Recenzja gry "Lord of the Rings Online: Shadows of Angmar"

Autor: Girwan
Korekta: Bartosz "Grish" Wojnicki
23 maja 2007

Ocena ogólna: 9/10


Gry MMORPG zyskują coraz większą popularność. Gracze pragną już czegoś więcej niż kilkadziesiąt godzin zabawy w ograniczonym świecie z postaciami sterowanymi przez Sztuczną Inteligencję. Coraz częściej twórcy do swoich produkcji dołączają tryb zabawy sieciowej, oferując możliwość walki gracza przeciwko innemu graczowi. Wciąż jednak mamy ograniczony świat do mapy, na której toczą się zmagania. Dlatego właśnie MMO zyskują na popularności. Olbrzymie tereny do eksploracji, mnogość przedmiotów i różnorodność potworów to coś, co przyciąga graczy. Autorzy prześcigają się w wymyślaniu światów, które przyciągną i oczarują. Wybór uniwersum wykreowanego przez Tolkiena na akcję gry MMO wydaje się strzałem w dziesiątkę. Czy jednak na pewno? Odpowiedzcie sobie na to pytanie po przeczytaniu poniższej recenzji.

Zacznijmy więc od początku, a więc od kreacji bohatera. Na starcie musimy zadecydować czy chcemy być człowiekiem, elfem, krasnoludem czy hobbitem. Każda rasa ma swoje unikalne zdolności i profesje. Przed wyborem możemy obejrzeć krótki filmik, pokazujący życie i zwyczaje danej społeczności. Nie wiadomo tylko, dlaczego jedynie rasą krasnoludów można grać płcią męską. Pozostałe rasy oferują nam możliwość grania mężczyzną lub kobietą. Być może brak płci pięknej u krasnoludów podyktowane jest maksymalnie realnym odzwierciedleniem prozy Tolkiena. Bo trzeba przyznać, że świat został odzwierciedlony pięknie. Piękna kolorowa grafika cieszy oko ferią barw. W zależności od wybranej rasy startujemy w odpowiedniej lokacji, która już na starcie wprowadza nas w klimat świata, pokazując piękne budowle elfów, przytulne norki hobbitów z Shire, kopalnie krasnoludzkie czy ludzkie domostwa. Każda lokacja startowa została wyposażona w samouczek, który prowadzi gracza za rączkę pokazując możliwości prowadzonej postaci oraz możliwe interakcje ze światem gry. Świat jest na tyle pięknie przedstawiony, ze niejeden gracz zatrzymuje się i chłonie prezentowane widoki, ciesząc swoje oczy pięknem otoczenia. Po wyborze rasy przychodzi czas na wybór klasy postaci, jaką będziemy reprezentować w Śródziemiu. Niestety, nie wszystkie rasy mają dostęp do wszystkich klas. W sumie jest ich siedem: Burglar, Lore-master, Guardian, Capitan, Minstrel, Champion i Hunter. Każda ma swoje specjalne zdolności oraz bronie, jakimi może władać. Bronie i czary oczywiście. Wybór klasy determinować będzie również towarzysza, jakiego będziemy mogli wezwać w trakcie gry. Tylko dwie klasy mogą mieć kompana: Lore-master może przywołać zwierzę a Capitan może być wspierany przez Herolda.



Każda klasa ma określone zadania w grupie. Guardian jest wojownikiem, który zapewnia osłonę swoim towarzyszom, jest tak zwanym tankiem. Capitan spełnia rolę healera, minstrel buffera, Burglar debuffera itp. itp. Pokrewny Guardianowi Champion posługuje się dwoma broniami jednocześnie. Tym samym zadaje więcej obrażeń, szybciej jednak absorbując obrażenia od Guardiana, który może chować się za tarczą. Jednak do walki z kilkoma przeciwnikami na raz nie ma lepszej klasy niż wspomniany oburęczny mistrz walki. Capitan jest bardzo pożądaną postacią w każdej grupie. No może nie tyle on samo, co jego umiejętności podnoszenia morale. W drużynie nie powinno zabraknąć Huntera, który wyposażony w łuk zdolny jest skutecznie powstrzymywać wroga na większą odległość. Jednak w starciu wręcz bez wsparcia powinien się możliwie szybko ewakuować na z góry upatrzone pozycje. Żadna drużyna nie powinna wyruszać w teren bez Burglara. Włamywacz, który potrafi bezszelestnie przemknąć obok wroga, a dodatkowo jeszcze zaatakować z ukrycia z wysokim prawdopodobieństwem obrażeń krytycznych, może szybko przechylić szalę zwycięstwa w starciu. Jednak to, co najbardziej pociąga graczy to profesja Lore-mastera. Czarodziej posługujący się magią, wszystkim przywodzi na myśl Gandalfa, który obok Merlina jest chyba najsłynniejszym magiem. Kiedy jednak drużyna zakończy już wojaże i siądzie strudzona przy ognisku, któż lepiej od Minstrela nie ukoi zszarganych nerwów, nie napełni świeżym duchem i nie wleje nowych sił w żyły. W razie potrzeby również w trakcie walki jest on w stanie wspierać swoją muzyką i śpiewem walczących towarzyszy. Bardziej zaawansowani Minstrele tak mogą nastroić swój instrument, by kilkoma tonami muzyki rozbroić czy nawet zabić przeciwników.



