Recenzja gry "Everquest II"

Autor: Tomasz "Gambit" Dobosz
6 sierpnia 2005

Ocena ogólna: 9/10

Najpierw była Ultima Online. To wiemy. Dwa lata później pojawił się Everquest. Pojawił i uderzył w społeczność MMORPG z olbrzymią siłą. Wessał graczy i nie wypuszczał. W Stanach Zjednoczonych pojawiła się nawet kobieca organizacja, zrzeszająca panie, których mężowie, czy mniej formalni towarzysze życiowi, zostali "niewolnikami" Norrath. Organizacja zwała się Stowarzyszenie Everquestowych Wdów. Nazwa mówi sama za siebie. Sama gra po pewnym czasie doczekała się własnego przydomka: Evercrack. Bo uzależniała, potwornie.

Everquest rozwijał się z czasem. Wychodziły kolejne dodatki, które rozbudowywały świat gry. Aż wreszcie pojawiła się informacja, że pojawi się osobna gra. Everquest II.

EQ2 pojawił się za sprawą Sony Online Entertainment w listopadzie 2004. Przy czym wcale nie został pomyślany jako wyłączny następca części pierwszej. Everquest wciąż cieszył się (i nadal cieszy) niesłabnącym powodzeniem wśród tysięcy graczy. Dlatego też SOE nie zrezygnowała z tego tytułu, a nawet w roku 2005 (czyli już po premierze EQ2) wydała ósmy dodatek do Everquesta, pod tytułem Dragons of Norrath.

W Polsce EQ2 pojawił się za sprawą firmy Cenega. Zdania, co do sensowności wydawania tej gry w naszym kraju były podzielone. Nienajlepsze zaplecze internetowe, oraz specyfika gatunku (czyli miesięczny abonament) nie nastrajały optymistycznie, co do wyników sprzedaży, ale z drugiej strony grupa miłośników MMO w Polsce zaczynała rosnąć, co można było zauważyć po pytaniach kierowanych do dystrybutorów o wydanie chociażby pierwszej części EQ. W każdym razie Cenega postanowiła dać Polsce EQ2

Where the Adventure Comes Alive...

Everquest 2 przenosi gracza o 500 lat do przodu, w stosunku do tego, co dzieje się w pierwszej części gry. W ciągu tych pięciuset lat wiele zmienia się w świecie Norrath. Najważniejszą "zmianą" jest wybuch księżyca Luclin. Po tym wybuchu, na świat spadają jego szczątki, co powoduje kataklizm. Kontynenty rozpadają się na wiele części. Olbrzymie połacie lądu zostają zalane wodą i stracone (czy aby na pewno?). Wśród tego chaosu wyrastają dwa ostatnie bastiony cywilizacji. Dwa miasta. Qeynos i Freeport. Qeynos jest rządzone przez Antonię Bayle i skupia tych, którzy wierzą w dobro panujące na tym padole. Freeport natomiast, jest uważane za ostoję rzezimieszków i wszelakiego plugastwa. Tym miastem twardą ręką rządzi Lucan D'Lere.

Reszta świata to dzikie tereny zamieszkane przez najrozmaitsze monstra i niecywilizowane plemiona. Pełno tam ruin, podziemi i innych przyjemnych miejsc, w których można znaleźć sławę i bogactwo, tak łatwo jak śmierć.

Choose Your path...

Everquest 2 jest grą pełną wyborów. Pierwszych dokonujemy podczas tworzenia postaci. Oprócz rasy, płci i wyglądu wybieramy również charakter, czyli jakie miasto uznamy za swój dom (chociaż trzeba powiedzieć, że ten wybór akurat nie musi być ostatecznym). Co ciekawe nie wybieramy jeszcze profesji. Na to przyjdzie czas w grze.

Początek gry to dwie części szkoleniowe. Pierwsza dzieje się na statku, który wyłowił z morza prowadzoną przez gracza postać. Na pokładzie tego statku gracz nauczy się wszelkich podstaw rządzących grą. Poruszanie, rozmowa, walka, ekwipunek, questy. Wiadomości, bez których w dalszej części gry, ani rusz. W czasie tej nauki postać powinna osiągnąć trzeci poziom doświadczenia, co po zejściu ze statku okaże się bardzo przydatne.

