Recenzja gry "Norm Koger’s The Operational Art of War III"

Autor: Dibbler
19 września 2006

Ocena ogólna: 9/10

The Operational Art Of War III jest żywym zaprzeczeniem tego co wiem o marketingu w świecie gier komputerowych. Zwykle nowe gry są reklamowane jako kolejne osiągnięcie w dziedzinie rozwoju grafiki, fizyki czy innych fajerwerków technicznych. Natomiast TOAW nie ma nic takiego. Wygląda jakby była przeniesiona z czasów, gdy 486 był marzeniem każdego gracza. Z dźwiękiem jest podobnie, ot jakieś tam strzały w tle i muzyka, która staje się monotonna po dziesięciu minutach.

Jednak poza staroświecką grafiką i nienajlepszą muzyka ze starych czasów do gry przedostało się coś jeszcze ze starych czasów, gdy wygląd i dźwięk nie był najważniejszy w grze – miodność, która zasysa z całą siłą.

Głupotą i błędem jest opłakiwanie poległych. Powinniśmy raczej dziękować Bogu za to, że tacy ludzie żyli. (George Patton)

Ciekawe ilu czytelników tej recenzji pamięta takie strategię jak np. V4V albo choćby East i West Front. Czas, gdy wychodziły te gry był złotym wiekiem dla strategii turowych. Później niestety nastały czasy „strategii” czasu rzeczywistego, które to w przerażającej większości obok strategii nie stały nawet na półce. V4V było genialną strategią która pozwalała nam obiąć dowództwo nad największymi operacjami II Wojny Światowej.

No ale nie o tym ma być mowa w tej recenzji… Nie przypuszczałem ze jeszcze kiedykolwiek zobaczę taką grę jak The Operational Art Of War III. Może przemawia przez moja osobe sentyment, bo gra wygląda jak te, w które się zagrywałem wiele lat temu dopiero rozpoczynając moją przygodę z grami strategicznymi.

Jak już pisałem we wstępie TOAW wygląda jak stara gra planszowa przeniesiona na ekran. Tak, więc mamy mapę pokrytą heksami, jednostki oznaczone symbolami i dźwięk, który ma charakter czysto symboliczny. Swoim wyglądem gra nawiązuje do klasycznych gier z wczesnych lat 90 takich jak wspomniana wyżej kultowa seria V4V. Więc nie ma się co spodziewać fajerwerków graficznych czy trójwymiaru.

Jednak tak naprawdę nikogo to nie powinno obchodzić. Przecież prawdziwi generałowie też nie przesuwają po mapach stylizowanych figurek. No i na pewno prawdziwych bitew i wojen nie wygrywa ten, kto szybciej klika myszką.

No, ale czas chyba napisać, o czym jest TOAW III: o wojnach XXw (choć nie tylko). Gra odwzorowuje wszystkie konflikty, jakie miały miejsce na świecie w XXw. Od I Wojny Światowej do operacji Iraqi Freedom. Tak, więc mamy Obie wojny światowe, konflikt Polsko – Bolszewicki, wojnę w Wietnamie i Korei, konflikty na Bliskim Wschodzie aż do Wojny w Jugosławii. Do tego dostajemy kilka fikcyjnych scenariuszy o konflikcie NATO – Pakt Warszawski czy hipotetyczna wojna domowa w USA.

Ilość scenariuszy potrafi przytłoczyć, zwłaszcza ze rozegranie największych z nich może nam zająć kilkanaście dni. By dopełnić obraz tego, co dostajemy w nasze ręce trzeba wspomnieć o edytorze, który pozwala nam stworzyć dowolny scenariusz wojenny w XXw. Mam nadzieje, że trzecia odsłona TAOW będzie miała takie samo wsparcie ze strony fanów jak dwie poprzednie (najnowszy fanowski scenariusz do poprzedniej części TAOW dotyczy konfliktu Izraela z Hezbolahem w 2006r.).