Jak w każdej grze tego typu mamy masę zadań do wykonania. Zostały one podzielone na ciąg epicki, który dotyczy głównej fabuły gry oraz misje poboczne takie jak: zbierz 10 skór niedźwiedzi, przynieś 6 wilczych jagód, wykonaj 2 ostrza miecza itp. etc. Questy są tak przygotowane, że w większości przypadków możemy je wykonać sami, bez wsparcia kolegów. Akcja fabuły osadzona została krótko po wydarzeniach opisanych w I tomie trylogii Władca Pierścieni, a więc po wyprawie Drużyny Pierścienia. Bardzo często to właśnie nam Drużyna zawdzięcza mniejsze ryzyko podróży. To my eliminujemy zagrożenia, o której Aragon, Frodo i reszta kompanii nie mieli pojęcia. Muszę przyznać, że zadania są ciekawe, a ich mnogość powoduje, że trudno opuścić dany region Śródziemia. W realizacji questów pomaga dobrze zaprojektowany dziennik, w którym możemy przejrzeć listę misji do wykonania oraz wykonanych. Jedyny minus w tym przypadku dotyczy tylko braku współrzędnych, które pomogłyby w realizacji. W każdym przypadku mamy opis miejsca, w którym możemy znaleźć interesujący nas przedmiot lub osobę, z która mamy się spotkać, często jednak kończy się to tym, że biegamy i szukamy właściwej lokacji. Niemniej jest to zgodne z rzeczywistością, a współrzędne są to elementy, do których przyzwyczaiły nas inne gry MMO.



Ciekawym pomysłem zaimplementowanym w grze jest system tytułów. Po wykonaniu określonego ciągu questów lub wyeliminowaniu określonej liczby potworów otrzymujemy prawo noszenia określonego tytułu. Razem z nimi mamy możliwość zdobycia tak zwanych traitów, czyli bonusów do atrybutów. Część tytułów jest dość trudna do zdobycia. Przykładowo the Undefeated otrzymujemy, jeśli dotrwamy do 10 poziomu bez przegranej walki. Nie jest to łatwe, uwierzcie. Ale z jaką dumą można nosić taki tytuł.



Jak wspomniałem wcześniej mamy olbrzymie lokacje, które eksplorujemy. Ciekawym questem w tym przypadku jest The History of The Dunedain, który zaliczamy w momencie gdy odwiedzimy historyczne miejsca danego regionu. Żeby jednak zwiedzać dany region musimy się przemieszczać. I musze przyznać, że zostałem mile zaskoczony opcjami ruchu w grze. Oczywiście nie mam tu na myśli wyboru pomiędzy marszem a biegiem, skrętem w prawo czy w lewo. Na dłuższe odległości możemy przemieszczać się wynajmując konie ze stadnin zlokalizowanych w większych miastach. Dla mnie jednak majstersztykiem jest opcja pływania. Oczywiście nic specjalnego, płyniemy do przodu, więc pracujemy rękami do kraula, kiedy jednak chcemy zawrócić, to nasza postać kładzie się na plecach i płynie stylem grzbietowym. Kiedy chcemy przemieścić się w bok, nasz bohater kładzie się na boku i płynie bokiem. Przyznaję, ze dla mnie to było spore zaskoczenie. Dowodzi to również staranności, z jaką autorzy gry podeszli do jej wykonania.



