Recenzja gry "FIM Speedway Grand Prix 2"

Autor: Samuel Suder
30 sierpnia 2006

Ocena ogólna: 7/10

Niezbyt udany sezon. Polacy w Grand Prix wypadają przeciętnie, a mój ulubiony RKM, nie dość że wyznaczył ceny biletów na nieosiągalnym dla mnie poziomie, to jeszcze z wdziękiem spada z Ekstraligi, posiadając całe dwa punkty na koncie. Na skutek tych cyrkumstancji mam ostatnimi czasy czarnego sportu serdecznie dość. Okazuje się jednak, że Techland nie pozwala mi tak łatwo zapomnieć o żużlu. Oto bowiem na rynku pojawiła się właśnie gra FIM Speedway Grand Prix 2, będąca bezpośrednią kontynuacją średnio udanej gry sprzed trzech lat o tej samej tematyce. Czy ten nowy produkt sprawi, że znowu poczuję emocje speedwaya, a może jeszcze bardziej mnie do niego zdystansuje? Niniejsza recenzja odpowiada oczywiście na to pytanie. Zapraszam do lektury.

Zanim jednak na dobre przeniosę Cię, drogi Czytelniku, na żużlowe tory, muszę uświadomić Cię jakie problemy ja, szary użytkownik komputerów osobistych, miałem, kiedy próbowałem grę uruchomić – oczywiście ku przestrodze. A było tak – program FIM Speedway GP2 po poprawnej instalacji i uruchomieniu pliku wykonywalnego sprawdzał oryginalność włożonej do napędu płytki, po czym zamiast uraczyć mnie jakimś wysublimowanym intrem zwyczajnie i po chamsku wyłączał mój monitor. Co ciekawe, gra dalej uruchamiała się już poprawnie, o czym świadczyły odgłosy, wydobywające się z głośników. Z tą drobną różnicą, że mój monitor przechodził w stan uśpienia i za żadne skarby świata nie chciał mi nic pokazać. Jako że problemy miały miejsce pod systemem Windows XP, w akcie desperacji postanowiłem skorzystać z drugiej partycji, na której od zamierzchłych czasów tkwi Windows 98. Jakież było moje zdziwienie, gdy gra, korzystając z dokładnie tych samych plików, nawet bez dodatkowego przeinstalowania, uruchomiła się poprawnie. Czyżby system 98 był bardziej przystępny dla gier niż tak chwalony jego młodszy brat XP?

Zaszokowany tym, czego doświadczyłem postanowiłem zwrócić się z pytaniem o przyczynę nieuruchamialności FIM’a do jego producenta, napisałem więc do Pomocy Technicznej firmy Techland. Myślałem sobie, że może po prostu z moim komputerem, na którym uruchamiam średnio 5 tytułów miesięcznie i 98 procent z nich chodzi poprawnie, jest coś nie tak. Z pewnością specjaliści z Techlandu mi pomogą. W końcu to ich praca. Chcąc być uczciwym napisałem nawet, że chodzi o egzemplarz testowy i że terminy mnie gonią, więc proszę o szybką odpowiedź. Skorzystałem z ładnego formularza na ich stronie, wiadomość wysłałem 8 sierpnia i czekałem, czekałem, czekałem i... tak się w to czekanie wciągnąłem, że czekam do dzisiaj. Oto bowiem, dziękować Bogu jest w dniu dzisiejszym 28 sierpnia, a wiadomości od Techlandu z rozwiązaniem mojego problemu, jak nie było, tak nie ma nadal. Jak zatem mam potraktować zapewnienia tej firmy, że wszystkie problemy zostaną do tygodnia wyjaśnione? Czyżby nikt do dzisiaj nie przeczytał mojego maila? A może po prostu to taki żart z tym tygodniem? A może to żart z tym, że istnieje coś takiego jak pomoc techniczna w Techlandzie? Pytania, pytania, wszędzie pytania... ale na nie odpowiedz sobie proszę, drogi Czytelniku, sam. I uważaj, bo skoro ja nie dostałem żadnej odpowiedzi, to następnym razem spotkać to może również Ciebie.


