Recenzja gry "Chariots of War"

Autor: Rosic
20 czerwca 2005

Ocena ogólna: 6/10

W recenzji Spartan napisałem, że mało jest teraz strategii turowych. Widocznie panowie z Slitherine wzięli sobie moje słowa do serca, ponieważ oto w moje łapki trafiła kolejna gra z ich studia, jak się zapewne domyślacie strategia turowa, o dumnie brzmiącej nazwie: Chariots of War.

Coś mi to przypomina.. hmmm

Po uruchomieniu gry od razu bije po oczach Spartański wygląd. Nie chodzi mi teraz bynajmniej o ubogą grafikę, ale o to, że gra jest dosłownym klonem Spartan. Właściwie to w recenzji Spartanów, wystarczyłoby zmienić kilka linijek i już otrzymalibyśmy pełnoprawny tekst o nowej produkcji Slitherine.

Ale zacznijmy od początku

Akcja gry przenosi nas 4000 lat wstecz, do czasów, w których kształtowała się nasza cywilizacja. Autorzy pozwolili wcielić się nam w przywódcę jednej z 58 nacji, takich jak Egipcjanie, Asyryjczycy, czy Babilończycy, i poprowadzić ją do zwycięstwa. Aby pokonać wroga musimy zająć jego miasta i rozbić jego armię. Do rozegrania przygotowano 7 kampanii (w tym jedna treningowa), które umieszczone są niejednokrotnie na sporych mapach. W porównaniu do Spartan jest to ilość mniejsza, jednak i tak wystarczy do wielogodzinnej gry. Każda grę rozegrać może na dwa sposoby: zgodnie z historycznymi realiami i według własnych upodobań. Jeżeli gramy zgodnie z prawdą, to do wyboru mamy tylko jeden z pięciu stopni trudności. Jeżeli wybierzemy dowolną grę, to ustalamy jeszcze, kim chcemy grać i przeciwko komu. Wybór jest dość spory.

Spartańskie podobieństwa

W Chariots of War podobnie jak w Spartanach wyglądają następujące elementy: Głowiny ekran gry - dokładnie tak samo widać na nim miasta i wojska. Te oczywiście różnią się ze względu na miejsce akcji i czas, ale z zasady są takie same. Na głównym ekranie gry sterujemy żołnierzami, w celu ataku na wroga, a także wchodzimy do poszczególnych osad w celu ich rozbudowy. N ekranie tym widzimy też granice poszczególnych państw.

Ekran miasta - tutaj zmieniło się tylko umiejscowienie klawisza sprzedaj budynek, a okna zadowolenia populacji i stanu wojsk w mieście zamieniły się miejscami. Poza tym wszystko wygląda podobnie. Po prawej stronie wybieramy z listy, które budynki chcemy zbudować, po lewej stronie natomiast zarządzamy swoją armią, zwiększając jej stan o różne jednostki i wybierając ją do wymarszu z miasta.

Bardzo podobnie wyglądają też ekran dyplomacji, handlu i zarządzania państwem. W tym pierwszym możemy wysłać naszego dyplomatę do innego kraju, aby starał się o np. lepsze warunki dla kupców. W oknie handlu sprzedajemy, bądź kupujemy potrzebne nam surowce. Ostatnie okno to okno zarządzania państwem, ustalamy w nim takie rzeczy jak podatki, przydział żywności dla robotników i normę ich pracy.

Odmianie uległy

Takie cechy jak: Interface - jest on teraz trochę ładniejszy i o wiele bardziej czytelny. Menu ulokowane jest po prawej stronie monitora,, wraz z minimapą i statystykami zasobów. Łatwiej jest się teraz połapać, co, do czego służy. Ładniej też wygląda wystrój wszelkich okienek.

Zmienił się, choć tylko połowicznie system bitew. Teraz każdą bitwę będziemy rozgrywać samodzielnie. Tzn. nie tak do końca, ponieważ nasza rola ogranicza się do poukładania jednostek na mapie bitwy i danie im początkowego rozkazu, np. szarzy. Potem możemy już tylko patrzeć jak nasze oddziały niszczą wroga. W Spartanach była możliwość wydawania rozkazów w trakcie bitwy, ale tutaj jej nie znajdziemy. Zmieniła się też rzecz podstawowa - walka nie toczy się już w trójwymiarze. Tracimy przez to możliwość zrobienia zbliżenie, oraz możliwość obracania kamery. Zyskujemy, moim zdaniem schludniejszą grafikę, ale ciągle bardzo podobną do tej z trójwymiaru, oraz jeszcze mniejsze wymagania systemowe gry!

