Recenzja gry "Mafia"

Autor: Henryk Tur
5 czerwca 2006

Ocena ogólna: 7/10

Mafia to gra dla miłośników kina akcji spod znaku „Ojca chrzestnego”, „Chłopców z ferajny” czy też innej „Ośmiornicy”. Męska, brutalna przygoda, gdzie za zdradę płaci się śmiercią, zaś członkowie gangu są niczym rodzeni bracia. Narzędziem pracy jest rewolwer, czasem kij baseballowy, czasem koktajl Mołotowa... Półświatek ukazany w całej swej brutalnej prawdzie. Odważysz się sprawdzić jako „chłopak z ferajny” ?

Nie ma niewinnych... 

Ameryka, lata trzydzieste dwudziestego wieku… Z kolejki podmiejskiej wysiada dobrze ubrany mężczyzna. Uważnie rozgląda się na boki, a upewniwszy, iż nie jest przez nikogo śledzony, rusza szybkim krokiem do jednego z pobliskich barów. Tam dosiada się do stolika, przy którym siedzi detektyw Norman. Po krótkiej rozmowie proponuje mu wymianę – ochrona w zamian za informacje o niezbyt legalnej organizacji. „Muszę wiedzieć, co wiesz” – deklaruje nieufny detektyw – „zanim będę mógł ci cokolwiek zapewnić”. Mężczyzna wzdycha i zaczyna swą opowieść…

Thomas Angelo był najzwyklejszym taksówkarzem, spędzającym długie godziny za kierownicą, wożąc klientów po metropolii Lost Heaven. Tej feralnej nocy zaparkował na moment przy jednej z głównych ulic, chcąc w spokoju zapalić papierosa. Tytoniowy relaks przerwał mu niespodziewanie odgłos kraksy, dobiegający zza rogu. Ruszył tam zaraz, lecz na miejsce nie dotarł, gdyż ukazali się jego oczom dwaj uciekający przed kimś mężczyźni z rewolwerami. Sterroryzowawszy go, kazali wieźć się przez miasto, najpierw – aby zgubić ścigających ich chłopaków z konkurencji, a potem – do pewnego baru we włoskiej dzielnicy.

To właśnie był pierwszy kontakt Thomasa z ludźmi z mafii. Miał nadzieję, że również ostatni, lecz jak się okazało, za pomoc musiał drogo zapłacić. Pewnego słonecznego dnia po jednym z kursów dopadli go dwaj ludzie Morelliego. Oprychy miały go zabić w zemście za pomoc udzieloną tamtej nocy ich wrogom – chłopakom od dona Salieriego . Jako iż działo się to blisko baru Salieriego, Tommy podjął rozpaczliwą próbę ucieczki przez obskurne podwórka, aby tam znaleźć pomoc…


Dobra rada

Scenariusz

Na dobry początek stwierdzę, że gra rozpoczęła się – jak dla mnie - dość zaskakująco. Byłem bowiem przygotowany na „chodzonego”, a tu tymczasem zaczynamy od ucieczki autem (patrz wyżej). „Chodzony” zaczyna się przy którejś dopiero misji. Dalej jeszcze jest to „chodzony-strzelany”.

Fabuła gry to ułożone chronologicznie wspomnienia Tommy’ego Angelo, człowieka, który chce odejść z mafii, lecz boi się zemsty dawnych partnerów. Poznajemy jego historię od początków, gdy pracował na chleb powszedni jako taksówkarz, po krwawe łaźnie urządzane wrogom (szczególnie konkurencji od don Morello). Jak już wspomniałem, zaczynamy od ucieczki autem tamtej pamiętnej nocy, potem mamy okazję zakosztować życia taksówkarza, a po desperackiej ucieczce przez obskurne podwórka zaczynamy wypełniać misje zlecane nam przez don Salieriego i jego ludzi.

