Recenzja gry "Penumbra: Black Plague"

Autor: Henryk Tur
Korekta: Bartosz "Grish" Wojnicki
27 lutego 2008

Ocena ogólna: 8/10


Każdy gracz lubi od czasu do czasu poczuć dreszczyk strachu i emocji. Jakkolwiek nielogicznie to brzmi, miła to odskocznia od sterowania wielkimi armiami, rozbudowywania imperiów, przemierzania tras wyścigowych na pełnym gazie czy dmuchania na lufę karabinu po ustrzeleniu kolejnej setki wrogów. A spośród „gier z dreszczykiem” najlepiej klimat oddaje zawsze survival horror. I o tytule z tego gatunku dziś właśnie.

Penumbra
miała być trylogią, jednakże życie potrafi popsuć nawet najciekawsze plany i tak oto okazało się ostatecznie, że otrzymujemy dylogię. Składają się na nią: Overture (część pierwsza) oraz Black Plague (część druga). Obie stanowią jedną historię, bowiem „Czarna Plaga” zaczyna się w momencie, gdzie kończy „Uwertura”. Kto w część pierwszą nie grał, zdziwi się nieco, odnajdując swe wirtualne alter ego w jakimś prymitywnym warsztacie. Co tu robi? Czemu tak ciemno? Czemu tak straszno…? Śpieszę z wyjaśnieniami. Ów warsztat widzimy oczyma Philipa, który jest synem naukowca biorącego udział w tajnym projekcie badawczym na Grenlandii. Philip nie ma o tym pojęcia, póki nie dostaje dziwacznego listu od swego rodziciela. Jest nim tak poruszony, że wyrusza natychmiast do tajnego kompleksu. Tak zaczyna się koszmar, który wydaje się być ucieleśnionym (?) szaleństwem… Naukowcy wymordowani, ojca ani śladu, zaś po korytarzach snują się odarte ze skóry zwłoki.

Przyjdzie nam przemierzyć wiele lokacji, nim odnajdziemy odpowiedź na pytanie, co właściwie się stało. Nie będzie to bynajmniej spacerek, a niebezpieczna wyprawa, gdzie jeden zły krok może skończyć się śmiercią Philipa. Głównie odwiedzamy wypełnione ciemnością kompleksy, zdarzy nam się także wyjście na zewnątrz. Ponieważ Black Plague to połączenie przygodówki z grą akcji. Mamy w niej zarówno elementy wymagające myślenia i używania przedmiotów, jak też i momenty, podczas których posługujemy się zręcznością. Co podoba mi się w grze najbardziej, to sposób sterowania postacią. Patrzymy cały czas jej oczyma, a także poruszamy jej dłońmi. Jeśli chcemy wykonać jakąś czynność, np. otworzyć szufladę, musimy wykonać myszką ruchy odpowiadające tej czynności, a więc najechać kursorem na szufladę, wcisnąć przycisk mysz, aby złapać uchwyt, a następnie przyciągnąć mysz do siebie. Nadto Philip może poruszać się normalnie lub biegiem, a także kucać. To ostatnie jest szczególne użyteczne do ukrywania się – ekran zmienia barwę na fioletową, co oznacza, że stajemy się niewidzialni dla wrogich oczu.

A do naszych wrogów zaliczają się chodzące trupy, które tylko pozornie są ożywionymi zwłokami. Naprawdę to krwiożercze, agresywne istoty, reagujące na nasz widok napadem szału. Całe szczęście, że biegamy szybciej od nich, spokojnie możemy więc dać nogę. Ponieważ ich białe ciała widać z daleka, możemy też ukrywać się przed nimi w pomieszczeniach lub za dużymi przedmiotami, jak np. skrzynie czy paki. To nie jest shooter, przez całą grę nie oddamy ani jednego strzału ani nikogo nie zabijemy – starcie nie ma sensu. Tutaj liczy się przede wszystkim myślenie, tak więc zamiast walczyć możemy zwabić wroga do jakiegoś pomieszczenia, wymknąć się i zastawić drzwi od zewnątrz. Czasem jednak trzeba czegoś więcej – bo cóż możemy zdziałać, gdy słyszymy coś wędrującego WEWNĄTRZ ścian? Tu trzeba sposobu. A skoro o nich mowa, to tu niestety pierwszy zgrzyt – zagadki do rozwiązania są dość banalne. Co prawda na forum gry pojawia się masa ludzi szukających w tym czy innym miejscu pomocy, lecz wszystko, naprawdę wszystko możemy zdziałać zwykła metodą prób i błędów. Tym bardziej, że nie dźwigamy tu dziesiątek przedmiotów, a jedynie kilkanaście podczas całej gry.

