Recenzja gry "Dante's Inferno" (X360)

Autor: Selene
Korekta: X-Ray
27 lutego 2010

Ocena ogólna: 7/10

Dante's Inferno to gra, która właściwie nie potrzebowała promocji, gdyż już od pierwszych zapowiedzi intrygowała na tyle, by ją zapamiętać, czy nawet na ślepo dodać do listy zakupów. Bo jakże może nie ciekawić produkcja inspirowana klasykiem literatury, „Boską Komedią” Dantego Alighieri? Jak można przejść obojętnie obok tytułu, którego design nawiązuje do dzieł Bosha czy Breugela? I najważniejsze z punktu widzenia gracza – jak można odpuścić sobie porządną młóckę w piekle?! No cóż...

Przede wszystkim gra Visceral Games czerpie z „Boskiej Komedii” bardzo niewiele. Nie uświadczymy tutaj żadnej głębi, poezji czy refleksji. Sami twórcy przyznali zresztą, że Dante's Inferno nie ma wywoływać filozoficznych przemyśleń. Można by im było to wybaczyć, gdyby rozgrywka nadrabiała te braki wysokim poziomem, lecz w tej kwestii nie znajdziemy wiele nowego. Wygląda na to, że kiedy game designer już podzielił się z resztą ekipy swoim, bądź co bądź, całkiem nowatorskim pomysłem na slasher, dodał na końcu grzebiące wszystko: „…i zróbmy z tego God of War”.

W grze wcielamy się w Dantego –  krzyżowca, który po powrocie z krucjaty zastaje swą ukochaną, Beatrycze, zamordowaną. Wściekły, postanawia zrobić borutę w piekle, nakopać Lucyferowi i odzyskać swoją kobietę. Czeka na niego dziewięć piekielnych kręgów (Limbo, Żądza, Chciwość, Herezja, itd.) wypełnionych demonami oraz zmierzenie się z własnymi grzechami i błędami.

W starciach z pomiotami pomagają nam dwie skrajnie różne bronie: kosa, odebrana samej Śmierci oraz święty krzyż Beatrycze. Część przeciwników możemy wykończyć efektownymi finisherami, decydując przy tym, czy skazać ich na wieczne potępienie (korzystając z kosy) czy też zbawić ich dusze (za pomocą krzyża). Przed takim wyborem stajemy również napotykając gnijące na właściwych sobie pokładach piekła znane postacie, czy to historyczne czy mitologiczne (m.in. Poncjusz Piłat, Orfeusz czy Semiramis). Niestety, nie rozwinięto tego wątku i spotkania te ograniczają się do osądzenia jednakowo wyglądających lamentujących sylwetek, okraszonych dwoma zdaniami tekstu. Jedynym skutkiem egzekucji lub zbawiania dusz jest otrzymywanie punktów, odpowiednio: piekielnych (Unholy) i świętych (Holy), których określona ilość zwiększa poziom danej broni, odblokowując tym samym coraz więcej ataków, właściwości i umiejętności oferowanych przez kosę i krzyż. Te zaś, nabywamy za zgromadzone w ciągu wyprawy dusze, które zbieramy pokonując kolejnych przeciwników czy niszcząc niektóre elementy otoczenia. W trakcie swej wędrówki możemy również nauczyć się kilku przydatnych podczas walk sztuczek magicznych oraz odnaleźć całkiem sporą liczbę relikwii, modyfikujących statystyki czy nadających specjalne atrybuty.

Brutalne szatkowanie demonów to nie wszystko, co oferuje rozgrywka Dante's Inferno – wiele czasu spędzimy na bieganiu, skakaniu, wspinaniu się czy bujaniu na linach. Nie zabraknie również torowania sobie dalszej drogi, poprzez rozwiązywanie prostych zagadek logicznych czy puzzli. Podczas scenek przerywnikowych oraz przy walkach z większymi przeciwnikami, często natkniemy się na Quick Time Events, czyli krótkie momenty, w których musimy nacisnąć pojawiającą się na ekranie kombinację przycisków.