Ten uśmiechnięty na górze to ja

Ale nie o tym chciałem pisać w tej recenzji, chociaż to napisało się samo i nie widzę możliwości, żeby się nie napisało, skoro to prawda i to prawda jakże ważna z punktu widzenia przeciętnego odbiorcy. Wracając do ad remu muszę jeszcze wspomnieć, że gra kosztuje prawie 80 złotych. Za tę cenę dostaniesz skąpo ubraną, to znaczy opisaną instrukcję oraz jedną płytę CD z grą. Żadnych dodatkowych bajerów. Nie dali rzepów, zapomnieli o ruchomych obrazkach na pudełku, pominęli elementy blaszane i nawet nie raczyli dodać pierwszej części gry, jak to czynią obecnie inni dystrybutorzy. Nie powiem, że to źle, bo w końcu płacisz, drogi Czytelniku, za sam produkt, a nie za całą tę otoczkę bajerów. Powiem tylko, że szkoda, że ich nie dodano, bo to bardzo umila granie i sprawia wrażenie, że komuś na mnie zależy. A tak, no komu ma leżeć na sercu moje dobro? Udowodniłem już przecież, że pomocy technicznej na pewno nie.

Opis gry

Ale w swojej wrodzonej złośliwości i całkiem słusznie uczepiłem się tej biednej pomocy technicznej, tymczasem tu czeka gra do zrecenzowania. Niniejszym odstępuję zatem od tego nieszczęsnego maila, na który ciągle czekam i zaczynam opisywać grę FIM Speedway Grand Prix 2. Jak sama nazwa wskazuje tytuł ten jest symulatorem zmagań zawodników, biorących udział w zawodach, będących wisienką na torcie całego sezonu, mianowicie cyklu Grand Prix. W grze spotkać można wszystkich najlepszych na świecie zawodników i pościgać się na wiernie odwzorowanych torach we Wrocławiu, Eskilstunie, Krsku, Cardiff, Kopenhadze, Pradze, Malilli, Bydgoszczy, Daugavpils i Lonigo. Akcja toczyć się może, wedle uznania gracza, albo w całym cyklu Grand Prix jednocześnie, albo w pojedynczych tylko zawodach, w dowolnym momencie można też w rzeczonej grze potrenować.

A jak wygląda zabawa w FIM Speedway GP2? Już spieszę z odpowiedzią na to pytanie. Wszystko zaczyna się od wybrania swojego zawodnika. Podłożyć można się pod dowolną postać, biorącą udział w GP. Jedynym mankamentem na tym etapie jest to, że w polskiej grze nie można użyć naszych rodzimych ogonków przy podawaniu imienia gracza. W efekcie Mścibór będzie grał jako Mscibor, a Bądzisław jako Badzislaw, co już wygląda mniej profesjonalnie i może się nosicielom wyżej wymienionych imion nie spodobać.


Ten z przodu to też ja

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po wybraniu dowolnych zawodów jest szybkość wczytywania. Gra co prawda bardzo szybko załadowuje swoje pliki w trakcie wyświetlania specjalnego okna, pojawiającego się w trakcie trwania tego procesu, co z tego jednak, kiedy jeszcze przed samym rozpoczęciem biegu każdorazowo coś tam doczytywuje. W efekcie obraz niemiłosiernie zacina się, a program zawisa na kilka do kilkunastu sekund. Jest to o tyle drażniące, że od czasu Obliviona nic nie ośmieliło się mi zaciąć w trakcie grania. Osobiście wolałbym więc, żeby okno wczytywania wyświetlało się trochę dłużej, ale żeby załadowane zostały absolutnie wszystkie potrzebne do gry pliki.

Jak już przy temacie płynności FIM’a jesteśmy, to muszę napisać, że kod gry albo nie został do końca zoptymalizowany, albo trzeba do grania naprawdę jakiegoś supersprzętu. Celeron 2,93 GHz bowiem z 512 MB RAM i Radeonem 9550 256 MB na pokładzie na full detalach, zwłaszcza przy starcie, który decyduje o powodzeniu całego wyścigu, buntował się i czasem zacinał (to druga gra po wspomnianym już Oblivionie, która się na coś takiego odważyła). Kiedy zmniejszyłem jakość obrazu na średnią problem przestawał oczywiście występować, tylko że wtedy gra zaczynała wyglądać w porównaniu do obrazu z ustawień na maksa dużo brzydziej. Szkoda to dla mnie tym większa, że jestem estetą.