Po opuszczeniu statku gracz trafia na Wyspę Uchodźców. To druga część gry, przeznaczona dla początkujących postaci i tylko dla nich. W obrębie tej wyspy można awansować na szósty poziom doświadczenia i zebrać wystarczająco dużo dodatkowych punktów, aby po jej opuszczeniu wskoczyć na poziom ósmy. Wyspa Uchodźców to przedsmak tego, co będzie się działo później. Duża ilość różnych zadań, które można wykonać samemu, lub do których potrzebna jest zgrana grupa. Tam też poznamy uroki rzemiosła. Jednak najważniejszy jest fakt, że zaraz po trafieniu na Wyspę będzie trzeba określić, jaką ścieżkę wybrało się dla swojej postaci. Czy będzie to wojownik, kapłan, mag, czy zwiadowca. Należy dokładnie przemyśleć swój wybór, bo z raz obranej ścieżki nie można zawrócić.

Wyspa Uchodźców jest miejscem gdzie można spędzić dowolną ilość czasu. Niektórzy opuszczają ją tak szybko jak to możliwe (ponoć da się to zrobić w jeden wieczór), niekiedy nawet nie osiągając szóstego poziomu, inni siedzą na niej tydzień lub dłużej, doprowadzając wszelkie możliwe umiejętności do maksymalnego poziomu.

Kiedy już Wyspa Uchodźców nie będzie bawiła, można z niej odpłynąć i dostać się do wybranego przez siebie miasta. I wtedy gracz zaczyna rozumieć, że to, co oglądał na Wyspie, to był czubek góry lodowej.

Ani chwili wytchnienia...

W EQ2 nie ma miejsca na nudę. Cały czas gracz ma coś do roboty. Nigdy nie zdarzyło mi się wylogować z powodu braku możliwości.

Zacznę oczywiście od spraw związanych z przygodą, czyli questy i działania mające na celu zmniejszenie pogłowia wrogich istot.

Zadań, jakie można otrzymać w EQ2 jest zatrzęsienie. Można je znaleźć wszędzie, nawet pod kamieniami. Sprawa jest o tyle utrudniona, że gra nie ma żadnego markera zaznaczającego NPC'ów, którzy mogą dać naszej postaci jakieś zlecenie. Tylko te questy, które znajduje się pod kamieniami są oznaczone. Od bohaterów niezależnych, zadania otrzymujemy zwykle, po uprzednim zagadaniu do nich. I tu kolejna ciekawostka. Niektórzy NPC'e mówią tylko w swoich rodzimych językach. Jeśli więc owego języka nie znamy, to i z questa nici. Ale na szczęście, każdy może zostać poliglotą, wystarczy tylko znaleźć skrybę, który sprzeda nam księgę zawierającą sekrety takiego języka (czyżby słowniczek podróżny) i już możemy porozumiewać się z takimi delikwentami.

A czego możemy się spodziewać po otrzymanych zadaniach? Niemal wszystkiego. Oprócz standardowych misji, jakie są znane z każdego innego MMORPG, które można sprowadzić do określeń, Search & Destroy, oraz "Zanieś, Przynieś..." (bez pozamiataj na szczęście), spotkamy się również z innymi ciekawymi propozycjami. Ale po kolei...

Jak już wspomniałem możemy wykonywać standardowe zadania, za które dostaniemy jakąś tam nagrodę i doświadczenie. Takie zadania możemy otrzymać od dowolnego NPC'a napotkanego po drodze, ale również możemy znaleźć je leżące na przykład w skrzyni, którą zbadamy, lub pojawi się po przeczytaniu zwoju, znalezionego przy ciele jakiegoś monstra. Tu nie ma nic nowego, questy te są tak samo realizowane jak wszystkie, które znamy z innych MMO. Trzeba pójść, zabić jakieś potwora, znaleźć jakieś przedmioty, przynieść powrotem i gotowe. Ewentualnie trzeba pobawić się w posłańca. Sztampa.

Dalej zaczyna się lekko komplikować. Tylko lekko, bo zmienia się coś, co mogę nazwać "otoczką" zadania. Sam sposób wykonania pozostaje niemal ten sam, czyli bij, zabij i przynieś. Otoczka, to cel, w jakim wykonujemy zadanie. Te zwykłe, bierzemy, żeby mieć coś do roboty, a przy okazji podłapać doświadczenie i przedmioty (z łupów i nagrody). Te, o których napiszę teraz bierze się w konkretnym celu.

