Pierwsze wrażenia z gry "Mortal Kombat" (X360)

Autor: Radosiewka
Korekta: Bartosz "Grish" Wojnicki
22 marca 2011

O serii Mortal Kombat słyszał chyba każdy gracz. I zapewne większość z was grała przynajmniej w jedną z odsłon tego cyklu. Cóż, ja nigdy nie miałam okazji pograć w żadną z tych gier, ale otrzymałam okazję przetestowania najnowszego Mortal Kombat w siedzibie Cenegi. Przygotujcie się więc na tekst osoby nieobeznanej z serią, ale takiej, która już po kilku godzinach obcowania z tytułem wie, że Tekken ma poważnego rywala o tytuł mojej ulubionej bijatyki.

Zacznijmy jednak od odrobiny historii. Miłośnicy Fatalities nie mieli ostatnio lekkiego życia – seria od kilku ostatnich odsłon znajdowała się na równi pochyłej – studio Midway dodawało kolejne postaci, udziwnienia, a przejście z 2D do 3D przy Mortal Kombat 4 było początkiem zmian w serii. W MK vs. DC Universe otrzymaliśmy ugrzecznioną odsłonę, z ocenzurowanymi Fatalities. Wszystko zmieniło się po przejęciu firmy przez Warner Bros. Nowa spółka chce powrócić do najlepszych lat serii, a ma na to duże szanse, gdyż jako dyrektor kreatywny został zatrudniony nie kto inny jak Ed Boon. NetherRealm Studios dąży do powrotu złotych lat smoczego turnieju i dalszego rozwoju marki w ciągu najbliższych lat. Czy im się to uda?

Część z was zapewne już grała w demo tytułu, które ukazało się na PS3 oraz X360 (nie będzie wersji na PC), można w nim było zagrać czterema różnymi zawodnikami. Ja miałam okazję poznać nieco większą ich liczbę oraz wszystkie tryby zabawy. Zacznijmy jednak od oprawy graficznej tytułu. Jest to próba powiązania klasyki z najnowszymi standardami, czyli 2,5D z trójwymiarowymi postaciami, ale przy zachowaniu dwuwymiarowej płaszczyzny. Modele są bardzo dobrze wykonane, ich animacje są płynne i ogląda się je z przyjemnością. Także odpalanie specjalnych kombosów owocuje dobrymi błyskami/ płomieniami itd. Miałam okazję pograć w kilku dostępnych sceneriach, stoją one na dobrym poziomie. Zdecydowanie najbardziej do gustu przypadły mi dwie – Kahn’s Coloseum  oraz klimatyczne podziemia Dead Pool. Wszystkie areny w najnowszej odsłonie to odświeżone wersje tych, które mogliśmy zobaczyć w pierwszych trzech częściach.

W wersji, w którą grałam, miałam do wyboru 16 grywalnych postaci, reszta była ukryta. Prawdopodobnie nie otrzymamy żadnych zupełnie nowych postaci, poza Kratosem z God of War w wersji na PS3. Niestety, grając na X360, nie miałam okazji zobaczyć, jak wymachuje ostrzami. Użytkownicy konsoli Microsoftu niestety nie dostaną żadnego dodatkowego, przypisanego specjalnie do ich maszynki bohatera – twórcy przyznają, że nie wiedzieli, kogo mogliby wziąć, nie psując przy tym klimatu serii Mortal Kombat. Razem z DLC mają powrócić pozostałe postacie, które pojawiły się w późniejszych odsłonach. W ich skład wchodzą takie kultowe indywidua jak Scorpion, Sub-Zero, Kung Lao, Cyrax, Ermac, Johnny Cage, Jax, Kitana, Mileena, Raiden, Reptile, Shao Kahn, Baraka i Noob Saibot. Część z nich nie będzie od razu dostępna do grania, będziemy musieli je najpierw odblokować (np. Goro).  Łącznie zostanie ich udostępnionych więcej niż 20-tu. Kombinacje ich ciosów doczekają się tylko i wyłącznie kosmetycznych zmian, twórcy nie szykują żadnej rewolucji w tym aspekcie. Mnie, jako osobie początkującej, najbardziej przypadło do gustu granie Nightwolfem – dość szybko udało mi się zapamiętać część mocniejszych combosów. Często grałam też Sonyą i Kano, który ma świetny design, nieprzekombinowany i efektowny. Skoro już wiemy, kim będziemy grali i gdzie, przejdźmy do tego, w jakich trybach zmierzymy nasze możliwości szybkiego wciskania przycisków i zapamiętywania kombinacji ciosów.

W grze znajdziemy turtorial, wprowadzający nas we wszelkie tajniki świata smoczego turnieju. I poznamy tu nie tylko podstawy poruszania się, prostych ciosów, ale także dowiemy się do czego służy specjalny, podzielony na trzy części pasek u dołu ekranu. Napełnia się on z kolejnymi ciosami, blokami itd. Po załadowaniu pierwszej części, przy robieniu specjalnych combosów, możemy aktywować ich mocniejsze wersje. Przy dwóch częściach paska, jesteśmy w stanie wykonać breakera, przeszkadzającego przeciwnikowi w wykonaniu mocniejszej serii uderzeń. Najciekawsza opcja pojawia się przy pełnym naładowaniu wskaźnika – jest to tzw. X-Ray. Tych najmocniejszych ciosów w grze, całe szczęście, przy szybkiej reakcji z naszej strony, można uniknąć. X-Ray’e w zależności od wybranej przez nas postaci, różnią się wykonaniem. Bohater zadaje potężne, brutalne ciosy oponentowi, czemu towarzyszy rentgenowski widok, umożliwiający zobaczenie łamanych kończyn, uszkodzonych mięśni, miażdżonych czaszek itd. Ale to i tak tylko wstęp, przed najbardziej rozpoznawanym elementem serii, czyli tak zwanymi Fatalities.