Akcja większości misji osadzona jest w fikcyjnym mieście Lost Heaven (Niebo Utracone), czasem też droga wiedzie poza miasto (wszak haracze ściąga się z wielu miejsc). Jak wygląda robota w mafii? Cóż, dzień jak co dzień. Zbieranie pieniędzy, podpalenia, pobicia... My albo oni. Chcesz mieć szacunek i uznanie? Nie daj się zabić, zabijaj innych. A to wszystko w jazzowych rytmach, które towarzyszą nam przez większość czasu gry i dość dobrze oddają ducha tamtej epoki, kiedy panowie w garniturach wyciągali z futerałów na skrzypce „rozpylacze” marki Thompson.

Misje przerywane są na dwa sposoby – przez scenki z donem Salierim i jego podwładnymi lub przez pytania detektywa Normana. Opowieść rozciągnięta jest na osiem lat, tak naprawdę poznajemy tylko najciekawsze fragmenty kariery Thomasa, a było ich wystarczająco dużo, aby powstała gra, do ukończenia której trzeba kilkunastu-kilkudziesięciu godzin. Bujne życie, nie ma co. Czasem będziemy brać udział w strzelaninach, gdzie trup pada gęsto (oby nie nasz!), czasem po prostu pojedziemy w roli kierowcy, czekając w aucie, podczas gdy Paulie albo Sam skoczą do właściciela baru po grubo wypchaną zielonymi banknotami kopertę. Niekiedy trafią się robótki specjalne, np. podprowadzenie wozu wyścigowego, żeby mechanik pracujący dla Salieriego podejrzał, co można ulepszyć w naszym, a potem odstawienie go na miejsce.


Bynajmniej nie jedziemy na piknik

Grafika

Nie mogę przyczepić się do samego miasta czy też wnętrz. Wszystko zrobione jest poprawnie, czujemy, że to czas prohibicji, znany nam z filmów o Alu Capone i innych takich... Budynki „z okresu”, ulice pełne śmiesznych jak na dzisiejsze standardy samochodów, ubrania ludzi, wszechobecny jazz...

Samo miasto jest gigantyczne, bez mapy możemy się w nim łatwo pogubić (wiem z doświadczenia). Na szczęście mamy opcję równoczesnego oglądania mapki (dzięki serdeczne dla twórców gry, że za każdym razem jest zaznaczone miejsce, gdzie mamy dojechać!) i kierowania pojazdem. Lost Heaven jest olbrzymie, ulicami można jeździć przez wiele, wiele godzin (czasem nawet jest to nużące). Osobnicy o skłonnościach sadystycznych mogą iść na całego, rozjeżdżając kogo się da, taranując inne wozy czy też po prostu pędząc na złamanie karku po ulicach (a potem uciekając przed policją). Oczywiście można też chodzić wszędzie, co oczywiście zajmie trzy razy tyle czasu co jazda wozem. Gra posiada dużą dowolność, możemy w każdej chwili zatrzymać wóz, wysiąść i np. wszcząć bójkę z Bogu ducha winnym przechodniem. I to jest wielki plus gry.

Nie ustrzeżono się niestety „klonów”, czyli podobieństwa mieszkańców miasta, stworzonych z kilkunastu szablonów. Cóż, a może to i nie minus? Co dzień, w świecie rzeczywistym, też widzę wielu ludzi podobnych do siebie. Może rzeczywiście tak jest?

Niestety, całość gry cechuje jakaś taka sztuczność, przez którą nie byłem w stanie dać się wciągnąć po uszy. Mimika twarzy bohaterów pozostawia wiele do życzenia, kierowcy innych aut wyglądają jakoś tak nienaturalnie... Na szczęście nie jest to aż tak przeszkadzające, jakby mogło. Daleko jednak tej grze do realizmu postaci niczym w opisywanych przez mnie Prince of Persia czy Kronikach Riddicka.


