Recenzja gry "NecroVisioN"

Autor: Adi
Korekta: Maciej 'mack00' Katulski
30 marca 2009

Ocena ogólna: 8.5/10

Od czasu publikacji pierwszych screenów, oczy wielu graczy na całym świecie zwróciły się w stronę Polski, gdzie The Farm 51 pracowało pełną parą nad NecroVisioN - shooterem którego akcja dzieje się w roku 1916 podczas I Wojny Światowej. Gra zapowiadała się jako rewolucja graficzna, powrót do oldschoolowych strzelanek i wypełniony mrocznym klimatem koszmar. Czy spełniła pokładane w niej nadzieje? Jak dzieło Polaków wypadło na tle światowych produkcji?

Gdy płyta znalazła się w napędzie...


Przywitało mnie menu z concept artem z gry, wyposażone w znane każdemu graczowi opcje takie jak Zainstaluj, czy Readme. Dołączono również wywiad z Tomaszem Kotem, znanym Polskim aktorem (Testosteron, Lejdis), który podkładał głos dla głównego bohatera NecroVisioN, Simona Bunkera.

Nie czekając długo odpaliłem instalację gry. Tu wielki plus dla Polskiego wydawcy, firmy Cenega, bowiem do wyboru mamy aż trzy warianty językowe! Tak, wzrok Was nie myli. Mimo iż gra została w pełni zlokalizowana, nie narzucono odgórnie grania tylko po Polsku. Do wyboru mamy pełne spolszczenie (zarówno tekst jak i głosy postaci), Polską wersję kinową (napisy), lub oryginalną wersję Angielską. Może dla wielu z Was pewnie nie ma to dużego znaczenia, jednak znajdą się osoby, które preferują grę po Angielsku i z pewnością będą zadowolone, że pomyślano także o nich. Reszta procesu instalacji przebiega standardowo i bezproblemowo.

NecroVisioN

Pierwsze kroki na froncie
Po włączeniu gry i wyborze poziomu trudności, wreszcie przejąłem kontrolę nad Simonem Bunkerem – Amerykaninem, który z nudów postanowił wstąpić do armii Ententy i skopać tyłki kilku Szwabom, a przy okazji wziąć udział w przygodzie swego życia. Niestety, wojna z pierwszej osoby nigdy nie wygląda tak zabawnie jak na filmie. Oddział Simona dostaje rozkaz zaatakowania Niemieckich okopów. Wrogowie jednak, nie wiadomo skąd dowiadują się o planowanym ataku i przygotowują pułapkę. Rozpoczyna się koszmar każdego żołnierza – pociski latają wokół głów, towarzysze padają czy to od trafień, czy od śmiercionośnego gazu. Simon jako jedyny przeżywa to piekło i półprzytomnie chroni się w bunkrze. Doświadcza tam również dziwnego snu, który jak się później okaże, będzie miał spory wpływ na dalsze losy bohatera. Po przebudzeniu i małym starciu z oszalałym żołnierzem pora spróbować wrócić do głównej części wojsk. I właśnie w tym momencie zaczynają się dziać dziwne rzeczy, bowiem naprzeciw Bunkera stają nie tylko spodziewani Niemcy, ale również zombie i demony. Simonowi nie pozostało nic innego jak chwycić wszelką dostępną broń i pokazać, na co stać prawdziwego jankesa w wojnie między wampirami a demonami, gdzie ludzie zjawili się przypadkowo (no, prawie przypadkowo).

Muszę przyznać, że pierwsze wrażenia gra wywarła na mnie bardzo pozytywne. Szczegółowo dopracowana grafika i tekstury pozwalają dostrzec nawet szwy na rękawicach, czy zarysowania na kolbie karabinu. Na uznanie zasługują również wszelkie efekty cząsteczkowe, świetlne, czy wodne w grze. Stojąc w deszczu strugi wody realistycznie zniekształcają widziany przez nas obraz. Podobnie jest z kałużami, czy rzekami. Stojąc wśród żołnierzy, czy kopiąc zombiaka możemy wyraźnie dostrzec pomięte mundury, czy nadgnitą skórę na policzkach. Realistyczne odbicia światła od otaczających nas powierzchni powodują, że krajobraz nie jest plastikowy, a gracz naprawdę może się poczuć jakby uczestniczył w rozgrywanych wydarzeniach. Duży realizm oddają również otaczające nas wybuchy, sypiący się zewsząd pył, kurz i odłamki, czy pociski latające wokół głowy.

NecroVisioN

Pistolety, karabiny i... saperka
Arsenał, jaki dostajemy do dyspozycji jest naprawdę pokaźny: od saperki, którą możemy zarówno uderzać, jak i rzucać, przez pistolety i karabiny, do ciężkiej broni maszynowej. A to zaledwie pierwsza połowa gry. W chwili kiedy zejdziemy do podziemnego świata wampirów musimy korzystać z dostępnej nam wampirzej broni, która wcale nie ustępuje wyposażeniu żołnierza I Wojny Światowej. Na wzmiankę zasługuje również ShadowHand – wampirzy artefakt, za pomocą którego będziemy mogli atakować przeciwnika kulami ognia, zamrażać, czy nawet wskrzeszać zabitych wrogów by walczyli po naszej stronie. Oprócz standardowych ataków możemy również kopać przeciwników, albo uderzać ich bronią. Innowacyjny system niezależnego atakowania broniami w lewej i prawej ręce pozwala nam wykonywać ogromną liczbę kombinacji ataków. Obsługując lewą rękę lewym przyciskiem myszy, a prawą prawym, możemy jednocześnie ciąć przeciwników bagnetem i strzelać z pistoletu. Podczas naszej przygody przyjdzie nam również sterować mechanicznym golemem, wyposażonym w ogromną siłę ognia, oraz wsiąść na grzbiet... zagrajcie, a sami zobaczycie.

Czas na prawdziwe wyzwania
Na swojej drodze w głąb wampirzego świata napotkamy całe hordy zombiech, demonów i wampirów, które opowiedziały się po stronie zła. Przeciwnicy, mimo iż liczni nie stoją i nie czekają aż ich rozwalimy. Sztuczna inteligencja jest tu bardzo dopracowana. Wrogowie chowają się za przeszkodami i rażą nas z oddali, to znów szarżują na nas w większej grupie, albo próbują nas zajść od tyłu. Zaś walki z ogromnymi demonami wymagają od gracza nie lada umiejętności i cierpliwości, by wyjść z nich w jednym kawałku. Nie liczcie na tępe mięso armatnie, bo takiego tu nie znajdziecie. Twórcy nie narzucili nam jednej metody ukończenia gry. Gracz może wybrać w jaki sposób eliminuje wrogów. Czy będzie chował się i strzelał z dużej odległości, czy może woli podbiec blisko do wroga, kopnąć go by ten zgiął się w pół i dopiero wpakować mu kulkę między oczy. Powoduje to, że rozgrywka jest bardzo dynamiczna i wciągająca. Ponadto wykonywanie specjalnych kombinacji ataków – kombosów, np. kopnięcie i atak wręcz bronią, lub podwójne dźgnięcie bagnetem - powoduje podnoszenie poziomu furii i adrenaliny Simona. Dzięki adrenalinie możemy na pewien czas zwolnić grę. Gra spowalnia również, gdy jesteśmy bliscy śmierci. A do czego nam ta furia w ogóle jest potrzebna? Otóż zwiększając poziom furii, zwiększamy również obrażenia jakie zadają poszczególne bronie i ataki. To jak bardzo możemy zwiększyć furię zależy od ilości znalezionych wampirzych artefaktów. Jednak jeżeli nie uda nam się znaleźć wszystkich sekretów na danym poziomie, nie musimy się załamywać i wczytywać stare zapisy. W każdej chwili możemy cofnąć się do każdego ukończonego poziomu gry z Sali Wyzwań. Wraz z kończeniem kolejnych rozdziałów, odblokowujemy też Wyzwania specjalne – są to małe areny, na których musisz pokonać odpowiednią ilość wrogów w narzuconym limicie czasowym i z ograniczonym arsenałem. Za ukończenie każdego wyzwania specjalnego dostajemy dodatkowe bronie na stałe do ekwipunku, czy nowe czary dla ShadowHanda. Niektóre z nich można znaleźć również podczas przechodzenia kolejnych poziomów gry, jednak jedynie przez zdobycie ich w Sali Wyzwań daje do nich dostęp na początku każdego rozdziału.