Bardzo dziwi mnie fakt, że zrezygnowano całkowicie z własnoręcznego prowadzenia badań. W Chariots of War toczą się bez naszej wiedzy, aby co jakiś czas poinformować gracza o tym, że cos nowego zostało wynalezione. Bardzo szkoda, że autorzy wprowadzili takie uproszczenie, ponieważ zniszczyli tym spory element taktyczny, jakim było odpowiednie dobieranie potrzebnych nam wynalazków. Nie da się ukryć, że jest to dziwne posunięcie i gra trochę na tym straciła.

Roz-grywalność

Skoro tytuł jest bardzo podobny do swojego poprzednika, tak samo się też w niego gra. W miastach budujemy odpowiedni budynki. Dzięki nim zdobywamy surowce potrzebne do utrzymania armii, oraz dalszego rozwoju. W grze występuje tyle samo surowców, co w Spartanach, ale są one inaczej nazwane. Mamy, więc Żywność, Drewno, Materiały budowlane, Miedź, Cynę, Konie, Kejnoty, Mirrę i oczywiście Złoto. Ponieważ typów zasobów jest sporo, nie lada wyzwaniem jest utrzymanie wszystkich na przyzwoitym poziomie. Bardzo wiele budynków, a potem ich ulepszeń jest potrzebne, aby mieć dobrze prosperującą gospodarkę. W każdym z budynków trzeba też mieć jak największą liczbę robotników, a o nich jest ciężko, ponieważ rodzą się rzadko. Czym więcej mamy miast, tym nasze państwo staje się imperium i możemy pozwolić sobie na coraz to większą armię. Zbudowaną armią ruszamy na podbój kolejnej osady itd. Schemat gry jest bardzo prosty, mimo to wytrawny strateg nie powinien się zbytnio nudzić. Można narzekać na to, że wszystko dzieje się za wolno, ale taki jest już urok strategii turowej.

Przejdźmy, więc do wyglądu naszego królestwa i głosów, które w nim słychać

W kwestii grafiki nie zmieniło się wiele. Mapa świata jest identyczna, a menusy bardzo podobne. Ekran główny też nie doznał żadnych zmian. Tak naprawdę zmienił się tylko interfejs. To właśnie on, oraz miasta na piasku, bo tak wyglądają osady w trybie ich rozbudowy, nadają grze inny niż w Spartanach charakter. Miałem wrażenie, że wszystko tutaj jest lżejsze i przyjemniejsze dla oka. Być może zostały trochę zmienione kolory, albo programiści wprowadzili inny zabieg, ale musze przyznać, że gra prezentuje się trochę ładniej od swojego poprzednika. Zmiana jest zauważalna w swojej niezauważalności, ponieważ wydaje mi się, że to tylko moje odczucia. Tak czy inaczej dalej mamy tu dwuwymiarowe, prościutkie i mało szczegółowe tereny, schematyczne miasteczka i symbole armii poruszające się po mapach. Grafika bitwy, po zrezygnowaniu z 3D, także jest przejrzystsza i milsza. Trochę szkoda, że nie ma już zbliżenia, ale coś za coś. Pamiętajmy, że gracze z 5 letnim komputerem, w Chariots of War pograją spokojnie! Reasumując grafika spełnia wymogi gier tego typu, nie straszy po nocach, nie zachwyca w dzień - jest po prostu odpowiednia.

Odgłosy, a raczej dźwięki pozostały niezmienione. Nie ma ich zbyt wiele, więc nie ma się co na ich temat rozwodzić. Pasują, zarówno te sygnalizujące nadesłaną wiadomość, oraz te naśladujące kroki piechoty, czy budowę budynku. O wiele lepiej niż w Spartanach wypada muzyka. Jest ona żywa i porywająca, zwłaszcza podczas walki. Mimo długiego grania nie powinna się znudzić. Utwory, które usłyszymy podczas grania pasują także do klimatu dawnych czasów. Miodek!

Słowo końcowe

Podobali Ci się Spartanie? - zagraj! Spartanie byli ok., ale miałem już ich dość - ewentualnie, możesz spróbować Spartanie nie podobali mi się wcale - nie graj! Nie grałem w Spartan, ale lubię strategie turowe - możesz zagrać Nie lubię strategii turowych - nie graj!

Chariots of War to lekko poprawiony klon Spartan. Większość elementów jest identyczna, jak w starszej produkcji, kilka jest trochę poprawionych. Pewien dość ważny element wyleciał z gry kompletnie (mowa o badaniach). Graficznie nie jest źle, dźwiękowo jest dobrze. Z grywalnością jest jednak różnie. Nie ma co się okłamywać, Chariots of War to gra tylko dla tych, którzy strategie turowe bardzo lubią!

Wielbiciele turówek mogą dodać do oceny 1 punkt.

Ocena ogólna: 6/10

Chariots of War

Gatunek gry: strategiczna
Wydawca polski: PLAY
Data wydania polskiego: 10/2004
Język gry: Angielski
Tryby gry: multiplayer, single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: windows 98, windows me, windows xp
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus