Recenzja gry "F.3.A.R."
Wydany w 2005 roku F.E.A.R. mocno namieszał na rynku elektronicznej rozrywki. W moim osobistym rankingu wspomniana produkcja plasuje się w dziesiątce najlepszych shooterów wszech czasów. Umiejętne połączenie pierwszoosobowej strzelaniny z azjatyckim survival horrorem, niesamowity klimat, zaawansowana SI przeciwników oraz świetna, jak na tamte czasy oprawa graficzna, to elementy, które zadecydowały o jego sukcesie. Druga część była znacznie gorsza, choć mimo wszystko oferowała mnóstwo rozgrywki na przyzwoitym poziomie. Teraz, po sześciu latach, które minęły od premiery pierwowzoru, do sklepów trafił F.3.A.R. Nie został on jednak stworzony przez autorów poprzednich odsłon cyklu, czyli studio Monolith – developing powierzono Day 1 Studios, firmie, która jest odpowiedzialna za przygotowanie pierwszego F.E.A.R.-a na Xboksa 360 i PlayStation 3.
F.3.A.R. charakteryzuje się niezbyt długą i słabo zrealizowaną kampanią fabularną. Tym razem mamy dwóch głównych bohaterów, którymi są bracia: Point Man i Paxton Fettel. Ich zadaniem jest powstrzymanie porodu Almy. Muszę przyznać, że odniosłem wrażenie, iż twórcy nie do końca wiedzieli, w jaki sposób chcą poprowadzić kolejne wątki, w efekcie czego otrzymaliśmy sztampową opowieść, która stanowi jedynie pretekst do pokonywania kolejnych przeciwników. Jedyną rzeczą, która przypadła mi do gustu, są przerywniki filmowe przedstawiające wspomnianych bohaterów więzionych przez ojca, który za wszelką cenę starał się wychować ich na zabójców. Cała reszta niestety kuleje – pozostałe cut-scenki oglądałem ze znużeniem. Olbrzymim minusem okazało się także zakończenie – delikatnie mówiąc jest ono niezbyt satysfakcjonujące, a walka z ostatnim bossem nie stanowi żadnego wyzwania.
Na szczęście słabą fabułę można przeboleć, gdyż F.3.A.R. zawiera tryb kooperacji dla dwóch graczy. Przechodząc grę za pierwszym razem możemy wcielić się wyłącznie w Point Mana, ale zaliczenie danego etapu odblokowuje dostęp do Paxtona Fettela, którym gra się zupełnie inaczej. O ile Point Man jest zwykłym żołnierzem, którego największym atutem jest możliwość korzystania ze spowalniacza czasu i walka wręcz oraz wślizg, o tyle Paxton Fettel posiada nadludzkie zdolności. Może on przyciągać przeciwników do siebie, a następnie rozrywać ich na strzępy lub wskakiwać w ich ciała i przejmować nad nimi kontrolę. Dlatego też warto przymknąć oko na kiepski scenariusz i przejść F.E.A.R. 3 dwukrotnie – raz Point Manem, raz Paxtonem Fettelem. Gwarantuje, że zarówno za pierwszym, jak i drugim podejściem, będziecie się świetnie bawić.
A to dlatego, że mechanika rozgrywki to największa zaleta F.3.A.R.-a. Podobnie, jak w „jedynce” i „dwójce”, tak i tutaj frajda z pokonywania kolejnych wrogów jest olbrzymia. Dlaczego? Ponieważ znów mamy do czynienia z niezwykle zaawansowaną sztuczną inteligencją – nasi oponenci sporadycznie pchają się pod lufę naszego karabinu. Zdecydowanie częściej atakują z zaskoczenia, potrafią się wycofać, przejść do innego pomieszczenia i zaatakować nas znienacka. Na uwagę zasługują także starcia z mini bossami oraz to, że w niektórych fragmentach kampanii możemy kierować mechem, co stanowi ciekawe urozmaicenie.
W F.3.A.R. jednocześnie możemy nosić przy sobie zaledwie dwa rodzaje broni. Do naszej dyspozycji oddano kilka rodzajów pistoletów (w określonych momentach możemy strzelać z dwóch na raz), karabinów maszynowych, a także karabin snajperski, wyrzutnię rakiet, laserowe działo oraz wszelakiej maści granaty. Jest więc w czym wybierać. W trzeciej odsłonie F.E.A.R.-a na naszej drodze stają głównie żołnierze, ale nie brakuje także innych typów przeciwników. Zdecydowanie najciekawiej prezentują się nieumarli, którzy budzą skojarzenia z Left 4 Dead, czy innymi grami traktującymi o walce z zombie. Można ich podzielić na dwa rodzaje: pierwsi po prostu rzucają się na nas z mackami i drapią nas lub okładają, drudzy natomiast mają przyczepioną bombę, więc musimy trzymać ich na dystans, by nie stracić cennych punktów zdrowia. Skoro o energii życiowej mowa, to warto dodać, że tym razem odnawia się ona automatycznie – zapomnijcie o apteczkach. Szkoda, gdyż psuje to atmosferę gry. W poprzednich częściach musieliśmy wciąż kontrolować nasze zdrowie i starać się znaleźć apteczkę, a tutaj bohater przystanie sobie na chwilę i już jest gotowy do kolejnej walki.