Oprawa audiowizualna stanowiąca o klimacie gry wykonana jest bez zastrzeżeń. Już na ekranie głównym wita nas mroczna, intrygująca muzyka, która szykuje na nadchodzące wydarzenia. Potem jest tylko lepiej. Najlepiej w Black Plague grać w nocy, ze słuchawkami na uszach. Uszu Philipa dobiegają bowiem jakieś dźwięki, dziwne odgłosy, szepty na granicy słyszalności…  a w pewnym momencie coś zaczyna mówić bezpośrednio w jego głowie. Nadto niespodziewanie nachodzą naszego bohatera koszmarne wizje, od których mniej przystosowanych ciarki mogą przejść po plecach. Nadto cały niemal czas przemierzamy obszary, gdzie jedynym źródłem światła jest nasza latarka lub jarzeniówka ręczna. Za klimat grze należy się olbrzymi plus. To wzorcowa robota, która z pewnością znajdzie naśladowców.

Prócz wrogów mamy po swej stronie dwoje przyjaciół. Pierwszym jest Anabel, jedyna z grona naukowców, która przetrwała koszmar. Porozumiewamy się z nią za pomocą jednostronnych videokonferencji, przeprowadzanych dzięki nielicznym niezniszczonym jeszcze komputerom. Słowa naszej przyjaciółki dają nam wiele cennych wskazówek co do postępowania, szkoda tylko, że nie widzimy jej aż do samego końca gry. Drugi przyjaciel (powiedzmy…) to Clarence, głos w naszej głowie, który do istoty ludzkiej raczej nie należy. Wyśmiewa Philipa, zwąc go najłagodniej „małpą” i próbuje mu początkowo zaszkodzić, później jednak parokrotnie pomaga. Jest to jaźń istoty, która… a nie będę spoilerował. Kto zagra, sam odkryje prawdę. Na tym lista przyjaznych dusz w grze się kończy.

Fabuła Black Plague jest naprawdę ciekawa, jednakże na przejście całej gry wystarczy nam spokojnie do siedmiu-ośmiu godzin. Ja osobiście ukończyłem ten tytuł w niecałe pięć. Doprawdy szkoda aż było mi się rozstawać z Philipem, lecz z drugiej strony – lepsza krótka, acz solidna historia czy długa, sztucznie rozbudowywana mało istotnymi zadaniami? Myślę, że jednak ta pierwsza opcja.  Wspomniałem o pierwszym zgrzycie, którym jest banalność zagadek. Drugi to niedopracowania, powodujące, że w niektóre przedmioty stałe możemy po prostu wejść, zaś ciało Philipa przenika przez otwarte szuflady. Co prawda to tylko szczegół, widoczny głównie dla tych, którzy szukają elementów do przyczepienia się (jak ja J ), jednak niespodziewanie możemy znaleźć się we wnętrzu serwera. Od czasu do czasu zaszwankuje też Sztuczna Inteligencja zombiaków, ale to przypadki sporadyczne.

Podsumowując: Black Plague to klimatyczny, bardzo dobry survival horror. Polecam wszystkich miłośnikom mrocznych klimatów oraz tym, którzy lubią nowatorstwo. Mnie Black Plague przyciągnęła do monitora niczym magnes.
Plusy:
+ klimat
+ fabuła
+ nowatorstwo
+ interakcja

Minusy:
- krótkość gry
- niedopracowania

Ocena ogólna: 8/10

Penumbra: Czarna Plaga

Gatunki gry: FPP, przygodowa
Wydawca polski: CD Projekt
Wydawca oryginalny: Paradox Interactive
Data wydania polskiego: 29 maj 2008
Data wydania oryginału: 2/2008
Oryginalna strona gry: http://paradoxplaza.com/penumbra
Język gry: polski
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 2000, Windows XP
Sugerowany sprzęt:
  • Procesor: Pentium IV 1.4 GHz
  • Pamięć operacyjna: 512 MB
  • Karta graficzna: 64 MB z pixel shader 1.1
  • HDD: 1.5 GB
  • Napęd: DVD x6
Liczba dvd w pudełku: 1
Zawartość pudełka:
  • Penumbra: Przebudzenie
  • Penumbra: Czarna Plaga



blog comments powered by Disqus