Kolejnym realistycznym działaniem jest system walki. Koniec z odpieraniem ataków przeciwnika w momencie, gdy jesteśmy zwróceni do niego bokiem lub tyłem. Chcesz walczyć? Stań z wrogiem twarzą w twarz. Oczywiście odwrócenie się plecami do wroga i ucieczka naraża nas na otrzymanie znacznie większych obrażeń. Postacie nie maja jako takiego zdrowia, które cierpi w momencie zadawania ran. Ubywa nam morale, które w momencie osiągnięcia zera powoduje automatyczną ucieczkę z pola walki i przeniesienie do pola otoczonego kręgiem kamieni. Podczas eksploracji świata znajdujemy takie miejsca, dzięki czemu w przypadku naszej „moralnej śmierci” przenosimy się do najbliższego nam. Każda walka niesie ze sobą pewną stratę. O ile nie tracimy naszych punktów doświadczenia to nasz ekwipunek ulega zużyciu. I tu niestety pojawia się problem. Ekwipunek wyczerpuje się bardzo szybko, a koszt jego naprawy jest stosunkowo duży. Okazuje się, że na tyle wysoki, że zarobione pieniądze za wykonanie określonego questu nie pokrywają kosztów naprawy sprzętu. Wielu graczy liczy, że autorzy gry szybko wyeliminują tą niedogodność. Inną „karą” za przegraną walkę jest nabycie efektu nazwanego Dread, który utrzymuje się przez kilka minut. Powoduje on zmniejszenie naszych atrybutów, muszę jednak przyznać, że nie ma on wielkiego wpływu na staczane podczas jego oddziaływania starcia.


Jak w każdej grze MMO nie mogło zabraknąć własnoręcznej produkcji przedmiotów. Crafting wymaga od nas zbierania odpowiednich surowców czyli minerałów, drewna, kawałków pancerzy, broni czy skór zwierzęcych. Z nich to produkujemy półfabrykaty, które następnie po połączeniu z innymi przedmiotami przetwarzamy w gotowe wyroby. Podczas produkcji zdobywamy doświadczenie, dzięki któremu stajemy się bardziej biegli w tej profesji, a tym samym mamy możliwość wytwarzania nowych i lepszych elementów ekwipunku. Do wyboru mamy sześć zawodów, na które przypadają trzy umiejętności, którymi musimy władać. Tak, więc jeśli chcemy wytwarzać bron musimy umieć pozyskiwać: rudę (umiejętność prospector), drewno (umiejętność woodworker) i metalurgię (umiejętność weaponsmith), która pozwoli nam wykuwać brzeszczoty, ostrza itp. Zabawa w craftowanie jest przednia, choć trzeba przyznać, że nie ma zbyt wielu graczy, którzy by się tym parali. W końcu cóż może być lepszego od eksterminacji kilku goblinów, orków czy spotkania twarzą w twarz z Nazgulem?



Niestety, nie wszystko w The Lord of the Rings: Shadows of Angmar jest idealne. Ulubione przez graczy starcia PvP są niestety nieobecne w grze. Dokładniej mówiąc, standardowy sposób staczania takich walk według określonych reguł, w określonych miejscach itp. jest nieobecny. Wiąże się to miedzy innymi z historią świata stworzoną przez J.R. R. Tolkiena, w trylogii Władcy Pierścieni, która nie obejmowała mrocznej strony tego świata. Tak naprawdę nie wiemy, co się działo po stronie sił Saurona. Odsłonięto nam małe fragmenty, które niestety nie wystarczyłyby na stworzenia solidnych podstaw ku stworzeniu mrocznej fabuły w grze. Żeby jednak wyjść naprzeciw graczom, którzy kochają potyczki PvP zaimplementowano w grze Monster Play. Gracze, którzy osiągnęli 10 poziom mogą zmienić skórę i przeistoczyć się w krwiożerczą bestię, nawet z 50 poziomu. Mamy tutaj do wyboru 5 postaci zza drugiej strony barykady. Występując w specjalnie wydzielonej lokacji przeciwko bohaterom niezależnym wykonujemy zadania typowe dla sił zła. Mamy więc zebrać np. 20 elfich par uszu czy 10 ludzkich nóg. Brakuje jednak typowych starć graczy przeciwko graczom.