Na potrzeby F.3.A.R. studio Day 1 przygotowało cztery tryby rozgrywki multiplayer, których nie znajdziemy w żadnej innej grze: Sp***dalać! (w oryg. Fucking Run), w którym uciekamy przez Almą i walczymy z napotkanymi żołnierzami, a gdy któryś z członków naszej drużyny zostanie pochłonięty przez Ścianę Śmierci, zabawa dobiega końca; Skurcze, gdzie walczymy z kolejnymi falami wrogów, a w międzyczasie budujemy obronne barykady – ważna jest ścisła współpraca między graczami; Jedyny Ocalały – tutaj zabawa polega na tym, że wszyscy gracze, oprócz jednego, ponownie walczą z wrogami, natomiast rodzynek musi przeciągnąć na swoją stronę pozostałych użytkowników, aż pozostanie tylko jeden z nich. Wówczas ma on za zadanie dotrzeć do określonego miejsca na mapie. Ostatni to Król Dusz, w którym wszyscy gracze są Zjawami i mogą opętać wrogów – jak nietrudno się domyślić, wygrywa ten, który zbierze najwięcej dusz pozostawianych przez zabitych przeciwników.
F.3.A.R. z pewnością nie jest najładniejszą grą tego roku, ale oprawa wizualna prezentuje się całkiem przyzwoicie. Tekstury są wysokiej jakości, modelom postaci nie brakuje detali, a w lokacjach znajdziemy dość dużo szczegółów. Do tego dochodzi zaawansowany system destrukcji otoczenia, dzięki któremu możemy niszczyć rozmaite osłony, takie jak na przykład murki czy ściany, by w efektowny sposób zlikwidować ukrytych wrogów lub też uzyskać dostęp do nowej lokacji.
F.3.A.R. został wydany w naszym kraju przez firmę Cenega. Należy nadmienić, że przy instalacji możemy wybrać jedną z dwóch dostępnych wersji językowych – polską lub angielską. Dotyczy to zarówno edycji na komputery osobiste, jak i konsole Xbox 360 oraz PlayStation 3. Samej polonizacji nie można nic zarzucić – teksty są przetłumaczone bezbłędnie, nie trafiłem również na żadne literówki, czy błędy gramatyczne. Solidna robota – po prostu.
Podsumowując, F.3.A.R zawodzi jeśli chodzi o kampanię single player, która zawiera jedynie osiem misji, zapewniających około siedmiu godzin rozgrywki. Gra broni się jednak świetnym trybem kooperacji, możliwością wcielenia się w Paxtona Fettela, którego umiejętności sprawiają, że warto przejść ją po raz drugi. Ponadto mamy tutaj unikatowe tryby dla wielu graczy oraz bardzo dobrą oprawę graficzną. Należy także zaznaczyć, że produkcja od Day 1 Studios wystraszy gracza jedynie sporadycznie – grając w pierwszego F.E.A.R.-a podskakiwałem na krześle regularnie, a w F.3.A.R. jedynie raz, może dwa musiałem na chwilę spauzować grę, by dojść do siebie.
Opisywaną produkcję można polecić fanom potyczek sieciowych oraz zabawy w trybie współpracy, którzy nie mają zamiaru się bać, lecz chcą przejść kampanię ze słabą fabułą, lecz świetną mechaniką rozgrywki, zmagając się z przeciwnikami charakteryzującymi się zaawansowaną SI (na najwyższym poziomie trudności jest naprawdę hardkorowo). Fani poprzednich odsłon, którzy chcieli jedynie przejść single player po to, by Alma śniła im się po nocach, nie mają tutaj czego szukać. To nie gra dla samotników.
Plusy:+ tryby multiplayer
+ Paxton Fettel
+ SI wrogów
+ system zniszczeń
Minusy:
- słaba fabuła
- nie straszy
F.3.A.R.
Gatunek gry: FPPWydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: Warner Bros. Interactive Entertainment
Data wydania polskiego: 6/2011
Data wydania oryginału: 6/2011
Język gry: angielski
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC
Sklep
Forum












