Recenzja gry "Hard Reset"
Polskie gry powoli zbliżają się jakością i popularnością do tych zachodnich – Dead Island wrocławskiego studia Techland podbija listy sprzedaży na całym świecie i już teraz wiemy, że prawie 2 miliony egzemplarzy tej gry trafiło do sklepów w USA. Niedługo ukaże się dodatek do ciepło przyjętego Two Worlds II, na horyzoncie majaczy Snajper 2 oraz Wiedźmin II na konsolę X360. Dlatego w tej coraz większej puli gier made in Poland, wiele osób mogło przeoczyć zapowiedź gry Hard Reset warszawskiego studia Flying Wild Hog. Nowo założone studio składa się zaledwie z trzydziestu osób, ale są wśród nich weterani – osoby pracujące wcześniej między innymi w Techlandzie, CD Projekt RED, People Can Fly oraz City Interactive. Pierwsza produkcja tej firmy została ujawniona w dość późnym etapie produkcji – zaledwie dwa miesiące przed datą wydania, co jest dość zaskakującym posunięciem w branży. Na dodatek okazało się, że gracze otrzymają tytuł opracowany tylko i wyłącznie z myślą o PC. Mało tego - nie będzie nawet trybu gry wieloosobowej. Wydawało się, że takie coś jest swoistym samobójstwem twórców. Czy ten klasyczny aż do bólu FPS ma szansę odnieść sukces?
Twórcy sami przyznają, że nie jest to gra tak dużego formatu jak kolejne odsłony Battlefielda oraz Call of Duty – tytuł jest sprzedawany w niższej cenie niż większość gier premierowych i w kategorii budżetówek znajduje się w zdecydowanej czołówce. Zawdzięcza to między innymi świetnemu klimatowi i przedstawieniu poziomów. Wizja przyszłości zaserwowana przez warszawską firmę jest naprawdę ciekawa, a designu levelów mogłoby pozazdrościć niejedno studio. Zacznijmy jednak od samej historii, która niestety nie jest już aż tak dobrze wykonana. W XXV wieku świat jest już w znacznej mierze scybernetyzowany, a sztuczna inteligencja ma się dobrze jak nigdy. Gorzej niestety z ludźmi – ci nie mają łatwego życia. Maszyny powoli zaczynają dominować na Ziemi i sieją powszechny terror. Major Fletcher jest żołnierzem Korporacji i dba o zapewnienie bezpieczeństwa w mieście Bezoar; właśnie skończył swoją zmianę i zamierza spędzić miły wieczór w jednym z barów. Niestety dostaje powiadomienie o jakichś zamieszkach w Sektorze 6, zwanym także europejskim i tak zaczyna się nasza przygoda. Rozgrywka została podzielona na osiem poziomów, pomiędzy którymi możemy obejrzeć cut-scenki w postaci komiksu. Takie przedstawienie fabuły miało na pewno swoja zaletę, jeśli chodzi o finanse studia, ale kiepsko przybliża historię naszego żołnierza. Właściwie nie wiemy, czego dokładnie dotyczy intryga, nawet zakończenie Hard Reset pozostawia pewien niedosyt i zaskoczenie – że to już koniec. Całe szczęście brak wciągającej historii skutecznie rekompensuje wygląd poziomów. Przez kilka godzin gry będziemy zwiedzali skąpane deszczem tereny miasta Bezoar.
Autorski silnik Road Hog spisuje się znakomicie – co pewien czas zatrzymywałam się i rozglądałam po okolicy podziwiając neony, przelatujące w oddali sterowce i świetnie wykonane efekty specjalne. Pod względem oprawy wizualnej, dzieło małego warszawskiego studia może być z siebie dumne. Szkoda tylko, że podczas rozgrywki właściwie nie natykamy się na żadnego innego człowieka – walczymy tylko z maszynami. Na ogromną pochwałę zasługuje także optymalizacja – grałam na najwyższych możliwych ustawieniach i tylko raz w finałowej walce zdarzyło mi się małe zacięcie (procesor i5 650, GeForce GT 460, 4 GB RAM-u) . Nawet na słabszym sprzęcie niż ten rekomendowany, gra działa dobrze, o czym wspominaliśmy już w demo teście gry.
