Recenzja gry "Kozacy 2: Wojny Napoleońskie"

Autor: Gavain
14 września 2006

Ocena ogólna: 8/10

Przełom wieków XVIII i XIX to okres niezwykle burzliwy w dziejach praktycznie całego świata, charakteryzujący się, przynajmniej na Starym Kontynencie, najbardziej chyba „kulturalnymi” wojnami ze wszystkich. Książek czy filmów, które przybliżałyby te czasy jest mnóstwo, natomiast gier komputerowych – jak na lekarstwo. W bardzo komfortowej sytuacji są tutaj jednak domorośli stratedzy, można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że producenci ich rozpieszczają. Flagowym tytułem wśród gier osadzonych we wspomnianej epoce są niewątpliwie Kozacy, a na przykład ich druga odsłona o podtytule – Wojny Napoleońskie, dostępna obecnie w ofercie wydawnictwa Cenega.

Po uruchomieniu gry naszym oczom ukazuje się menu od razu, swą stylistyką, przybliżające użytkownika do epoki. Teraz tylko jedno kliknięcie dzieli nas od rozpoczęcia podboju Europy lub zdobycia supremacji na pojedynczych mapach. Jedno kliknięcie oddziela nas od całej rzeszy miłośników Kozaków (nie, nie chodzi o takie butów;), którzy tylko czekają na nowe ofiary do zadeptanie, tfu, na wszystkich chętnych do zagrania via Internet. Tyle samo ruchów myszką jest między nami a innymi nam podobnymi graczami, czekającymi po drugiej stronie kabla, sieci lokalnej. Najpierw jednak musimy dowiedzieć się o co w tym chodzi, wiem zabieramy się za tryb dla jednego gracza. [Nie możemy się przy tym nabrać na szybkie działanie menu. Gra bowiem może nas niemile zaskoczyć jeśli dysponujemy sprzętem, który spełnia zaledwie minimalne wymagania.]

W celu rozpoczęcia gry musimy stworzyć sobie alter ego, wybrać dlań pochodzenie (do wyboru: Rosja, Francja, Anglia, Egipt) i rys historyczny (w puli znajdują się bowiem same postacie, które autentycznie mieszały w historii Europy/Świata). Kiedy to mamy już za sobą najlepiej przejść do menu kampanii, gdzie naszą uwagę powinna przykuć ta szkoleniowa. Dzięki niej poznamy mechanikę rozgrywki, przyswoimy sobie interfejs i zapoznamy się z możliwościami poszczególnych rodzajów jednostek (Piechota, Kawaleria, Artyleria, Chłopi, Kapłani, Okręty). Po przejściu treningu możemy zacząć zabawę z kampanią przygodową. Ona jednak nie zachwyca, więc jeśli tylko znudzi się nam, możemy pójść jeszcze dalej. Wyruszyć na podbój Europy. Zabawa w zdobywcę starego kontynentu, w warstwie strategicznej przypomina do złudzenia serię Total War, tudzież, w pewnym stopniu, Europę Uniwersalis. Gra jest tu bowiem podzielona na dwie warstwy. Turową, gdzie widzimy mapę podzieloną na obszary, których kolor mówi nam do kogo należą, po mapie przesuwamy nasze wojsko, tutaj też zarządzamy dyplomacją naszego państwa, rozbudowujemy poszczególne prowincje, itd. itp. W celu zagarnięcia nowych terenów wysyłamy tam wojsko i w tym momencie gra zamienia się w RTS-a poznanego w kampanii. Na bardzo dużym terenie, oglądanym w rzucie izometrycznym, mamy do wykonania kilka kluczowych zadań: pokonać wojska przeciwnika, zdobyć i utrzymać kluczowe punkty (wioski, kopalnie, itp.)... To pierwsze zapewnia całkowitą supremację nad sektorem, jednak to drugie zapewnia natychmiastowy napływ surowców maści wszelakiej do skarbca. I tak region po regionie przybliżamy się do stanu rzeczy o jakim marzyło wielu, ale nikomu się nie udało tych marzeń urzeczywistnić. „Zjednoczenie” całej Europy pod wspólnym sztandarem. Kiedy i to już się nam uda, możemy zainteresować się potyczkami lub bitwami. Ten pierwszy tryb zapewni nam zabawę, która jest nam już bliska po Kampanii i Bitwie o Europę. Wybieramy mapę, nację i bawimy się w dominację na planszy. Ten drugi natomiast pozwala na własnoręczne poprowadzenie historycznych starć – gratka dla fanów historii i militariów.