Gra toczona jest w dość dużej skali jednostek i jeden heks może oznaczać 50km lub 2km -  wszystko zależy od skali konfliktu, w jakim uczestniczymy.

Jeśli zaś chodzi o dokładność i parametry starć, w jakich weźmiemy udział to chyba gra nie ma sobie równych. Jest tego naprawdę wiele. Chyba nie ma innej gry, która by brała pod uwagę tak wiele czynników jak TOAW III. Tu nawet wilgotność powietrza wpływa na wynik bitwy. Rozmieszczenie jednostek i ich rodzaj  oraz ukształtowanie terenu jest w pełni zgodne z faktami historycznymi. Do tego dochodzą wydarzenia, które maja często wielki wpływ na przebieg wojny, którą toczymy.

Grając w TOAW III stajemy przed wyzwaniami i problemami, które zaprzątały głowy wybitnych dowódców. Musimy brać pod uwagę nawet kontekst polityczny naszych działań. Czasem podjęte przez nas akcje mogą skutkować rozszerzeniem konfliktu na inne kraje. Np.: użycie broni jądrowej w Wojnie Koreańskiej będzie skutkowało włączeniem się w konflikt ZSRR.

Przy tej całej złożoności szczegółów gra pozostaje prosta w swych założeniach. Obsługa jest banalna i intuicyjna.

Jak już wspominałem grafika w grze jest czysto symboliczna. Płaska heksagonalna mapa z zaznaczonym terenem. Na tym wszystkim widzimy nasze jednostki w kształcie kwadratowych żetonów. Wszystko to jest w bardzo ładnie dobranych kolorach, dzięki którym nie mamy wątpliwości gdzie przebiega linia frontu i które jednostki są częścią naszej armii. Grafika w TOAW III ma znaczenie czysto funkcjonalne. Ma być czytelna i zapewniać wygodna grę. Tak też jest. Jak ktoś chce sprawdzić swoja kartę graficzną to niech sobie odpali jakiś pseudostrategiczny RTS a prawdziwe wojny zostawi porządnym strategom.

Pewnie wiele osób nie będzie w stanie przełknąć takiego wyglądu gry. Trzeba jednak przyznać ze ta gra nie jest przeznaczona dla ludzi, którzy emocjonują się wybuchami na ekranie monitora.

Polski żołnierz walczy o wolność innych narodów,
Lecz umiera zawsze z myślą o Polsce.
(Stanisław Maczek)

Wielkim zdziwieniem dla mnie był fakt, że na stronie producenta znalazłem nakładkę na grę z językiem polskim. Co prawda nie przetłumaczono briefingów do scenariuszy, ale nie ma, co narzekać, tylko trzeba być mile zaskoczonym. Oto producent gry, która nie ma w Polsce wydawcy sam tworzy tłumaczenie. Miłe.

Jeśli już przy Polsce jesteśmy, to wypada wspomnieć o paru miłych dla nas rzeczach. TOAW jest chyba jedyną grą, która oferuje tak wiele „polskich” scenariuszy. Mamy tu i fronty I Wojny Światowej (bitwy pod Krakowem i Lodzą) mamy Wojnę Polsko Bolszewicką, mamy Wojnę Obronną w 1939 no i mamy sporo scenariuszy o konflikcie NATO – Układ Warszawski gdzie nasz kraj odgrywa dość znaczącą role. By jeszcze poszerzyć uśmiech na twarzy wielu strategów wspomnę, że na polskie jednostki natkniemy się w wielu scenariuszach II Wojny Światowej. Tak wiec mamy II Korpus w scenariuszu o Cassino i Brygadę Pancerną pod Falaise.

Dzięki edytorowi możemy stworzyć dowolny konflikt w naszym rejonie. Szukając informacji o grze w internecie znalazłem np. projekt scenariusza dotyczącego wojny polsko- białoruskiej (być może z zaangażowaniem NATO i Rosji).