Przejdźmy teraz do najważniejszego elementu tej produkcji – strzelania. Jest to klasyczny FPS, będący swoistym hołdem dla takich produkcji jak Serious Sam czy Painkiller. Nie uświadczymy więc krycia się za osłonami, odnawiającego się zdrowia i inteligentnych przeciwników - nie jest to jednak w żadnym wypadku wada. Osoby, które zawiodły się reaktywacją przygód Księcia w najnowszym Duke’u powinny być więcej niż zadowolone. Do dyspozycji gracza zostają oddane dwie bronie – jedna z nich to klasyczny karabin szturmowy, a druga korzysta z ładunków plazmy. Z początku może się to wydawać dość dziwne, zwłaszcza, gdy porównamy to z innymi strzelankami oferującymi kilkadziesiąt różnorodnych modeli broni. Ale warto się zastanowić – czy zawsze korzystamy z wszystkich, czy może z kilku ulubionych?
Warszawskie studio zamiast oddawać do dyspozycji grających tonę zbędnego sprzętu zdecydowało się na wprowadzenie systemu modyfikacji. W dość gęsto porozrzucanych po planszach specjalnych automatach możemy dokonać zakupu kolejnych ulepszeń za znalezione wcześniej punkty (otrzymywane za eksterminację wrogów i przeszukiwanie zakamarków poziomów). Mamy możliwość wydania ich na dodanie nowych trybów do każdej z broni albo np. bardziej wydajne używanie apteczek, wydłużony tryb percepcji (gdy zbliżamy się do śmierci). Większość trybów do broni jest bardzo przydatna, chociaż przyznam, że najwięcej korzystałam z broni plazmowej i dwóch modyfikacji – moździerza, który raził maszyny prądem elektrycznym i zatrzymywał je w miejscu oraz z działa wysyłającego wiązkę energii nawet poprzez przeszkody. Niestety jest pewne „ale” przy próbie kombinowania z naprzemiennym korzystaniem z różnych funkcji naszych giwer – zbyt wolno przełączają się miedzy sobą podczas walki. Gdy testujemy to w spokoju wszystko działa sprawnie, ale podczas starć, gdy każda sekunda jest ważna a w naszą stronę zbliża się gromada szybkich maszyn z rozpaczą czekamy na zmianę trybu. Tym samym autorzy w pewnym sensie uniemożliwi graczom kombinowanie – z pewnością nie było to świadomie i może zostanie poprawione w jakimś patchu.
Przeciwnicy, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć nie są zbytnio zróżnicowani – jest to kilka typów maszyn – od zwinnych, piekielnie niebezpiecznych z powodu ogromnej ilości małych maszyn (zapędzenie przez nich w ślepy zaułek jest śmiertelne) poprzez wytrzymałe, duże tanki które cały czas na nas szarżują. Do tego wszystkiego dochodzą także bossowie, których jest kilka i znacząco różnią się od siebie. Walka z ostatnim z nich prezentuje się niesamowicie, ale szczerze mówiąc dopóki nie zobaczyłam napisów końcowych, nie sądziłam, że to już wszystko. Warto także wspomnieć o sztucznej inteligencji wrogów a właściwie jej braku. Jak na klasycznego FPS-a przystało, przewaga maszyn to ich ilość – często musimy uważać nie tylko na to, co dzieje się przed nami, ale także na nasze tyły, ponieważ możemy być niemile zaskoczeni nagłą śmiercią.
Hard Reset to gra bardzo trudna i niewybaczająca błędów – normalny poziom trudności odpowiada wyższemu w większości niedawno wydanych tytułów. Twórcy otwarcie przyznają, że chcieli stworzyć grę będącą wyzwaniem, którą na najwyższym poziomie trudności (w polskiej wersji językowej nazywanej „nie ma lipy”) ukończą nieliczni. Brak automatycznego odnawiania życia wymusza na nas ciągłe analizowanie położenia najbliższych apteczek, to samo dotyczy amunicji, która potrafi się skończyć w najmniej oczekiwanym momencie. Trzeba zwracać na to zwracać baczną uwagę zwłaszcza dlatego, że nie musimy tutaj przeładowywać naszej broni – gdy strzelamy bez przerwy nasz konwencjonalny karabin efektownie się przegrzewa i robi czerwony z gorąca. Sprawę komplikuje także to, że major Fletcher nie porusza się zbyt szybko – istnieje opcja sprintu, ale jej naładowanie wymaga trochę czasu i czasami nie jesteśmy w stanie uniknąć szarży maszyn. W walce z przeciwnikami możemy korzystać z elementów otoczenia – strzelenie w otwory wentylacyjne czy różne generatory skutkuje efektownym wybuchem i porażeniem prądem wszystkiego co znajduje się w pobliżu. Wszystkie błyski, wybuchy i porażenia prądem zostały wykonane rewelacyjnie i znacząco przyczyniają się do odnoszenia satysfakcji z rozgrywki.