Design Dante's Inferno, to zdecydowanie najmocniejsza strona gry. Piekło faktycznie wygląda jak piekło – obrazy, na które natkniemy się w grze, może nie przerażają, ale niejednokrotnie obrzydzają, a już na pewno robią duże wrażenie i pozostawiają jakąś lekką rysę na psychice. Wmurowane w ściany lamentujące ciała, wciąż wijący się nabici na pale ludzie czy inni topiący się w rozgrzanej krwi, a także żywe posągi plujące lawą... Do tego mnóstwo nagości – kobiecej i męskiej – kompletnie nieerotycznej, za to odrzucającej i brudnej. Przy projektowaniu świata Dante's Inferno pracował m.in. amerykański malarz fantasy i sci-fi Wayne Barlowe, znany ze swoich sugestywnych prac przedstawiających piekło.

Tym bardziej szkoda, że poziom grafiki w grze Visceral Games wcale szczególnie nie zachwyca – ot, jest średnio. Poziom tekstur jest bardzo zróżnicowany, czasami potrafią wystraszyć; rozczarowuje również mała różnorodność przeciwników. Zdarzają się glitche – Dante potrafi się zaklinować w ścianie albo z opóźnieniem zareagować na komendę. Nie zabrakło też niewidzialnych barier. Przeszkadza  również kamera, która momentami za bardzo skupia się na „artystycznym” pokazaniu akcji, zamiast pomagać graczowi faktycznie widzieć, co się dzieje – niestety nie da się jej w żaden sposób ustawić. Gra „śmiga” w 60 klatkach na sekundę, ale niekoniecznie to widać, bo większość ataków Dantego jest dziwnie powolna.

Na szczęście oprawa audio stoi już na wyższym poziomie i idzie w parze z fantastycznym designem. Wszelkie lamenty, krzyki i inne niepokojące odgłosy, udanie budują atmosferę, podobnie zresztą jak muzyka, skomponowana przez Garego Shymana, który wcześniej pracował m.in. przy BioShocku. Chciałabym też napisać, że świetnie wyszedł voice acting i głosy postaci są idealnie dobrane, niestety całe dobre wrażenie zaciera sepleniący Dante. No właśnie, Dante...

W „Boskiej Komedii” Dante był poetą totalnie przerażonym krajobrazem piekła i niemal złamanym psychicznie przez widziane tam okropności. W grze Visceral Games twórcy postanowili pokazać Dantego jako badassa, silnego wojownika, dla którego nie ma przeszkody nie do pokonania, kochanka, który potrafi rozwalić całe piekło, by odzyskać swą miłość. Problem w tym, że im się to nie udało. Bohater Dante's Inferno nie ma za grosz charyzmy, a wyglądem przypomina raczej niewyspanego sprzedawcę z ruskiego targu niż krzyżowca (oczywiście pomijając przyszyty do piersi krzyż). Skutkuje to tym, że jego postać jest zupełnie niewiarygodna i, z czasem, coraz bardziej drażni.

Dante's Inferno potrafi zachwycić podczas pierwszych dwóch godzin grania, później niestety jest już tylko powielanie schematów i coraz większa nuda. Rynek slasherów ostatnio nam się rozrósł – wymieńmy choćby tytuły takie jak: Devil May Cry, Bayonetta czy Darksiders.O ile każda z tych produkcji jest zupełnie inna, tak Piekło Dantego się kompletnie z tego tłumu nie wybija. Pomimo kilku nowych, ciekawych (choć słabo wykorzystanych) patentów, nie da się nie odnieść wrażenia, że to kopia God of War. I to słaba kopia.

Plusy:
+ świetny, sugestywny design piekła
+ piekielne audio
+ piekielny klimat

Minusy:
- szybko wkrada się piekielna nuda
- piekielnie słabo wykorzystany pomysł osądzania dusz
- piekielnie spłycona fabuła
- za dużo Boga Wojny w Piekle Dantego

Ocena ogólna: 7/10

Dante's Inferno (X360)

Gatunki gry: TPP, akcja
Wydawca polski: Electronic Arts Polska
Wydawca oryginalny: Electronic Arts
Data wydania polskiego: 5 luty 2010
Data wydania oryginału: 2/2010
Oryginalna strona gry: http://www.dantesinferno.com/
Język gry: angielski
Dostępna platforma: XBox 360
Liczba dvd w pudełku: 1


blog comments powered by Disqus