Opis rozgrywki

Ale zostawiam na bok te szczegóły na rzecz opisu samej rozgrywki. Start wyścigu jest jego najważniejszym momentem. Ten bowiem, kto odpowiednio wcześnie puszcza sprzęgło, może albo zyskać ogromną przewagę nad rywalami, którą trudno im będzie zmniejszyć aż do końca wyścigu, albo zwyczajnie wylądować w taśmie, kiedy się nieco przeliczy. Nie inaczej jest w FIM Speedway Grand Prix 2. Start w tej grze różni się od wyścigów rzeczywistych chyba tylko tym, że tak naprawdę połowa startujących patrzy na lewo, a druga połowa na prawo, podczas gdy w FIM’ie wszyscy patrzą w jedną stronę, ale kto by tam zwracał uwagę na takie szczegóły.

A jak się jeździ? Sam sposób prowadzenia motoru nie zmienił się zbytnio od czasu poprzedniej części. Ewidentnie popracowano tylko nad możliwością wyprzedzania po zewnętrznej, co się udało, bo teraz jeszcze łatwiej znaleźć przyczepniejsze miejsca toru, dzięki czemu zdarza się efektownie kogoś minąć.


Ten daleko z przodu to znowu ja

Sama gra jest oczywiście bardzo dynamiczna. Nieźle się uśmiałem, kiedy pewien recenzent znanego serwisu o grach komputerowych skrytykował FIM’a za to, że można w nim skręcać tylko w lewo, co jest, jak dla niego, monotonne. Każdy, kto chociaż trochę zna się na żużlu wie przecież, że jest to jeden z najciekawszych sportów i jego magia polega właśnie na tym, żeby z tak banalnego zadania, jak kręcenie się w kółko, wycisnąć maksimum emocji. Nie chciałbym wyrokować, ale naprawdę się w tę grę wciągnąłem i wydaje mi się, że twórcom FIM’a przeniesienie tych wrażeń na ekran monitora udało się znakomicie.

Oczywiście FIM umożliwia też bliższe spotkania trzeciego stopnia z bandami albo z nawierzchnią żużlowych stadionów. Realizacja tego elementu w grze bardzo przypomina to, w jaki sposób ścigają się żużlowcy na prawdziwym torze. Co prawda miałem momentami wrażenie, że człowiek już by dawno upadł, gdyby mu przy takiej prędkości przyszło walczyć „na łokcie” z innym zawodnikiem, są to jednak sytuacje sporadyczne. Tak naprawdę bowiem w tej grze zdarza się, że ktoś upadnie przy jakiejś drobnostce, a kiedy indziej przy ostrym ataku z boku utrzyma się na torze. Słowem, tak jak w normalnym życiu.

Ale nie wszystko jest takie piękne, jak wydawać by to się mogło po przeczytaniu powyższych dwóch akapitów. Sporą krechą na pozytywny obraz całości kładzie się po raz kolejny (bo i w jedynce tak było) wirtualny sędzia. Co prawda sam nie mam pomysłu jak by można zaprogramować arbitra, żeby podejmował decyzje racjonalnie, na przykład pozwolił niekiedy powtórzyć bieg w pełnym składzie, gdy wina jednego zawodnika przy kolizji nie jest taka oczywista, nie zmienia to jednak faktu, że twórcy gry też chyba tego nie wiedzieli. W efekcie zdarzają się sytuacje kontrowersyjne, w których ktoś zajeżdża mi drogę, powodując mój upadek, tymczasem sędzia podejmuje decyzję o wykluczeniu mojej skromnej osoby. Niby słusznie, bo spowodowałem przerwanie wyścigu, z drugiej jednak strony czy ja miałem jakiś wybór. Wydaje się, że w takich sytuacjach jak ta powyższa nic nie zastąpi ludzkiej jednostki. Co ciekawe chociaż przy każdym zjechaniu na trawę powinno się wykluczyć zawodnika, dopuszczającego się tego niecnego procederu, to jednak w FIM’ie to dość często uchodziło na sucho – zarówno mnie, jak i innym zawodnikom. Ten już element pracy wirtualnego sędziego nie wydaje się być tak skomplikowany, jak wcześniej opisana sytuacja i powinno się do obligatoryjnie naprawić.


