Pierwsze wrażenia z gry "Mafia II" (X360)

Autor: Radosiewka
Korekta: Bartosz "Grish" Wojnicki
8 sierpnia 2010

2K Czech zasłynęło stworzeniem jednej z najlepszych produkcji o gangsterach. To dość małe studio podbiło serca graczy, którzy z utęsknieniem czekają na możliwość ponownego wcielenia się w mafioza. Z powątpiewaniem przyjmowałam wszelkie podekscytowane głosy znajomych, gdyż poprzednia część  nie potrafiła przykuć mnie na dłużej do monitora. A potem poszłam do Cenegi, aby zagrać w cztery etapy z życia Vito Scaletty.

Akcja gry osadzona jest w 1944 roku (zima) oraz w latach 50-tych. Pomiędzy kolejnymi  rozdziałami mamy przeskoki czasowe – zdążymy ujrzeć nie tylko proces pięcia się na szczyt naszej postaci, ale także jego kłopoty z utrzymaniem pozycji. Od razu nasuwa mi się na myśl film „Scarface” (polski tytuł to „Człowiek z Blizną”). Sama fabuła jest rozbudowana, pełna w zwroty akcji (wnioskując z dialogów, Vito padnie ofiarą zdrady i to nie raz) i ani na moment nie daje graczowi chwili wytchnienia.

Nasz bohater, Vito, przyjeżdża do domu na przepustce. Podczas walki został ranny i niedawno wyszedł ze szpitala. Zaczęłam testowanie Mafii II od drugiego rozdziału, ale pełnił on funkcję turtoriala. Nasuwa się zatem pytani, co takiego zaoferuje nam rozdział pierwszy? Prawdopodobnie ukaże on życie w wojsku protegowanego. Może jakaś krótka walka na froncie?

Wysiadamy z pociągu, jesteśmy ubrani w mundur. Noc, prószy śnieg. Ludzie szybko wracają do domów, chłopiec roznoszący gazety błaga o jej kupno, gdyż jest mu bardzo zimno. Nasz najlepszy przyjaciel, Joe odbiera nas z dworca i podwozi pod dom. Wstępujemy jeszcze do restauracji, jemy gyrosa i idziemy do mieszkania matki i mojej siostry, Franceski. Mamy już otwierać drzwi do budynku, gdy słyszymy warkot samolotów. Ludzie podnoszą głowy, zadają pytania, czy to na pewno nasi. Po kilku sekundach ryki silników bombowców cichną. W mojej głowie nadal słyszę klimatyczną, świąteczną melodię "Let it snow".

Mafia II od samego początku urzeka klimatem. Rozmowy przechodniów, skryptowane zdarzenia (jak np. czarny kot biegnie klatką schodową, wskakuje na parapet, widzi moją postać, chce uciec za okno i… Trafia mu się ciężkie lądowanie, wnioskując po odgłosach.

Ojciec Vito zmarł i to nasz protegowany przejął rolę głowy rodziny. Z powodu biedy jego matka nie jest w stanie spłacić wcześniej zaciągniętego długu. Namawia syna na ciężką pracę jako robotnik. Ale Joe pokazuje nam także inną możliwość. Ciekawszą, dającą więcej dochodów i satysfakcji, ale i bardziej niebezpieczną.

Szybko poznaję zasadę włamywania się do aut (mini gierka podobna do zabawy wytrychami w Oblivionie lub wersja bardziej agresywna, czyli zbicie szyby) i przechodzę swój pierwszy test. Mam samodzielnie ukraść wskazany pojazd i zawieźć go do zaprzyjaźnionego mechanika. Pojawiają się pewne komplikacje – pięści idą w ruch i oponent szybko leży na śniegu. Walka wręcz jest tu bardzo dobrze zrealizowana – mamy dwa przyciski odpowiedzialne za słabe i mocne uderzenie oraz jeden uniku. Starcie kończy efektowny finiszer. Jeszcze tylko strzelanina z chowaniem się za osłonami (działa to bardzo dobrze, chociaż wymaga chwili przyzwyczajenia – bohater „odlepia” się od ścian po ponownym naciśnięciu klawisza osłony) i auto jest nasze.

Warto wspomnieć o dwóch trybach jazdy – normalnym, bardziej arcade’owym oraz zaawansowanym, zbliżonym do symulacyjnego. Bardzo się od siebie różnią, drugi jest zauważalnie trudniejszy. Auta zachowują się bardziej ospale, mamy wrażenie ciężkości, a ucieczka przed policją na zaśnieżonej drodze to spore wyzwanie.