Pierwszym rodzajem to Hallmark. Są to swego rodzaju kamienie milowe w rozwoju postaci. Questy Hallmark, to te, w których wybieramy nową profesję, albo otrzymujemy status obywatela miasta. Ich wykonanie jest w pewnych momentach konieczne, dla dalszego rozwoju postaci. Główna nagroda, to możliwość dalszego rozwoju postaci, chociaż są też nagrody bardziej materialne.

Kolejny rodzaj to tak zwane Armour Questy (w skrócie AQ). Są to zadania, które wykonuje się na poziomach 20-23, a nagrodą za każde zadanie jest kawałek zbroi. Zbroi, która jest bardzo dobra jak na poziomy w okolicach wczesnej 20.

Następne to Katalogowanie i Legend and Lore. Oba rodzaje odnoszą się do potworczaków. W pierwszym przypadku, należy zwiedzić dany obszar i "spotkać" wszystkie stworzenia z listy, w drugim należy zbadać części ciała danego gatunku mobków. Oczywiście, jako że nie da się prowadzić badań na "żywym organizmie" (a w przypadku Nieumarłych na mobilnym organizmie), to najpierw trzeba utłuc jakąś tam ilość stworzeń, aby znaleźć (i zbadać) wszystkie organy. W większości przypadków nagrody tu, to książki, które można sobie wstawić do pokoju i meble.

Dalej Access Questy. Zadania, dające wstęp do pewnych obszarów świata. Obszary te kryją w sobie niezwykle ciekawe rzeczy, więc warto takie questy porobić.

Kilka zadań Językowych, dzięki którym postać może naumieć się języka konkretnej rasy potworów. I uwaga, ta nauka to nie taki sobie bajer. Bez znajomości języka, gracz traci możliwość na questy, które można znaleźć na pergaminach, lub podsłuchać.

Ostatnie grupy, to misje robione dla statusu. Status można zdobywać dla siebie osobiście lub dla Gildii (po spełnieniu odpowiednich warunków, o których nie będę pisał). Punkty statusu zdobywa się w questach z grup Heritage i Prestige, a także w grupach Tradeskill i Wholesaler. Te dwie ostatnie grupy dotyczą statusu postaci w świecie rzemiosła i statusu (poziomu) cechu rzemieślniczego, do którego dana postać należy. W przypadku zadań rzemieślniczych, nie będzie chodziło o mordowanie, ale o zebranie jakichś składników, surowców, czy wykonanie (własnoręczne) kilku(nastu) przedmiotów.

Zapomniałbym o questach "dla przyjemności". Jest bowiem jeszcze jedna grupa. Należą do niej zadania dla zbieraczy. W świecie Norrath można znaleźć sporo przedmiotów, które tworzą swego rodzaju kolekcje. Przedmioty te leżą na ziemi (ukryte pod gustownymi znakami zapytania) i można je podnieść i zapoczątkować zbieranie kolekcji. Gotowe kolekcje, oddaje się NPC'owi, który ma manię zbierania, a on daje nagrodę. Przy okazji...są gracze, którzy zarabiają ciężkie pieniądze na tych zadaniach. Niektóre przedmioty z kolekcji są ciężko dostępne i przez to osiągają kosmiczne ceny na rynku. Wystarczy mieć szczęście.

Przygody, wśród przyrody...

Everquest II od początku był określany jako gra, gdzie położono nacisk na zabawę w grupie. Część graczy takie rozwiązanie cieszyło, część wręcz odwrotnie, gdyż okazywało się, że samotne zwiedzanie świata Norrath jest niemal niemożliwe. Na szczęście z upływem czasu ten aspekt został zmieniony i teraz gracze, którzy wola solowe wędrówki, również mogą dobrze się bawić.