Tak, więc miłośnicy polskiego oręża nie powinni być zawiedzeni. A czasem miło jest odetchnąć od scenariuszy: D-Day i Stalingrad (oczywiście te operacje również są zawarte w grze).

Jeżeli nie jesteś pewien, co robić to atakuj!  (George Patton)

The Operational Art Of War III jest grą wybitną w swojej klasie. Jednak trzeba przyznać, że jest to klasa dość niszowa. Dla strategów, którzy od gry oczekują prawdziwego wyzwania i nie boją się scenariuszy, które będą rozgrywać wiele dni jest to tytuł prawie idealny. Jest tu wszystko, czego można oczekiwać od strategii turowej. Do tego mnogość scenariuszy oraz istnienie edytora sprawia, że gra będzie żyła własnym życiem wśród fanów jeszcze bardzo długo, bo hardcorowych strategów na świecie nie brakuje.

Dla wszystkich innych gra może być niestrawna. Nie ma tu ładnej grafiki ani super muzyki. Jest za to miodność, która zassa każdego miłośnika prawdziwych strategii. Nie wróżę grze wielkiego sukcesu komercyjnego zarówno w naszym kraju jak i na świecie. Jednak dla maniaków pokroju polskiej sceny Combat Mission jest to pozycja obowiązkowa. Tacy gracze nie zwracają uwagi na takie detale jak grafika. Przecież gra ma bawić a nie ładnie wyglądać. TOAW III bawi, wciąga i zmusza do siedzenia przy komputerze do rana.

Niestety nic mi nie wiadomo na temat tego czy ktokolwiek jest zainteresowany wydaniem TOAW III w Polsce. Nie będzie to z pewnością komercyjny hit, więc jej wydanie jest raczej mało prawdopodobne. No chyba ze znajdzie się gdzieś jakaś grupka maniaków, która zdoła przekonać polskich dystrybutorów. Na szczęście firma Matrix Games prowadzi sprzedaż swoich produktów przez internet a międzynarodowa karta kredytowa nie jest już taką rzadkością jak kiedyś, więc ci, którzy będą chcieli na pewno znajdą sposób by ją zdobyć.

Ocena gry będzie dość trudna. Jak już wspomniałem Jest to doskonała strategia turowa. Jednak wydaje mi się ze jest mało ludzi, którzy tego typu gry potrafią docenić. Tak wiec, jeśli lubisz stare strategie, zagrywałeś się (lub nadal zagrywasz) w gry planszowe Dragona to jest to z pewnością gra dla Ciebie. Jednak, jeśli szukasz łatwej widowiskowej rozrywki na ekranie monitora to lepiej sobie TOAW III odpuść.

PS. Ocena 9/10 jest dla miłośników tego rodzaju strategii, cała reszta która z takimi nie przepada, może czytać tę ocenę jako 4/10

PS 2. Cytaty Pattona i Maczka zaczerpnąłem z Wikipedii.

Plusy:
+ Realizm
+ Stopień komplikacji
+ Ilość scenariuszy
+ Polskie akcenty
+ Miodność
+ Edytor

Minusy:
- Gra tylko dla koneserów gatunku (to dla nich ocena wynosi 9)
- Symboliczna grafika (dla mnie to nie wada, ale znam takich, co grę na podstawie screanów kupują)

Ocena ogólna: 9/10

Norm Koger’s The Operational Art of War III

Gatunek gry: strategiczna
Wydawca oryginalny: Matrix Games
Data wydania oryginału: 6/2006
Języki gry: angielski, polski - napisy
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 2000, Windows 98, Windows ME, Windows XP
Minimalne wymagania sprzętowe:
  • Procesor: 800 MHz
  • Pamięć operacyjna: 64 MB (128 MB dla Windows XP)
  • Karta graficzna: 32 MB
  • HDD: 600 MB


blog comments powered by Disqus