Na koniec wspomnę jeszcze o Destiny Points. Są to specjalne punkty, które otrzymujemy grając zarówno po stronie Dobra jak i Zła. W tym pierwszym przypadku nabywamy je za zabicie wrogich potworów oraz awans na wyższy poziom. Dzięki nim możemy zakupić Destiny Point Perks czyli nic innego jak upgrade naszych atrybutów takich jak siła, szybkość, itp. Z kolei grając po stronie sił Saurona Destiny Points otrzymujemy za wykonane questy. Dzięki nim możemy naszego złego bohatera wyposażyć w lepsze umiejętności, pancerz czy broń.



Gra swoim klimatem przyciągnęła olbrzymie rzesze graczy. Okazało się, że chętnych do gry jest na tyle dużo, że krótko po premierze dostępne serwery zostały zablokowane przez próbujących wejść do gry graczy. Twórcy gry zostali zmuszeni do postawienia nowych, co rozładowało trochę sytuację wciąż jednak zdarzają się problemy z zalogowaniem. Amatorów tej wspaniałej atmosfery wciąż przybywa. Jak już wspomniałem na początku piękna grafika z wspaniałymi widokami, okraszona cudowną muzyką jest czymś co powoduje, że czerpiemy radość nie tylko z levelowania naszej postaci, ale również z eksplorowania tego bogatego świata. Autorzy gry nie ograniczyli się do muzyki, która miesza w sobie motywy specyficzne dla utworów z różnych stron świata. Możemy więc odszukać w niej motywy szkockiej, utworów orkiestrowych czy po prostu wesołego grania. Również środowisko nas otaczające żyje swoim życiem. Atakujące nas wilki wyją, zwołując swoją watahę, gobliny skrzeczą w swoim języku, komary bzyczą, żaby rechocą, woda szumi w rzecznych kipielach, a w jaskiniach słychać ściekające po skałach krople. Mamy więc kolejny dopracowany szczegół, który podnosi jakość gry, a nam zwiększa przyjemność grania.



Kolejnym plusem dla gry jest wbudowany komunikator głosowy. Co prawda funkcjonuje on tylko podczas działań drużynowych, jest to już jednak pierwszy krok do udostępnienia graczom narzędzia do rozmów głosowych. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że każda gra MMO bez paczki przyjaciół, która wesprze nas w trudnych chwilach radą lub zbrojnym ramieniem nie cieszy tak jak wtedy gdy mamy mur towarzyszy za sobą.


Na koniec powinienem ocenić grę. Trudno jednak oceniać przedstawiciela gatunku MMO. Z czystym sumieniem jednak mogę dać ocenę 9/10. Wymagane jest płacenie abonamentu, który kształtuje się na poziomie ok. 50 zł. Polecam pobranie wersji testowej, która pozwoli Wam poznać klimat gry i podjąć decyzję. Być może powyższy tekst zachęci Waas do pobrania triala. Poniżej przedstawiam krótkie skondensowane podsumowanie w postaci plusów i minusów gry.
Plusy:
+ wierne odzwierciedlenie świata wykreowanego przez Tolkiena
+ dobrze przygotowany tutorial
+ dopracowana grafika
+ system zdobywania tytułów
+ ciekawe i rozbudowane questy
+ możliwość przechodzenia gry w pojedynkę
+ wbudowany komunikator głosowy
+ „przyjazny” interfejs użytkownika,
+ wspaniały klimat
+ dopracowane efekty dźwiękowe
+ monster Play

Minusy:
- problemy z serwerami
- brak normalnego PvP
- brak odzwierciedlenia całego Śródziemia (będzie to realizowane poprzez wypuszczane dodatki)

Ocena ogólna: 9/10

Lord of the Rings Online: Shadows of Angmar, The

Gatunki gry: MMO, TPP, cRPG
Wydawca polski: CD Projekt
Wydawca oryginalny: Codemasters
Data wydania oryginału: 4/2007
Oryginalna strona gry: http://lotro.turbine.com/
Język gry: angielski
Tryb gry: Multi player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows Vista, Windows XP
Sugerowany sprzęt:
  • Procesor: P IV 3 GHz
  • Pamięć operacyjna: 1 GB
  • Karta graficzna: 256 MB
  • HDD: ~10 GB
  • Napęd: DVD
Liczba dvd w pudełku: 1


blog comments powered by Disqus