Recenzja gry "Dragon Age: Początek"

Autor: Girwan
Korekta: Patrycja Ziemińska
20 grudnia 2009

Ocena ogólna: 8.5/10


(Notka redakcyjna - Jako że Dragon Age: Początek to niezwykle gorący tytuł, postanowiliśmy, że oprócz Girwana, który recenzował dla Was tę grę, wypowiedzą się tu również krótko inni redaktorzy, którzy grali w ten tytuł. Ich opinie o grze przeczytacie na załączonych scrollach. Rozwiniecie je, klikając na nie)

Nie ma dla fana nic gorszego, jak oczekiwanie na grę. Co jednak powiedzieć ma gracz, który otrzyma swoje upragnione pudełko, rozpoczyna instalację i… następuje przerwanie procesu? Tak niestety zdarzyło się w przypadku niektórych płyt z Dragon Age: Początek. Gra szeroko reklamowana, przez wielu nominowana do najlepszej gry roku, już na wstępie zawiodła oczekiwania. Niestety, również wydawca nie stanął na wysokości zadania. Właściciele gry, którzy zwrócili się do wydawcy o wymianę płytki musieli czekać dwa tygodnie na działający egzemplarz. Więcej szczęścia mieli Ci, którzy zwrócili wadliwe wersje do sklepu, w którym je zakupili. Mogli liczyć na szybką wymianę. Jak widać, początki zabawy z tym tytułem nie dla każdego były miłe. Na szczęście gra jest warta tego, by czekać na nią te dwa tygodnie.


Na wojnie, zwycięstwo. W pokoju, czuwanie. W śmierci, ofiara.
motto Szarych Strażników


Już na wstępie developerzy zaoferowali nam świetnie przygotowany film, który wprowadza nas w fabułę. Zaznajamia nas z historią powstania Plagi i Szarych Strażników, wojowników, którzy odwrócili szale wojny. To dzięki nim Mroczne Pomioty zostały przed wiekami pokonane. To oni doprowadzili do sojuszu ludzi, elfów i krasnoludów, co miało decydujący wpływ na losy kampanii wojennej. Z każdym stuleciem jednak, spokoju ich było coraz mniej. Pomimo szacunku jakim darzono członków tej elitarnej formacji, jej szeregi malały, aż w końcu została tylko nieliczna garstka. Wtedy właśnie mroczne siły ponownie uderzyły. Pod Ostragarem zmierzyły się wojska królewskie wspierane przez strażników. Plan bitwy nie przewidywał jednak zdrady tana Logena, który dążąc do przejęcia władzy, w krytycznym momencie nakazał odwrót swoich wojsk. Zginął król i wszyscy strażnicy biorący udział w bitwie. Zdrajca niepowodzeniem obciążył Szarych Strażników, którzy wg. niego zabili króla doprowadzając do klęski. Nasz bohater jest jednym z ostatnich ocalałych strażników.



Naszym zadaniem jest ponownie zjednoczyć ludzi, elfy i krasnoludy w walce z Plagą. W tym celu mamy do wykonania wiele różnego rodzaju zadań. Podzielone one zostały na fabularne – związane z głównym wątkiem fabuły, oraz na zadanie poboczne – dodatkowe misje, które pozwolą nam zdobyć doświadczenie oraz pieniądze. Za każdą wykonaną misję i wyeliminowanego przeciwnika otrzymujemy punkty doświadczenia, które możemy wydać na rozwój postaci. Jak na razie mamy więc wszystko to, co jest uznawane za kanon RPG. Autorzy gry postawili na znane wszystkim rasy obecne w światach fantasy. Tworząc bohatera możemy wybrać pomiędzy człowiekiem, elfem lub krasnoludem. Od tego, na jaką postać się zdecydujemy zależy początek naszej zabawy. Również wybrana przez nas profesja: Mag, Wojownik czy Łotr decyduje o miejscu startu. Przykładowo człowiek wojownik rozpocznie zabawę jako syn tana zarządzającego miastem, podczas gdy człowiek mag będzie stawiał swe pierwsze kroki w wieży magów. Osadzenie akcji przed Bitwą pod Ostragarem pozwoliło developerom na ciekawe wplecenie w fabułę samouczka, który zapoznaje gracza z interfejsem i mechaniką gry. Nie oznacza to oczywiście, że później, po wspomnianym starciu nie otrzymujemy podpowiedzi.

Podczas kreacji naszego bohatera mamy sporo możliwości modyfikacji wizerunku. Przygotowany edytor nie odbiega od generatorów użytych w innych tego typu grach. Mamy wpływ na kształt naszej sylwetki, twarzy, kolor skóry, układ brwi, brodę, tatuaże itp. Rozdzielamy początkowe punkty na główne atrybuty: siłę, zręczność, spryt, siłę woli, magię i kondycję. W kolejnym kroku wyposażamy naszego bohatera w umiejętności podzielone na osiem kategorii. Każda umiejętność ma cztery stopnie specjalizacji, które pozwalają na bardziej efektowne wykorzystanie zdolności warzenia trucizn, konstruowania pułapek itp. Każdy stopień otwiera drogę do bardziej zaawansowanych planów, receptur i wytrychów pozwalających na otwieranie zamkniętych kufrów. Dodatkowo, każda z postaci wyposażona zostaje w talenty, które przydają się przede wszystkim w walce. Wiążą się one z wykorzystaniem broni jedno i dwuręcznej, tarczy, łuku i oczywiście czarów. Talenty również mają cztery stopnie rozwoju. Biorąc pod uwagę, że każdy nowy poziom to jeden punkt do wydania, nie ma możliwości stworzenia postaci uniwersalnej, mistrzowsko władającej wszystkimi dostępnymi broniami. Co siedem poziomów możemy dodatkowo wyszkolić naszych bohaterów w jednej z czterech specjalizacji. Żeby jednak tego dokonać, musimy znaleźć nauczyciela, który przekaże mu swoją wiedzę. Niektóre specjalizacje są osiągalne tylko poprzez dostępne u handlarzy księgi, które warte są tyle, ile wiedza w nich zawarta. Ich kupno może więc wiązać się z wieloma wyrzeczeniami.



Zdefiniowanie postaci nie pozostaje bez wpływu na świat, w jakim będziemy się poruszać. Otaczający nas mieszkańcy Fereldenu będą na nas reagować odpowiednio do naszego statusu i rasy. Krasnoludy to zamknięta społeczność postrzegana jako kowale i handlarze bronią, z kolei elfy to rasa istot traktowanych jako niższy gatunek, który pełni głównie rolę służących. Wyjątkiem są Dalijczycy, elfy, które postanowiły walczyć o przywrócenie dawnej chwały swej rasy. Przypomina to trochę świat „Wiedźmina” Sapkowskiego, w którym krasnoludy to najemna siła bojowa, a elfy to wyrzutki żyjące na skraju ubóstwa, z walczącym o równe prawa odłamem w postaci Wiewiórek. W przypadku Dragon Age: Początek elfy nie walczą z ludźmi, wybierając mniej agresywną drogę przywrócenia swojej chwały.




Duży nacisk położono na interakcję pomiędzy bohaterami. W trakcie przygód poznajemy nowych towarzyszy, których możemy dołączyć do naszej drużyny. W trakcie misji możemy co prawda cieszyć się towarzystwem tylko trójki przyjaciół, jednak do wyboru mamy przedstawiciela praktycznie każdej profesji. Jest więc mag, członek Zakonu, Szary Strażnik (nie jesteśmy jedynym, który ocalał), wojownik Quanari, a nawet pies bojowy Maabari. Przygotowane dla nas zadania wymagają umiejętnego wykorzystania dostępnych postaci. Od tego jak będziemy się zachowywać, zależał będzie ich stosunek do nas. Qunari preferuje zdecydowane, siłowe rozwiązywanie problemów, prostą drogą dążące do celu. Z kolei Liliana, przedstawicielka Zakonu, preferuje podejście szlachetne, w którym bohater nie żąda nagród za wykonane zadania, ratuje niewinnych i nie szafuje śmiercią zbyt często. Stosunek naszych towarzyszy do głównego bohatera możemy kształtować na kilka sposobów. Jak już wcześniej wspomniałem, wpływ na to mają nasze działania podczas wykonywanych misji. Również rozmowy, które prowadzimy w przerwach pomiędzy zadaniami, w zależności od wybranych opcji mogą poprawić nasz wizerunek w oczach rozmówcy lub go pogorszyć. Inną opcją jest zaoferowanie odpowiedniego prezentu, który przyjęty podniesie nasz status. Osiągnięcie wysokiego pułapu sympatii może zakończyć się miłosnymi igraszkami. Jest to jeden z elementów, który miał wpływ na przyznanie grze wskaźnika PEGI 18+. Kolejnym jest „brutalność” jaka występuje w grze. Trzeba przyznać, że developerzy nie szczędzili krwi i praktycznie na każdym przerywniku filmowym widać bohaterów pochlapanych krwią. Jednak są to w zasadzie jedyne widoczne przejawy krwawych starć. Bardzo rzadko zdarzają się w trakcie walki momenty, gdy np. odcinamy przeciwnikowi głowę powodując gwałtowny wytrysk krwi z korpusu denata.

  

Na pewno nie można narzekać na dużą ilość rodzajów broni. Mamy miecze, młoty, buzdygany, łuki, kusze i tarcze, które przy odpowiednim wyszkoleniu możemy również wykorzystać jako broń. Poszczególne egzemplarze różnią się parametrami w rodzaju zadawanych obrażeń, współczynnikiem przebicia pancerza czy współczynnikiem zmęczenia. Developerzy starając się przedstawić nam realistyczną rozgrywkę pomyśleli o tym, że noszony przez postać ekwipunek powoduje zmęczenie. Dotyczy to zarówno broni, jak i pancerza, przez co grający często staje przed dylematem – lepszy pancerz, powodujący jednak większe zmęczenie czy trochę gorszy, za to pozwalający na częstsze wykorzystanie umiejętności specjalnych? Ciężka broń z dużymi obrażeniami czy lżejsza z mniejszymi? Jest to o tyle ważne, że wykorzystując talenty „zużywamy” kondycję. Jak nietrudno się domyślić, na prędkość zużycia mają wpływ wymienione współczynniki. Nierzadko przyjdzie nam toczyć walkę z przeważającą liczbą wrogów. W takim starciu oprócz dobrej taktyki liczy się również wytrzymałość naszych postaci. Niektóre egzemplarze broni możemy wyposażyć w runy, które zwiększą ich moc poprzez zwiększenie odporności noszącej jej postaci, czy dodatkowe obrażenia. Warto tu wspomnieć o elemencie, który jest wspólny dla wszystkich gier, a który z realizmem ma mało wspólnego. Chodzi o ekwipunek, w którym możemy nosić wszystko, co przyjdzie nam do głowy nie przejmując się wagą, gabarytami itp. Możemy mieć więc kilkadziesiąt sztuk broni, kilka zestawów zbroi, kilkanaście tarcz i na dokładkę kilkadziesiąt litrów różnego rodzaju mikstur - od tych leczących, poprzez trucizny na mieszankach wybuchowych skończywszy. Ważne by ilość przedmiotów nie przekroczyła dopuszczalnej liczby miejsc jakie mamy w plecaku. Niemniej, jestem w stanie to zaakceptować, bo taki rodzaj ekwipunku stał się normą w grach cRPG. Nasz bagaż możemy powiększać o dodatkowe miejsce, poprzez zakup „nowego” plecaka u napotkanych handlarzy. To co mnie jednak zabolało, to wspólny ekwipunek dla wszystkich postaci. W czasie walki każdy z naszych bohaterów może korzystać z dobrodziejstw wspólnego osprzętu. Rozwiązanie wygodne zarówno dla gracza, jak i twórców gry, ale gdzie tu realizm?



Jednym z ciekawszych pomysłów, jakie zaoferowali nam autorzy gry jest panel taktyki. Jest to nic innego jak zdefiniowanie warunków zachowania się drużyny w czasie walki. Zaimplementowany mechanizm pozwala na wykorzystanie strategii przygotowanej przez twórców, dedykowanej grupie prowadzonej przez Łotra, Maga czy Wojownika, lub też zdefiniowanie swoich własnych. Dla każdej postaci mamy do dyspozycji określoną liczbę slotów, w których definiujemy jej zachowanie. Liczba tych warunków rośnie wraz z awansem bohatera. Wachlarz możliwości, jakie mamy do wyboru jest olbrzymi, dzięki czemu każdy gracz może dostosować zachowanie drużyny do swoich indywidualnych wymagań.

Skoro mamy już postać, silne wsparcie naszej drużyny i ekwipunek, czas stanąć do walki. Trzeba przyznać, że autorzy tej zabawy już od początku nas nie rozpieszczają. Pomijam fakt, że możemy wybrać stopień trudności na jakim chcemy zmierzyć się z kłodami rzucanymi nam pod nogi, ale już na poziomie normalnym stając do walki możemy się spodziewać, że z przeciwnikami nie będzie lekko. Bardzo często potykamy się z liczniejszą od nas grupą. Tylko dzięki właściwemu doborowi członków drużyny i odpowiedniej taktyce mamy szansę wyjść z nich z życiem. Walki jakie będziemy toczyć będą bardzo różne. Słowa uznania należą się dla projektantów, którzy przewidzieli dla nas bandytów, zwierzęta, żołnierzy Plagi i inne kreatury stojące po wrogiej nam stronie. Potykać się będziemy w lesie, na drodze, w budynkach, a nawet w koszmarach sennych. Jednym z ciekawszych moim zdaniem miejsc jest wioska Redcliff, którą musimy obronić przed atakiem nieumarłych. Można to zrobić tylko stosując właściwą taktykę. Innym ciekawym pomysłem jest przeniesienie gracza w koszmar senny, w którym musimy się zmierzyć z demonem nasyłającym na nas różnych widmowych przeciwników. Pozbawiając nas wsparcia drużyny, developerzy dali nam jednocześnie potężny oręż w postaci możliwości zmiany postaci. Aby wyzwolić się z koszmaru, musimy umiejętnie przełączać się pomiędzy pięcioma dostępnymi formami, wśród których znajdą się mysz i kamienny golem.

 

W trakcie podróży coraz lepiej poznajemy otaczający nas świat. Pomagają nam w tym odnajdywane fragmenty ksiąg i notatek, jak również bohaterowie niezależni, których możemy wypytywać o historię, plotki itp. Nasz dziennik, w którym zamieszczane są zlecane nam misje, wypełniany jest również automatycznie pozyskanymi informacjami o historii, legendach, religii i postaciach Fereldenu. Wykreowany świat może niejednego zaskoczyć bogactwem opisujących go bardzo szczegółowo informacji. Szybko też zauważymy, że świat ten tętni życiem. Różne frakcje, takie jak Kruki czy Niezależni Blackstone’a będą zlecać nam różne zadania, które urozmaicą naszą przygodę. Misje, niektóre ciekawe, inne banalne, cieszą zarówno ilością jak i różnorodnością. Będą nam je zlecać przedstawiciele organizacji działających jawnie, jak i tych, które ukrywają swoje istnienie. Warto również zapytać o jakąś pracę karczmarza w przygodnej knajpie. Na jaw wychodzą również niechęci, jakimi darzą się członkowie poszczególnych grup. Są to nieporozumienia religijne, jak również historyczne, związane z krzywdami jakie ludność Fereldenu zaznała ze strony ościennego państwa – Orlais. Można się zgubić w tym kto, kogo i dlaczego nie lubi, a z kim trzyma i kogo wspiera.



Wykonując poszczególne misje odblokowujemy nowe lokacje, które możemy eksplorować. Developerzy postarali się, by nie były one monotonne. Możemy się spodziewać, że każda z nich będzie inna. Niestety, niektóre odwiedzone przez nas miejsca, oczyszczone wcześniej z wrogich istot, podczas kolejnych odwiedzin są puste. Przykładem jest las Brecilian, który podczas pierwszej naszej wizyty jest zamieszkany m.in. przez niedźwiedzie. Jeśli je zabijemy, podczas kolejnych wizyt będziemy przemierzać puste ścieżki. Szkoda, bo miejsce to bez fauny traci swój urok i… życie. Całkiem inaczej przedstawiają się lokacje miejskie, które tętnią życiem. Za to w każdej lokalizacji trudno zauważyć zmianę pory dnia. To nie jedyne uproszczenia jakie zastosowali programiści. Podczas obrony Redcliff, jeszcze przed nocnym atakiem rozstawiłem pułapki na podejściach do stanowisk obronnych. Podczas bitwy nie było widać, by atakujący je aktywowali, chociaż przechodzili w potencjalnie niebezpiecznych miejscach. Jakież jednak było moje zdumienie, gdy rankiem po wygranej walce znalazłem wszystkie swoje pułapki w miejscach, w których je zastawiłem. Być może developerzy nie przewidzieli sprytnego gracza, który postanowi w ten sposób wyrównać siły. Szkoda.



Kolejnym dużym plusem gry jest grafika. Gra ma spore wymagania, ale też pod względem wizualnym oferuje bardzo wysoką jakość. Postacie zostały bardzo szczegółowo odzwierciedlone, a efekty czarów robią wrażenie. Co prawda nie możemy się tu poruszać bez skrępowania po całym świecie, tak jak to było w przypadku np. Obliviona, jednak nie jest to dla mnie wada. Gorzej natomiast wygląda sprawa z przeszkodami w postaci drzwi, przez które możemy czasami przenikać. Dodatkowym minusem są błędy graficzne, które czasami prowadzą do sytuacji, gdy zabity przez nas wróg zamiast na ziemi spoczywa w powietrzu. Na szczęście są to przypadki rzadkie, nie mające wpływu na przyjemność czerpaną z gry. Olbrzymią zaletą jest duża ilość filmików, które uatrakcyjniają grę. Nie sposób również wspomnieć o polskiej lokalizacji, która zapewnia nam dodatkowe doznania. Zdecydowanie lepiej usłyszeć postać w grze mówiącą w naszym ojczystym języku. Nawet jeśli do mężczyzny zwraca się tak, jakby miał przed sobą kobietę. Na szczęście nie było to działanie notoryczne.



Pozostało jeszcze omówić ścieżkę dźwiękową. Tu również nie mam nic do zarzucenia. Co więcej, uważam, że została dobrana perfekcyjnie. Przygotowana przez Inon Zura wspaniale komponuje się z historią gry podkreślając jej magiczny urok. Również efekty w postaci odgłosów otoczenia, szczęku mieczy czy uderzeń tarczą brzmią bardzo realistycznie. Zadbano również o perspektywę dźwiękową. W momencie gdy kamera pokazuje zbliżenie, wypowiadane kwestie słyszymy głośno i wyraźnie, natomiast w sytuacji, gdy oddalamy obraz głos cichnie, sprawiając wrażenie jakbyśmy słuchali go z pewnej odległości. Rozwiązanie to zastosowano zarówno w przerywnikach filmowych jak i podczas normalnej gry, w czasie eksploracji lokacji czy podczas walki.

Jedną z nowinek jaką otrzymują posiadacze komputerów PC jest system osiągnięć. Jest to oczywiście zwykły gadżet, którym można chwalić się w sieci i nie ma wpływu na rozgrywkę, jednak przez wielu został przyjęty pozytywnie. Dużą zaletą tego tytułu jest możliwość implementowania własnych, stworzonych przez fanów modyfikacji.



Podsumowując ten długi wywód, muszę przyznać, że zespół BioWare po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Produkcje studia już dawno stały się synonimem dobrej wirtualnej zabawy. Dragon Age: Początek potwierdza, że developerzy wciąż mają co zaoferować swoim fanom. Ciekawe pomysły i ciekawa fabuła, pomimo drobnych niedociągnięć gwarantują dobra zabawę każdemu fanowi RPG.
Plusy:
+ bogaty, szczegółowo opisany świat
+ grafika
+ ciekawa wciągająca fabuła
+ duża ilość różnorodnych zadań pobocznych
+ ciekawe rozwiązanie taktyki
+ różnorodność lokalizacji
+ interakcje z postaciami z drużyny
+ prosty intuicyjny interfejs
+ zabawa na długie godziny
+ nieliniowa fabuła
+ duża ilość ścieżek rozwoju postaci

Minusy:
- małe błędy lokalizacyjne
- wspólny plecak dla całej drużyny
- małe błędy graficzne

Ocena ogólna: 8.5/10

Dragon Age: Początek

Gatunek gry: cRPG
Wydawca polski: Electronic Arts Polska
Wydawca oryginalny: Electronic Arts
Data wydania polskiego: 23 październik 2009
Data wydania oryginału: 2009
Język gry: angielski
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
System operacyjny: Windows Vista


blog comments powered by Disqus