W tytule nie zabrakło także poukrywanych sekretów – aby je odkryć powinniśmy zaglądać za każdy samochód, próbować rozwalać ściany i wchodzić wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Na dodatek w grze znajdują się akcenty humorystyczne – jedna z tablic pokazująca linie metra posiada ciekawe nazwy stacji – Lem, Asimov, Deus, Coma, Insomnia, Never, Lacrimosa, Lupus itd. Nie zabrakło polskiego akcentu i na jednym z pierwszych poziomów możemy znaleźć na biurkach papierosy o nazwie Fajans z charakterystycznym napisem „palenie zabija”. Pomimo tego, że gra jest dość krótka, za jednym podejściem nie da się odkryć wszystkich sekretów i zdobyć każdej dostępnej modyfikacji. Zobaczenie napisów końcowych na normalnym poziomie trudności zajęło mi sześć godzin, ale osoba, która nie będzie próbowała zaglądać w każdy kąt będzie w stanie skończyć tą produkcje w pięć godzin. Na ratunek przychodzi tylko możliwość ponownego zagrania ze zdobytymi przez nas ulepszeniami na wyższym poziomie trudności. Możemy spróbować zdobyć wszystkie osiągnięcia i pobić wyniki znajomych na światowej liście rankingowej. Miałam okazję przetestować polską wersję gry – nie jest to pełna lokalizacja, przetłumaczone zostały tylko napisy w komiksowych cut-scenkach, menu oraz komunikaty od osób które z nami się kontaktują. Angielskie głosy aktorów są dobrze dobrane i takie rozwiązanie wydaje się być dobrym pomysłem. Szkoda tylko, że polonizacja nie objęła także wszechobecnych reklam i napisów na różnych plakatach.
Podsumowując, Hard Reset to solidna produkcja, która przysporzy każdemu kilka godzin dobrej rozgrywki w rewelacyjnej oprawie graficznej. Klimat tej produkcji przypomina to, co mogliśmy poczuć przy oglądaniu Blade Runnera a dobrze przemyślane poziomy potęgują efekt obcowania z intrygującą wizją przyszłości. Dobrze, że znajdują się jeszcze studia, które nie boją się iść pod prąd i wydawać tytuł tylko na PC, na dodatek bez jakiejkolwiek formy trybu multiplayer. Pierwsza gra studia Flying Wild Hog nastawiła mnie optymistycznie odnośnie przyszłości tej firmy i z ciekawością czekam na kolejne projekty. Być może Hard Reset 2, tym razem także z ludzkimi przeciwnikami?
Plusy:+ design poziomów
+ ciekawe rozwiązanie z modyfikacjami dwóch typów broni
+ poziom trudności (dla tych, którzy tęsknią za klasycznymi FPS-ami)
+ dobra optymalizacja
Minusy:
- opóźnienia przy zmianie trybów broni
- szybkość poruszania się bohatera mogłaby być wyższa
- fabuła
- poziom trudności może zniechęcić osoby przyzwyczajone do dużej ilości ułatwień
- dla niektórych brak trybu wieloosobowego
Hard Reset
Gatunek gry: FPPWydawca polski: CD Projekt
Data wydania polskiego: 13 wrzesień 2011
Data wydania oryginału: 9/2011
Oryginalna strona gry: http://hardresetgame.com/
Języki gry: angielski, polski
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
- System operacyjny: Windows XP, Vista lub 7
- Procesor: Intel Pentium 4 2,5 GHz lub AMD Athlon 64
- RAM: 2 GB
- Karta graficzna: NVIDIA GeForce 8800GS 512 MB lub ATI Radeon HD 3870 i lepsze
- Karta dźwiękowa: kompatybilna z DirectX
- DirectX w wersji 9.0c
- 4 GB wolnego miejsca na dysku twardym
- System operacyjny: Windows XP, Vista lub 7
- Procesor: Intel Quad Core 2,3 GHz lub AMD Phenom II x4 2,5 GHz
- RAM: 3 GB
- Karta graficzna: NVIDIA GeForce 9800 GT 512 MB lub ATI Radeon HD 4870
- Karta dźwiękowa: kompatybilna z DirectX
- DirectX w wersji 9.0c
- 4 GB wolnego miejsca na dysku twardym
Sklep
Forum