Ten plaskaty to ponownie ja

FIM Speedway Grand Prix 2 ma jednak bugi. Na czele stają te, które umożliwiają przejechanie jednego okrążenia więcej, niż ustawa przewiduje, inne z kolei kładą się cieniem na pracy kamery albo powodują, że gdy jesteś, drogi Czytelniku, atakowany z tyłu przez innego zawodnika, to widzisz tylko, jakiś szkielet pusty w środku, który gdzieś tam za Tobą lawiruje. Niby niewiele do poprawienia, ale jednak gdyby tego typu błędy zostały wyeliminowane, to na pewno ocena końcowa gry byłaby nieco wyższa.

Zanim przejdę do opisu technikaliów wspomnę jeszcze, że gra pozwala oczywiście na wybór przełożenia i poziomu trudności, a także zawiera specjalny sklepik, w którym za zarobione w turnieju pieniądze możesz zakupić nowy lepszy silnik, ramę lub opony. Niestety poszczególne parametry zostały zaprezentowane w postaci kratek (im więcej kratek, tym lepsza część), co sprawia wrażenie, jakbym nie odinstalował jeszcze niedawno testowanej gry dla dzieci.

Opis technikaliów

W kwestii grafiki coś się ruszyło, jednak zmieniło się zbyt mało. To prawda, że do samego wyglądu stadionu czy zawodników siedzących na swoich maszynach nie można się przyczepić, ale do animacji trybun i wyglądu zawodników odbierających nagrody po skończonym Grand Prix już można, a nawet wypada. Trybuny ciągle są bowiem zbyt mało różnorodne i zaangażowane w to, co się dzieje na torze, a zawodnicy na pudle wyglądają i ruszają się, jakby mieli gumowe kręgosłupy i byli zbudowani z plasteliny. Szkoda, bo w najlepszej jakości cała reszta wygląda bardzo ładnie.

Dźwiękowo FIM nie porywa. Muzyka w tle jest jakaś taka bezpłciowa (zupełnie jak w relacjach w telewizji), a dźwięki, wydobywające się z trybun brzmią jak skrzyżowanie lekko zdenerwowanego stada bawołów z zastępem sędziów piłkarskich. Tomasz Lorek natomiast brzmi już dużo lepiej, niż w pierwszej części. Nie oddziela sztucznie imion żużlowców od ich nazwisk i wypowiada dość sporo różnorodnych kwestii. Jako że jednak jest to już druga gra z jego udziałem, to muszę napisać, że on się do podkładania głosu jako nagrywany komentator niekoniecznie nadaje. Oto bowiem na żywo brzmi fantastycznie – z jego głosu biją wtedy zaangażowanie i emocje, które stają się jego udziałem. Kiedy jednak przychodzi mu przeczytać coś z kartki, to jakoś nie bardzo przekonująco mu to wychodzi – już lepiej brzmiał Szpakowski w FIFA 06.


Ten plastuś z workiem w gaciach to też ja

FIM Speedway Grand Prix 2 jest jak dla mnie grą niejednoznaczną w ocenie. Jest tak dlatego, że mimo całej mojej sympatii dla produktu Techlandu, zdaję sobie sprawę, że tytuł ten jest przeznaczony tylko dla stosunkowo wąskiego (choć licznego) grona odbiorców i nikogo poza nimi nie zainteresuje. Z drugiej strony wiem, że sympatycy żużla, którzy po tę grę sięgną, będą z pewnością tak jak ja usatysfakcjonowani. Jaką więc ocenę postawię temu tytułowi? Niestety, nie mogę mu postawić oceny 8/10, na którą jako porządny i wciągający, acz nie wybitny, produkt zasługuje, z uwagi na dość denerwujące błędy. Po głębokim namyśle wystawiam więc siódemkę. Chciałbym zdopingować Techland do tego, żeby ich kolejny tytuł z tej serii był jeszcze lepszy.

Plusy:
+ żużel, który
+ wciąga
+ wygląda ładnie
+ i posiada wszelkie niezbędne licencje

Minusy:
- całość psują
- wirtualny sędzia
- denerwujące błędy
- i kłopoty z zacinaniem się gry

Ocena ogólna: 7/10

FIM Speedway Grand Prix 2

Gatunki gry: sportowa, wyścigi
Wydawca polski: Techland
Data wydania polskiego: 20 lipiec 2006
Data wydania oryginału: 7/2006
Język gry: polski
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 2000, Windows 98, Windows ME, Windows XP
Minimalne wymagania sprzętowe:
  • Procesor: 1,5 GHz
  • Pamięć operacyjna: 256 MB
  • Karta graficzna: 64 MB
  • HDD: 500 MB