NecroVisioN

Pieśń bitewna
Dialogi w grze są dosyć dobrze nagrane, a głos Simona zabawnie komentujący niektóre wydarzenia to miłe nawiązanie do Duke Nukem 3D, za które jestem bardzo wdzięczny. Podobnie sprawa ma się z głosami czytającymi listy żołnierzy podczas ładowania poziomów. Lektorzy starali się zmieniać akcenty, by przypominał twardą niemiecką mowę. Ścieżka dźwiękowa nie jest niestety mocną stroną gry. Przedzieraniu się przez okopy, lochy i podziemia towarzyszy mało charakterystyczna, smętna muzyka, która w założeniu miała potęgować mroczny klimat gry. Na szczęście w niektórych momentach słyszymy przyśpieszenia i zmiany tonów, co częściowo urozmaica jej monotonię.

Wyzwanie dla wielu
Grając w trybie wieloosobowym mamy do dyspozycji bronie i ekwipunek z pierwszej połowy gry, czyli karabiny, strzelby i pistolety z okresu I Wojny Światowej. Może to i lepiej. Gdybyśmy dostali do dyspozycji ShadowHanda wraz z wampirzym uzbrojeniem rozgrywka mogłaby być zbyt niekontrolowana. Maksymalnie szesnastu graczy może się zmierzyć na różnych arenach w czterech, dobrze znanych miłośnikom rozgrywki sieciowej trybach – Deathmatch, Team Deathmach, Last man standing i Capture the artefact (Capture the flag).

Rozgrywka jest szybka i dynamiczna. Po połączeniu z serwerem wybieramy stronę, po której będziemy walczyli, oraz początkową broń. Warto wspomnieć tu o granatniku, do którego dostajemy tylko trzy pociski. Jednak jest to na tyle potężna broń, że jednym celnym strzałem jest w stanie wyeliminować wroga.

Wspomniałem już chyba o wszystkich cechach gry, więc pora na małe podsumowanie. NecroVisioN jest z całą pewnością grą wartą uwagi. Bardzo szczegółowa i realistyczna grafika, rozbudowany system walki i intrygująca fabuła przyciągną gracza przed monitor na ładnych kilkadziesiąt godzin, a dzięki Sali Wyzwań będziemy mogli w każdej chwili wrócić do interesującego nas momentu gry, zaś tryb multiplayer połączy fanów gry w emocjonujących starciach z żywymi przeciwnikami. Niestety niektórzy mogą odczuć brak wyraźnej oprawy muzycznej w tle, jednak nie powinno to zepsuć czystej radości z wykańczania kolejnych hord przeciwników w efektowny sposób.

Plusy:
+ grafika
+ innowacyjny system ataków
+ polska lokalizacja

Minusy:
- muzyka

Ocena ogólna: 8.5/10

NecroVisioN

Gatunek gry: akcja
Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: 1C Company
Data wydania polskiego: 2/2009
Data wydania oryginału: 2/2009
Języki gry: angielski, polski
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows Vista, Windows XP
Minimalne wymagania sprzętowe:
  • Procesor: Intel Pentium 4 2.4GHz lub AMD Athlon 64 +2800
  • Pamięć operacyjna: 1 GB RAM (Microsoft® Windows® XP) / 1.5GB (Microsoft® Windows® Vista)
  • Karta graficzna: 256 MB Video RAM lub więcej, z obsługą DirectX9 Pixel Shader 3.0 (NVIDIA GeForce 6600, ATI Radeon X1600 lub lepsza)
  • HDD: 8 GB wolnego miejsca na dysku
  • Karta muzyczna: zgodna z DirectX9
  • Napęd: DVD-ROM


blog comments powered by Disqus