Całe szczęście, twórcy nie boją się kontrowersji i tak jak było to ostatnim razem, nie otrzymamy ugrzecznionych animacji – nadal będzie krwawo, ale i groteskowo. Każda z postaci ma specjalny, przypisany do niej fatality, ale patrząc na listę ciosów (dostępna w każdej chwili rozgrywki), pojawiały się ukryte kombinacje. Trzeba przyznać, że o ile przy niektórych bohaterach, kombinacje wchodzą praktycznie za każdym razem, to przy innych osobach zdarzają się problemy. Nic tak bardzo nie żenuje, jak wygrana pojedynku, a potem nieudana próba wykonania Fatality. Ale to jeszcze bardziej skłania do ćwiczenia tych efektywnych finiszerów, zwłaszcza, że NetherRealms Studios zadbało o umieszczenie w ich produkcji specjalnego trybu do ich treningu.

Niestety w trybie dla pojedynczego gracza stoczyłam tylko kilka pierwszych walk, nie wiem więc, w jaki sposób zostanie zaprezentowana fabuła. Wiemy jednak, że wszystko rozpocznie się tuż po finale Mortal Kombat: Armageddon – Shao Kahn pokonał Raidena, ale tuż przed swoją śmiercią Raidenowi udało się wysłać wiadomość do siebie samego z przeszłości z nadzieją, że nie popełni takich samych błędów. Twórcy dokonali więc swoistego powrotu do przeszłości i zaczynają opowiadać losy bohaterów od początku. To motyw, który mogliśmy zobaczyć między innymi w najnowszym Star Treku reżyserowanym przez J. J. Abramsa.

Dużo czasu spędziłam też przy nowym trybie, zwanym „The Challenge Tower”. To zbiór około 300-tu dodatkowych zadań, które umilą naszą rozgrywkę. Miałam okazję zagrać tylko w pierwsze 20, ale już teraz mogę powiedzieć, że są one bardzo zróżnicowane. Od szumnie reklamowanych „test your sight/might/strength” itd, po walkę z zombiakami, wykonywanie odpowiednich ciosów. Wszystkie „test your …” mają kilkanaście wersji, im dalej wspinamy się po wieży wyzwań, tym są one trudniejsze. Musimy np. szukać ukrytego w jednym z kubeczków przedmiotu, zniszczyć ręką tylko jedną z ułożonych cegieł itd. Te minigierki pojawiły się już w poprzednich odsłonach. Do każdego z zadań mamy przypisaną odpowiednią postać, część z nich zawiera naprawdę dużą dawkę humoru – np. próba dostania się na plan zdjęciowy Johnny’ego Cage’a i jego reżysera. Dochodzi do ich pojedynku z Sonyą i Jaxem, którzy blokują im przejście z powodu niebezpieczeństwa w mieście. Dochodzi do walki 2 vs 2, ale warto wspomnieć, że reżyser nie posiada zbyt silnych ciosów. Postaramy się także stawić czoło hordom atakujących zombie, złości Mileeny, gdy odmawiamy przyjęcia od niej pluszowego misia. To bardzo dobry tryb, a kreatywność twórców cały czas zaskakuje.

Jednocześnie na konsoli będą mogły grać ze sobą maksymalnie 4 osoby, ja miałam okazję przetestować tryb dla dwóch osób i musze przyznać, że starcia sprawiają dużo frajdy.Tryb ten doskonale nadaje się na imprezy. Niestety, nie wiem nic o multiplayerze, zapewne dopiero tuż przed premierą poznamy szczegóły odnośnie rozgrywki poprzez sieć.

Na osobny akapit zasługuje Tag Team – każdy gracz wybiera nie jednego, ale dwóch zawodników, których może prawie w każdej chwili zmienić, naciskając odpowiedni przycisk (LB na X360, L1 na PS3). Daje to duże możliwości do taktycznej gry i dopasowaniu postaci, w zależności od tego, jakiego wyboru dokonał przeciwnik. Istnieją także specjalne combosy, przy wykonaniu których możemy wezwać naszego sprzymierzeńca – wygląda to naprawdę efektownie. Szkoda tylko, że osobie, która aktualnie oczekuje na swoją kolej, nie odnawia się w żadnym stopniu energia. Ogólnie, Tag Team wygląda podobnie do tego, co mogliśmy zobaczyć w Tekken Tag Tournament.

Podsumowując, moje pierwsze spotkanie z serią można zaliczyć do udanych. To co sprawia, że w tytuł gra się z dużą przyjemnością to poczucie, że twórcy mają dużo pomysłów i kochają serię. Zabrakło mi czegoś takiego przy ostatniej odsłonie Tekkena. Mortal Kombat ma więc naprawdę duże szanse na zostanie świetnym tytułem, przemawiającym nie tylko do fanów, ale i osób nie mających wcześniej styczności ze smoczym turniejem. Premiera gry już niedługo – 19 kwietnia.

Mortal Kombat (X360)

Gatunek gry: bijatyka
Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: Warner Bros. Interactive Entertainment
Data wydania polskiego: 19 kwiecień 2011
Data wydania oryginału: 4/2011
Oryginalna strona gry: http://www.themortalkombat.com
Język gry: angielski
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: XBox 360
System operacyjny: nie dotyczy
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus