Pierwsze wrażenia z gry "Dead Rising 2" (X360)
Minęło już kilka lat od wydarzeń w Wilamette. Świat się zmienił. Powstał nowy show – Terror is Reality. Miasto Fortune City gości najsławniejszych zawodników specjalizujących się w zabijaniu zombie. Ryzyko jest duże, tak samo jak nagrody.
Chuck Greene, podobnie jak większość motocrossowych kierowców, bierze udział w zawodach. Zasady są proste – zabij więcej zombie niż twój oponent. Wszystkie chwyty dozwolone. Wsiadamy na motocykl i zaczyna się rzeźnia. Ale to dopiero początek tego, z czym przyjdzie zmierzyć się naszemu bohaterowi.
Dochodzi do wypuszczenia zombiaków z pomieszczeń i wybucha epidemia. Wiele osób zostaje przemienionych, część próbuje uciec. Nie zawsze się to udaje. Pozostaje desperacka walka i oczekiwanie na pomoc. Chuck ma jeszcze jeden powód, dla którego warto przetrwać – swoją córkę. Potrzebuje ona codziennie jednej dawki Zombierexu, aby nie stać bezmózgim potworem. Jest to drogi medykament. Zrozpaczony ojciec będzie przemierzał całe miasto w poszukiwaniu leku, a pomogą mu w tym inne osoby – dziennikarka, stróż prawa czy np. zwolenniczka lepszego traktowania Zombie. Wraz z postępem gry poznamy kolejne poszlaki i informacje o tym, kto przyczynił się do zaistniałej sytuacji.
Fabuła nie jest być może najwyższych lotów, ale zapowiada się wystarczająco interesująco, by utrzymać nas przy grze i dać powód do dalszego zabijania setek przeciwników. Nie ma tutaj możliwości wyboru opcji dialogowych, ale Blue Castle Games umieściło w grze wiele nawiązań do filmów oraz popkultury.
Graficznie tytuł nie olśniewa. Oprawa wizualna stoi na dobrym poziomie; twarze bohaterów są starannie wykonane, świat gry zachwyca ilością przedmiotów, które możemy użyć. Jedyne zastrzeżenia mam do animacji głównego bohatera – nadal ma problemy z bieganiem. Wygląda to na poważne schorzenie stawów. Raz, podczas rozgrywki, zdarzyły mi się potężne zacięcia – na samym początku, w trakcie jazdy motocyklem. Być może powodem tego jest wczesna wersja gry i w finalnej zostanie to poprawione.
Zombiaki pojawiają się na naszym ekranie w setkach. Są one zróżnicowane, jeśli chodzi o wygląd, ale nie można im przypisywać dużej inteligencji. Ich siłą jest liczebność, a nie rozum. Na pochwałę zasługuje ogromna ilość wersji ubrań oraz twarzy – gracz nie zauważa powtarzalności modeli postaci.
Dead Rising 2 posiada rozbudowany, świetny model łączenia ze sobą przedmiotów i tworzenia nowych broni masowego rażenia. Prawie każda rzecz, którą znajdziemy podczas naszej wędrówki, może być użyta do walki. Oczywiście rzucanie żetonami bądź pluszowymi misiami nie przyniesie zbyt dobrych skutków, ale zawsze można wykorzystać je do stworzenia potężniejszych narzędzi mordu. Chuck może w specjalnych pokojach łączyć ze sobą dwa przedmioty. Schematy najciekawszych broni dostanie wraz z rozwojem fabuły, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby samemu eksperymentować. Jednakże do momentu zdobycia odpowiedniego schematu broń będzie posiadała tylko jeden tryb ataku. Łącząc np. kij baseballowy z gwoździami uzyskamy śmiercionośną pałkę najeżoną kolcami.
Fortune City to dość duże miasto; podczas grania zwiedziłam tylko mały jego fragment. Klimatem przypomina Las Vegas – mamy więc kasyno, galerię handlową i itp. Podczas naszej podróży napotkamy innych ocalałych – możemy pomóc im w walce, a następnie odprowadzić w bezpieczne miejsce. AI towarzyszy działa dobrze – nie angażują się oni w zbędne potyczki z każdym zombiakiem, jakiego zobaczą. Są nawet w stanie wyzwolić nas z uścisku wroga.
Kolejnym elementem gry, szeroko reklamowanym przez Capcom, jest możliwość zmiany ubioru postaci. Chuck na samym początku ma żółty strój silnie kojarzący się z tym noszonym przez Umę Thurman w Kill Billu, jednak wchodząc do sklepów, możemy założyć każdy ubiór znajdujący się na wieszaku bądź też manekinie. Od dziewczęcych sukienek aż po garnitury. Przebieranie bohatera sprawia dużo frajdy, zwłaszcza gdy widzi się naszą postać, która ostro eksterminuje wrogów w komicznym przebraniu.
Capcom zawsze tworzył gry trudne, będące wyzwaniem dla graczy. Tak jest i tym razem. Ginie się tutaj często, a zapisywać grę możemy tylko w… toaletach. Humor oraz nawiązania do wielu dzieł popkultury to kolejna zaleta gry – wywołują one uśmiech na twarzy.
Warto także wspomnieć o trybie co-op oraz multiplayer. Niestety, nie mogłam w nie zagrać. Znamy jednak parę szczegółów odnośnie trybu kooperacji. Obydwaj gracze wcielą się w Chucka i otrzymają dostęp do przedmiotów, które znaleźli podczas samodzielnej gry. Przyjaciele mogą zapraszać siebie do gry w bardzo prosty sposób – wysyłając zaproszenie. W momencie, gdy podczas rozgrywki postaci oddalą się od siebie, ich poczynania będziemy mogli śledzić dzięki ikonce symbolizującej działania towarzysza. Podobnie jak w innych produkcjach oferujących możliwość wspólnej rozgrywki, gdy jeden gracz straci przytomność i padnie na ziemię, drugi będzie mógł go reanimować.
Dead Rising 2 zaoferuje także multiplayerowe wyzwania dla maksymalnie czterech graczy. Wzięcie udziału w show Terror of Reality to naprawdę dobry pomysł. Jeśli zostanie to odpowiednio zoptymalizowane, ma szanse zdobyć wielu zwolenników.
Jeszcze przed premierą gry pojawi się Dead Rising 2: CASE ZERO, dostępny ekskluzywnie na Xbox Live. Będzie to łącznik pomiędzy fabułami pierwszej i drugiej części.
Podsumowując, gra zapowiada się bardzo dobrze. Już w wersji testowanej przez mnie, oprócz drobnych lagów na samym początku, wszystko było dopracowane. Fani pierwszej części z pewnością się nie zawiodą. Będzie ładniej oraz efektowniej. Do tego dochodzą dobre tryby multiplayer. I dostępność gry na PC, PS3 oraz X360. Premiera już 24 września.
Dead Rising 2 (X360)
Gatunki gry: TPP, akcjaWydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: Capcom
Data wydania polskiego: 9/2010
Data wydania oryginału: 8/2010
Język gry: angielski
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: XBox 360
System operacyjny: nie dotyczy
Liczba dvd w pudełku: 1
Sklep
Forum