Kolejny rozdział, który mogę uruchomić to Buzzsaw. Vito pnie się do góry w hierarchii, tym razem wraz z Joe’m oraz Henrym będziemy musieli kogoś zlikwidować. Strzelanie w grze sprawia dużo satysfakcji, bez krycia się za osłonami musimy liczyć się z częstym ładowaniem save’ów. Nasi towarzysze mają dobrze działające AI, nie gubią się i stanowią niezłą pomoc podczas wymiany ognia. Rozdział kończy się dość ciekawie, więc nie będę zdradzać dalszego przebiegu misji.

Przenieśmy się teraz w czasie do lat 50-tych. Mamy lato, wojna już się skończyła. USA bardziej optymistycznie patrzą w przyszłość i widać to na każdym kroku. Z radia leci wesoła muzyka (dostępne są trzy stacje), ludzie są bardziej uśmiechnięci, a i możliwość oglądania Empire Bay latem potęguje to uczucie. Należy wspomnieć, że w odróżnieniu od większości sandboxów, w Mafii cykl zmiany dnia i nocy podczas wykonywania misji będzie ściśle narzucony – nie zdziwiłabym się także, gdyby większość słyszanych melodii, gdy wsiadamy z towarzyszami do pojazdów oraz zachowań przechodniów była z góry zaplanowana.

Rozdział 9 zamyka pewien etap w życiu naszego bohatera, po którym staje się on prawdziwym mafiozo – tym który raczej wydaje polecenia i dowodzi.  Zawsze przed wyjściem z mieszkania sprawdzałam dostępność nowych ubrań – tym razem zdecydowałam się na elegancki ubiór. Celem naszej misji jest uwolnienie przetrzymywanych przyjaciół ze szponów konkurencji. Musimy zakraść się do rzeźni. Jest ona pilnie strzeżona, schodzimy więc do kanałów i tak dostajemy się do wnętrza budynku. Oczywiście bohater dostaje miłą „ niespodziankę” na głowę i większość ubioru (co jest mu potem wypominane przez wszystkich dopóki nie zmieni ubrania). W grze jest pełno tego typu zdarzeń. Skradanie zostało dobrze wykonane – nie wymaga od nas niesamowitej precyzji i zaplanowania ruchów co do sekundy, ale wymaga skupienia. Zabrakło mi trochę możliwości cichego wykańczania wrogów, ale może nie uczą tego w wojsku.

Kolejny część, w którą miałam okazję pograć, to pełna akcji misja zakończona niezłym cliffhangerem (utrzymanym w napięciu zakończeniem). Vito i Joe  planują podłożyć ładunek i wysadzić jedno z pięter w hotelu. Jako sprzątacze dostają się do pomieszczenia przyszłej konferencji i przygotowują ładunki wybuchowe. Ale nic nie idzie po ich myśli. I tak kończy się materiał, w który miałam przyjemność pograć.

Zapomniałam tylko napisać parę słów o grafice – jest bardzo dobrze. Zwłaszcza mimika i gesty postaci zasługują na uznanie. Tak dobrze wykonanych oczu dawno nie widziałam. Śnieg i jego zachowanie (opada z dachów aut, płatki wirują w powietrzu) to solidna robota. Wystrój pomieszczeń oddaje ducha tamtych lat, jedyne zastrzeżenia mam do jakości niektórych tekstur budynków. Ale być może zostanie to poprawione do czasu finalnej wersji.

Przez te kilka godzin Mafia II zaciekawiła mnie i wciągnęła. Od tej pory dołączę do rzeszy graczy z niecierpliwością wyczekujących premiery. Red Dead Redemption zyska groźnego konkurenta do tytułu gry roku.

Premiera gry w polskiej (kinowej) wersji językowej już 27 sierpnia na PC, X360 oraz PS3.

Mafia II (X360)

Gatunki gry: TPP, akcja
Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: 2K Games
Data wydania polskiego: 8/2010
Data wydania oryginału: 8/2010
Oryginalna strona gry: http://www.2kgames.com/mafia2/
Język gry: angielski
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: XBox 360
System operacyjny: nie dotyczy
Liczba dvd w pudełku: 1


blog comments powered by Disqus