Drużynowy charakter zabawy świetnie widać w rozwiązaniu walki. Jak w każdym MMORPG, postacie dysponują różnorakimi zdolnościami, dzięki którym są w stanie stawić czoła przeciwnościom losu, lub wspomóc drużynę. Wszelakie czary, ataki od tyłu, ogłuszania, obelgi...wiele różnych rzeczy. Odpowiednia taktyka i rozsądne używanie przez członków drużyny swoich umiejętności, prowadzi prosto do zwycięstwa w niemal każdej walce. Jest jednak małe ale. Twórcy wprowadzili system tak zwanych Heroic Opportunities. HO to specjalne ataki, uruchamiane, dzięki użyciu odpowiednich zdolności, przez odpowiednie postacie, w odpowiednim momencie. Innymi słowy chodzi o łańcuch kilku konkretnych zdolności odpalanych jedna po drugiej, w konkretnej kolejności, przez różnych członków drużyny. HO może zacząć każda klasa postaci i zależności od tego, kto zaczął i kto wykona kolejny krok, zostaje uruchomione konkretne HO. Poprawne wykonanie takiego łańcucha owocuje albowyjątkowo potężnym atakiem, albo silnym czarem wspomagającym dla drużyny. Dzięki zastosowaniu tego elementu, zgranie osób tworzących zespół, wchodzi na nowy poziom. To już nie tylko zrozumienie przez każdego gracza, roli jego postaci w zespole, ale również umiejętność zgranego używania zdolności postaci.

A okazji do tego jest w EQ2 sporo. Na swojej drodze spotkać można niesłychanie zróżnicowany wachlarz monstrów wszelakich, które trzeba ubić, aby położyć łapy na ich skarbach i zdobić tak ważne dla rozwoju postaci doświadczenie. Jak w każdym MMORPG potworki dzielą się na spokojne (które zaatakują gracza, tylko kiedy same zostaną przez niego zaczepione) i stwory agresywne, czyli takie, które rzucą się na nieostrożnego delikwenta, jeśli ten podejdzie zbyt blisko. Stworki te biegają samotnie, bądź w grupach. Przy czym nie mam tu na myśli li tylko ilości monstrów w jednym miejscu. Potwory "samotne" to takie, które można pojedynczo wyłuskiwać i zabijać, nawet jeśli stoi ich 10 obok siebie. Natomiast grupa potworów to taki twór, w którym jeśli zaatakujemy jednego, to będziemy mieli na głowie również jego towarzyszy. Na szczęście gra nie pozostawia nas w błogiej nieświadomości i w momencie, kiedy bierzemy monstrum na cel, dostajemy informację na temat tego, czy jest to samotnik, czy potwór zgrupowany, oraz o jego ogólnej sile.

Ta siła jest przedstawiana jak w każdym innym MMO, kolorem nazwy stwora. Dzięki prostemu kodowi kolorów, można stwierdzić, czy jest on dla nas zbyt silny, czy może damy mu radę. Siła jest oznaczona jeszcze w jeden sposób. W grze pojawiają się specjalne znaczniki, które stwierdzają, czy potwór jest silniejszy niż wskazywałby na to jego poziom, czy może słabszy. Ten dodatek potrafi niekiedy ostudzić zapędy gracza, kiedy przy kolorze oznaczającym słabszą bestię nagle zobaczy się charakterystyczne dwie strzałki skierowane ku górze, większość osób zastanowi się dwa razy, zanim zacznie walkę.

Świat Norrath jest podzielony na wiele krain. Do większości z nich mamy dostęp od początku gry, tyle że jest tam na tyle niebezpiecznie, że z owego dostępu nie korzystamy, a do innych jest on zabroniony do czasu wykonania odpowiedniego Access Quest'a. Z podziałem świata związana jest jedna "drobna" wada. Niemal każda kraina, to osobny obszar, który doładowuje się, kiedy do niego wkraczamy. Przy słabszych komputerach jest to straszliwie uciążliwe. Zwłaszcza, jeżeli na przykład trzeba przejść przez kilka małych obszarów, leżących koło siebie (ot choćby z jednego końca Qeynos, na drugi). Okazuje się nagle, że więcej czasu oglądamy ekran ładowania obszaru, niż faktycznie spędzamy w grze. To dość irytujące.