Nasze oczy w czasie gry wysyłają sprzeczne sygnały. Całość bowiem prezentuje się bardzo znośnie, budynki i teren są szczegółowe, a serce samo się raduje, gdy nasi wojacy układają się w zgrabne formacje, przemieszczają się po drogach, walczą w zwarciu z przeciwnikiem... to wszystko jednak, gdy oglądamy akcję z pewnej odległości i skupiamy się na ogóle, bo wystarczy przybliżyć obraz, skupić się na wyglądzie pojedynczych żołnierzy, by dojść do wniosku, że ta grafika trochę nie pasuje do dzisiejszych czasów, a zwłaszcza w momencie, gdy wcześniej mieliśmy do czynienia z Rome: Total War. Nie zmienia to faktu, że gdy dochodzi do starć dwóch olbrzymich armii i musimy połączyć swoje zmysły szachisty wraz z refleksem miłośnika Starcrafta to nie ma czasu na analizy takich nieistotnych mankamentów jak brzydota naszych jednostek. Tu wchodzą w grę emocje, a tych w czasie bitew jest dużo. W każdym razie – domorośli stratedzy będą w siódmym niebie. Kluczową rolę odgrywa tu bowiem ustawienie naszych oddziałów, właściwa formacja, odpowiednie wykorzystanie dróg, salwa z muszkietów oddana w odpowiednim czasie i unikalne umiejętności jednostek. W ogarnięciu tego wszystkiego pomaga niewątpliwie znakomity interfejs, który, po tym jak już do niego przywykniemy, staje się naszym ulubionym przyjacielem i wszystkie czynności wykonujemy intuicyjnie.

Wróćmy jeszcze na chwilę do „wizualiów”. Przed startem i w czasie gry towarzyszą nam filmy z aktorami poprzebieranymi w stroje z epoki. Takie przerywniki/ozdobniki są dosyć ryzykownym zabiegiem zastosowanym przez twórców Kozaków 2. Ich jakość pozostawia trochę do życzenia i nie bardzo pasuje do całości.

Jeśli chodzi o dźwięk i muzykę to nasze uszy chętnie chłoną szczęk oręża, wybuchy, odgłosy wystrzałów, okrzyki zwycięstwa i muzykę pobrzmiewającą to tu to tam. Nie można marudzić.

Minusem silnika gry, który pobudza nasze zmysły jest jego niedopracowanie. Inaczej nie potrafię nazwać/wytłumaczyć tego, że gra wyglądająca tak a nie inaczej jest tak potwornie sprzętożerna. Ja rozumiem, że trzeba obliczyć każdy punkt obrażeń zadawany i otrzymywany przez każdą z setek jednostek na dużych mapach, ale bez przesady...

Słów kilka przed zakończeniem wypada napisać o jeszcze jednej rzeczy. Kozacy, zostali spolonizowani, co objawia się nie tylko swojsko brzmiącym tytułem...;) Rodzimy język w tego typu produkcji jest bardzo na miejscu ponieważ osobom nie „szprechającym” biegle po obcemu nie dane byłoby poznać tej gry od strony... hm, edukacyjnej, gdyż zawiera ona sporo informacji, które mogą uzupełnić wiedzę historyczną lub zainteresować użytkownika do jej zgłębienia w bardziej tradycyjny sposób.

W ten sposób zbliżyliśmy się do końca tej recenzji. Nie pozostaje mi, nam i wam (i im, kimkolwiek są), życzyć dalszego rozwoju tej serii znakomitych strategii, którą niewątpliwie stali się Kozacy. Teraz wybaczcie, ale idę po raz kolejny podbić Europę (trzeba od czegoś zacząć).

Plusy:
+ strategia
+ historia
+ wciąga
+ emocjonujące potyczki
+ polonizacja
+ niezła oprawa audio/wideo (dla niektórych)
+ ładna „mgła wojny”;)

Minusy:
- oprawa audio/wideo (dla pozostałych)
- przerywniki filmowe
- sprzętożerność

Ocena ogólna: 8/10

Kozacy 2: Wojny Napoleońskie

Gatunek gry: strategiczna
Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: CDV Software Entertainment AG
Data wydania polskiego: 5/2005
Data wydania oryginału: 2005
Oryginalna strona gry: www.cossacks2.de/
Język gry: polski - napisy
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC


blog comments powered by Disqus