Władza groźnie marszczy brwi

Gra

Misje dzielą się ogólnie na dwa rodzaje. Rodzaj pierwszy – chodzone/strzelane. Rodzaj drugi – samochodowe. W tych pierwszych zazwyczaj chodzi o to aby kogoś zabić, czasem uwolnić, drugie zaś wymagają od nas pokonania takiej a takiej odległości, celem dowiezienia kogoś, zawiezienia czegoś lub też pojechania po kogoś. Czasem jedno łączy się z drugim, np. pierwsza misja polega na zawiezieniu chłopaków do motelu za miastem, gdzie mają odebrać haracz od właściciela. Tam okazuje się, że ludzie Moreliego urządzili pułapkę i musimy odbić naszych porwanych przyjaciół. A gdy już tego dokonamy, gonimy autem typa, który ukradł nasze pieniądze. Dodam jeszcze że czasem mamy na wykonanie misji określony czas. Innym przykładem misji nietypowej jest np. odprowadzenie w nocy pewnej dziewczyny do domu.

Jadąc samochodem mamy widok z pozycji osoby trzeciej, ale z możliwością patrzenia na boki (co przydaje się szczególnie na skrzyżowaniach w mieście), poruszając się pieszo – mamy cały czas kamerę zza głowy. Jest trochę klawiszy sterujących (do wyboru WSAD albo kursory + inne), lecz dość szybko można opanować zasady. Przed rozpoczęciem życia „chłopca z ferajny” nauczymy się wszystkiego, co o sterowaniu w grze wiedzieć trzeba, z Samouczka. Tam wyjaśnione zostanie wszystko, począwszy od tego, jak wykonywać przewrotki przez sterowanie wozem po ogłuszanie ludzi za pomocą kija baseballowego.


Chwila relaksu, chłopaki robią swoje

SI

Sztuczna Inteligencja parokrotnie dała mi do zrozumienia, że do poziomu ludzkiej jeszcze wiele jej brakuje. W pewnej misji goniłem samochodem człowieka, który rąbnął nasz haracz i dał nogę sportowym wozem. Jako że po drodze zderzyłem się z innym autem, nie miałem szans go dogonić. Wysiadłem wiec z wozu i – ot, tak na próbę – strzeliłem kilka razy do kierowcy wozu, z którym się zderzyłem. NADAL SIEDZIAŁ Z UŚMIECHEM NA USTACH. Inni nawet nie zareagowali, gdy podchodziłem do nich z bronią.

Podobnie z miastem – możesz przejechać kogoś kilka metrów obok zamyślonego przechodnia – dalej będzie szedł spacerowym krokiem, niczego nie widząc. Może wpadki nie są takie wielkie jak w grze HITMAN, ale jednak dają znać o sobie. Na obronę SI dodam że inni kierowcy rzeczywiście są realistyczni – czyli niektórzy jeżdżą tak, że myślimy sobie „kto im dał prawo jazdy???”. Kto na co dzień w świecie realnym porusza się samochodem, będzie czuł się na ulicach Lost Heaven jak ryba w wodzie.

SI podczas wszelakich zadym potrafi też wywołać uśmiech politowania. Szczególnie gdy strzelamy się z wrogiem stojącym dwa metry obok, a tu nagle skończą się mu naboje. Bynajmniej nie ruszy na nas z pięściami, lecz spokojnie przykucnie i zacznie zmieniać magazynek. Cóż...


Taką maszyną można pruć

Ogólne wrażenia
 
Podsumowując – Mafia to dobra gra, dająca duże możliwości i swobodę działania. Nie nudzi się po paru godzinach, czasem potrafi zaskoczyć (np. znienacka mamy wziąć udział w  wyścigu samochodowym). Mankamenty zbytnio nie przeszkadzają. Mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim miłośnikom gier akcji, shooterów, a nawet wyścigów.

Plusy:
+ potężne miasto
+ swoboda działania
+ klimat
+ różnorodność akcji
+ grywalność

Minusy:
- ”klony” oraz SI (tutaj dałbym po pół minusa na oba, co daje razem jeden minus)

Ocena ogólna: 7/10

Mafia

Gatunek gry: akcja
Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: Take2 Interactive
Data wydania polskiego: 19 maj 2006
Język gry: polski - napisy
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 95, Windows 98
Minimalne wymagania sprzętowe:
  • Procesor: Pentium III 500 MHz
  • Pamięć: 128 MB
  • Grafika: zgodna z DirectX 16 MB


blog comments powered by Disqus