W Everquescie brakuje (na razie według słów ekipy SOE) jednego elementu, który jest częścią chyba każdego MMO. Chodzi tu o walkę między graczami. Nie ma takiej możliwości. Nawet pomimo tego, ze domyślnie przecież są dwie frakcje, dobrzy z Qeynos i źli z Freeport, to nie ma opcji walki między postaciami graczy. Ten fakt na początku podzielił graczy na tych, co cieszyli się z tego i na tych, co narzekali. Jednak w końcu gracze doszli do wniosku, że to chyba dobrze, że nie ma takiej możliwości i wcale nie wpłynęły na to inne gry. Jednak twórcy zapowiadają dodanie elementu PvP w dodatku, który ukaże się w okolicach września - października. Jak zostanie to rozwiązane...zobaczymy.

Panie...ja tu tylko pracuję...

Adventuring to nie jedyne zajęcie w świecie Norrath. Można tu też zająć się rzemiosłem. Możliwości, jakie daje ten kawałek EQ2 są olbrzymie. Można powiedzieć, że rzemiosło jest grą samą w sobie. Rozwój postaci pod kątem rzemiosła jest równie ciężki, jak pod kątem podróżniczym, a niekiedy równie krwawy.

Rzemiosło dzieli się na trzy główne gałęzie, które z kolei również mają po trzy rozgałęzienia. Razem jest więc dziewięć kierunków rozwoju rzemieślnika. Można zająć się dostawą mebli, żywności lub wyrobów drewnianych. Można zostać wytwórcą broni, zbroi i ubrań. No i w końcu można parać się sztukami "tajemnymi" takimi jak alchemia, jubilerka i tworzenie pergaminów.

Zastanawiam się, jakby Wam tu przybliżyć proces rzemieślniczy, abyście się nie pospali i wiedzieli mniej więcej, czego oczekiwać. Spróbuję krótko i technicznie.

Każdy przedmiot składa się z kilku (minimum trzech) składników. Składniki można kupić, znaleźć, lub trzeba zrobić. Kiedy już mamy potrzebne rzeczy i staniemy przed urządzeniem rzemieślniczym, zaczynamy proces tworzenia. W całym procesie chodzi o to, aby ukończyć przedmiot, zanim jego wytrzymałość zbyt mocno spadnie. Im wyższa wytrzymałość, tym lepszej jakości jest nasz wytwór (a co za tym idzie ma lepsze cechy). W trakcie pracy można używać specjalnych umiejętności, aby przyspieszyć ukończenie przedmiotu, zwiększyć jego wytrzymałość, lub skontrować jakieś nieprzyjemne zdarzenie, które mogłoby źle wpłynąć na końcowy efekt. Ot i wszystko. Niby prosto, a tak naprawdę, można na tym zajęciu spędzić dłuuugie godziny. Jeden z moich znajomych potrafił przez 5 dni nie wychodzić z warsztatu.

Oczywiście, żeby móc w ogóle pomyśleć o zrobieniu czegokolwiek, najpierw trzeba mieć odpowiedni przepis. Przepisy są podzielone ze względu na rodzaj rzemiosła i poziom zaawansowania. Każdy rzemieślnik może zakupić odpowiednie dla niego księgi z recepturami w sklepie. Jednak takie księgi zawierają tylko podstawowe przepisy. Te bardziej wyszukane trzeba znaleźć, najczęściej trzeba je wyrwać z łap jakiegoś mobka (oczywiście, kiedy ten mob już nie będzie się ruszał). Jeśli rzemieślnik nie ma zamiłowania do walki, ale za to nie ma co robić z pieniędzmi, zawsze może zakupić potrzebny wolumin na rynku od innego gracza (o ile taki wolumin będzie dostępny).

A jak już mamy przepis, to przydałyby się składniki. Jak już napisałem część można kupić, część stworzyć samemu, ale i tak nadchodzi kiedyś ten moment, kiedy trzeba wyjść z warsztatu i ruszyć w trasę, aby zebrać potrzebne rzeczy. Składniki do tworzenia przedmiotów można zbierać z różnych miejsc. Mogą to być skóry pozyskiwane ze zwierząt, ruda kopana ze skał, szlachetne kamienie (też ze skał), kawałki drewna, kwiatki, grzybki, zioła i tym podobne. Całość rzemiosła (przedmioty i składniki) jest podzielona na pięć grup. Im wyższa grupa, tym wyższą umiejętność trzeba posiadać, aby wykonać przedmiot, lub zebrać składnik. Trzeba więc mierzyć siły na zamiary i dbać, aby rozwijać równomiernie zdolności wytwórcze i zbieracze.

