale takiego właśnie nałogu wszystkim życzę. Nadawał imiennik Sama, Sam.
+ humor
+ fabuła
+ zagadki
+ fabuła
+ zagadki
Minusy:
- drobiazgi, które powinny były zostać zmienione
Ocena ogólna: 8.5/10
Sam & Max: Season 1 - Episode 3 - The Mole, The Mob, and The Meatball
Gatunek gry: przygodowaWydawca oryginalny: Telltale Games
Data wydania oryginału: 1/2007
Język gry: angielski
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
System operacyjny: Windows XP
Sklep
Forum