Mamusiu, jak tu pięknie...

Co tu dużo mówić. Everquest II piękny jest i basta. Nie posunę się do stwierdzenia, że grafika jest fotorealistyczna, ale chyba naprawdę niewiele jej brakuje. Wygląd postaci, potworów, tekstury, przyroda, drzewa, woda, ptaki, kwiaty. No dosłownie wszystko. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem jak wygląda EQ2 na najwyższych ustawieniach, długo zbierałem ząbki z podłogi. Widać było jak wygląda materiał szaty postaci. Coś niesamowitego.

Tak samo wygląd wszystkich mobków, NPC'ów, czy otoczenia. Naprawdę nie ma słów, żeby to wszystko opisać. Jeśli chodzi o wygląd, można by się przyczepić tylko do jednej rzeczy. A mianowicie do tego, że postacie są jakby trochę "plastikowe". Nie wiecie, o co chodzi? To popatrzcie na przykład na lalkę Barbie, jak ma zrobione nogi i ręce (okolice kolan i łokci) i jak to się zgina. Troszkę nienaturalnie, prawda. No i czasami postacie w EQ2 poruszają się tak jakby robiła to lalka Barbie. Trochę to razi, ale tylko na początku.

Żeby być szczerym trzeba powiedzieć o jeszcze jednej wadzie, jaka jest związana z oprawą graficzną EQ2. Gra ma nieprzyzwoicie wysokie wymagania sprzętowe. Mówi się, że nie ma takiego sprzętu, na którym EQ2 mógłby działać ze wszystkimi opcjami włączonymi na maksa i nie przycinać. Twórcy stworzyli grę z myślą o komputerach przyszłej generacji. Po co zmieniać i ulepszać grafikę, w miarę postępu technologicznego. Niech postęp goni grę, a nie na odwrót. Myślenie może i dobre, ale na dzień dzisiejszy wiele osób jest lekko mówiąc zirytowanych działaniem gry. To, co jest wiadome od początku, to zasada, mówiąca "Jeśli nie masz 1GB RAM, nie zaczynaj grać w EQ2". I muszę przyznać, że to prawda. Mój sprzęt do najgorszych nie należy, ale mam "tylko" 512 RAM'u i gra w EQ2 była dla mnie mordęgą. Dlatego odłożyłem przygody w świecie Norrath do czasu podwojenia RAM'u.

Everchanging Norrath...

Ekipa pracująca nad EQ2 nie próżnuje. Świat ciągle się rozwija. W kolejnych patch'ach dodawane są lokacje, zadania, przedmioty, czy receptury. Wprowadzane są zmiany, na które nalegają gracze (takim przykładem może być wprowadzenie możliwości handlu bez konieczności zostawiania uruchomionej gry). Co jakiś czas ma miejsce "ogólnoświatowe" wydarzenie. Jednym z takich wydarzeń była tajemnicza plaga atakująca wszystkich graczy i NPC'ów, na którą gracze musieli znaleźć lekarstwo. Innym było wprowadzenie do gry "nowej" rasy, Frogloków. To wszystko sprawia, że gra nie ma prawa za szybko się znudzić.

Do tego trzeba dołożyć dodatki, jakie są tworzone co jakiś czas. Do tej pory pojawiły się dwa tak zwane Adventure Pack'i, które dodały nowe duże lokacje i powiązane z nimi zadania. Te pakiety są dostępne tylko poprzez sprzedaż elektroniczną i są odpowiednio tanie. Co więcej ich zakup nie jest wymagany do dalszej gry. Można spokojnie kontynuować przygodę nie mając ich zainstalowanych.

Planowane jest również na jesień tego roku wydanie pudełkowego dodatku pod tytułem  Desert of Flames. Tenże dodatek ma wnieść wiele nowych i ciekawych elementów do rozgrywki, między innymi możliwość walki między graczami, a także podniesienie maksymalnego poziomu graczy z 50 na 60. Miejmy nadzieję, że Cenega wyda tenże dodatek w Polsce.

Join the adventurers of Norrath...

Everquest II jest grą nie dla każdego. To trzeba sobie jasno powiedzieć. Everquest II nie oferuje szybkiego i naładowanego efekciarskimi walkami awansu na najwyższy poziom doświadczenia. Jest grą wymagającą, wymaga czasu i skupienia. Powiem szczerze, jeśli szukasz nieskomplikowanej i szybkiej gry, to nie znajdziesz jej tutaj. Krążą opinie, że jest to tytuł dla dojrzałych graczy (jakkolwiek to się zinterpretuje). Faktem jest, że w czasie gry nie spotkałem zbyt wielu bardzo młodych ludzi, ale raczej osoby po 25 roku życia. Wielokrotnie zdarzało się, że drużyna musiała poczekać na jakiegoś gracza, bo ten (czy ta) szedł nakarmić/wykąpać/położyć do spania swoje dziecko. W trakcie gry nie spotkamy "oszołomów", którzy zasiedli do gry, bo nie mają nic lepszego do roboty. Ludzie, którzy grają w EQ2 są świadomi swojego wyboru. Nie jest to dla nich kolejna gra z wielu. To jedyna gra, w którą grają. Społeczność EQ2 to ludzie bardzo mili i uczynni. W grze można liczyć na pomoc nawet od osób, które widzi się pierwszy raz w życiu i często będzie to pomoc bezinteresowna. Taka jest specyfika tej grupy graczy, którzy wybrali EQ2.

Jeśli drogi czytelniku, szukasz gry MMORPG na długie lata, to Everquest II jest dla Ciebie. Jeśli odpowiada Ci długi rozwój postaci, jeśli nie chcesz brać udziału w wyścigu szczurów rodem z MMO, to zacznij grać w EQ2. Na pewno się nie zawiedziesz. Są tylko trzy warunki. Po pierwsze, w miarę mocny sprzęt (no i te 1GB RAM). Po drugie, możliwość spędzenia kilku godzin dziennie przed komputerem (nie stale, wystarczy raz na jakiś czas, w trakcie ważnych rajdów). No i po trzecie, chęć bycia częścią wielkiej rodziny graczy EQ2.

Jeśli spełniasz te trzy warunki, to nie szukaj innej gry. Kup Everquesta II i dołącz do podróżników i rzemieślników w świecie Norrath. Zapraszam.  

Veldrin, Kerra Ranger, serwer Blackburrow, Gildia Royal Legion.

Chciałbym serdecznie podziękować kilku osobom, które pomagały mi w czasie mojej gry i bez których ta recenzja byłaby uboższa. Yazir (za wspólną grę), Agnostil (za wspólną grę i impuls, który mnie popchnął do zakupu EQ2), Eagleeyes (za przyjęcie mnie do Royal Legion i wspomożenie), Drzazga (za kilka wspólnych wypadów), Cainoor (za odpowiedzi na dręczące mnie pytania i za udostępnienie screenów), DarkStar (za udostępnienie screenów) Mi5aser (za pokazanie mi świata Everquest),

A także całej Gildii Royal Legion, obecnie działającej na serwerze Blackburrow.

Co do galerii screenów, to oprócz moich screenów (Kerra - kotopodobny), zobaczycie tam screeny Cainoora (ten białowłosy bohater) i DarkStara (ten ciemnowłosy brodaty - choć jak sam twierdzi, to nie broda, tylko tatuaż)

Plusy:
+ różnorodność
+ Heroic Opportunities
+ rzemiosło
+ questy
+ grafika
+ wciąga
+ rewelacyjna społeczność graczy
+ dynamiczny rozwój gry

Minusy:
- kosmiczne wymagania sprzętowe
- 1GB RAM :)
- uciążliwe ładowanie podczas zmiany obszarów
- silnie uzależnia :)

Ocena ogólna: 9/10

Everquest II

Gatunki gry: MMO, cRPG
Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: Ubisoft
Data wydania polskiego: 12/2004
Data wydania oryginału: 11/2004
Oryginalna strona gry: http://everquest2.station.sony.com/
Język gry: Angielski
Tryb gry: Multi player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 2000, Windows ME, Windows XP
Minimalne wymagania sprzętowe:
  • procesor: Pentium 4 2 GHz
  • pamięć operacyjna: 512 MB RAM
  • karta graficzna: 128MB akcelerator 3D (GeForce 4 lub lepsza)
  • DVD
Liczba dvd w pudełku: 2
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus