Recenzja gry "Alice: Madness Returns" (X360)

Autor: Harpen
Korekta: Bartosz "Grish" Wojnicki
14 lipca 2011

Ocena ogólna: 8.5/10

Dziesięć lat musieli czekać fani American McGee's Alice na kontynuację jednej z najlepszych gier platformowych wszech czasów. Wreszcie na sklepowe półki trafiła produkcja zatytułowana Alice: Madness Returns. Szaleństwo powróciło, ale czy w dobrym stylu? I tak, i nie.

Za stworzenie Alice Madness Returns odpowiada studio Spicy Horses, na czele którego stoi utalentowany twórca American McGee, autor pierwowzoru. Gra powstała na zlecenie Electronic Arts. Zanim przejdę do konkretów chciałbym zaznaczyć, że wydawca wspólnie z producentem przygotowali także odświeżoną wersję American McGee Alice w rozdzielczości High Defitinion, która jest dostępna do pobrania z Xbox Live Marketplace i PlayStation Network po wpisaniu kodu znajdującego się w pudełku. EA najwyraźniej „zapomniało” o graczach pecetowych.

Alice: Madness Returns pozwala wcielić się nam w postać tytułowej Alicji, która odwiedza mroczna wersję Krainy Czarów. Ponownie musi ona zmagać się ze swoim zdrowiem psychicznym oraz traumą wywołaną przez śmierć rodziców. Fabuła, której nie mam zamiar zdradzać, jest mocnym atutem recenzowanej produkcji, jednakże – niestety – w pełni zrozumieją ją jedynie ci gracze, którzy biegle posługują się językiem Szekspira. Rodzimy oddział Electronic Arts wprowadził do polski sklepów anglojęzyczne wydanie, a jakiekolwiek, nawet kinowe spolszczenie, nie jest planowane. Pozostaje jedynie liczyć na fanowską łatkę dodającą polskie napisy.

Zabawę rozpoczynamy na terenie Londynu, by po chwili przenieść się do Wonderlandu, gdzie czeka na nas długa przygoda. Trzeba zaznaczyć na wstępie, że Alice: Madness Returns nie jest grą na jeden czy nawet dwa wieczory. Napisy końcowe można ujrzeć po około dwudziestu godzinach zabawy. Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Od razu widać, że za całą koncepcję odpowiedzialny jest American McGee – świat prezentuje się wyśmienicie: kolorowo, bajkowo, klimatycznie. Atmosfera jest po prostu niesamowita. Następnie przechodzimy do właściwej rozgrywki, czyli elementów platformowych oraz walki.

Elementy platformowe początkowo mogą sprawić nieco kłopotów i przejście początkowych lokacji zajmuje dość dużo czasu, ale później jest już znacznie łatwiej. To wina twórców, którzy całą rozgrywkę oparli na kilku schematach. Podobne fragmenty powtarzają się co rusz tylko w innej kolejności. Warto zaznaczyć, że oprócz tradycyjnych, trójwymiarowych lokacji, niektóre misje rozgrywane są jedynie w dwóch wymiarach, a w jednym z etapów mamy do czynienia z mini gierką przywołującą na myśl gry muzyczne pokroju Guitar Hero. Co ciekawe, nie wszystkie platformy są widoczne gołym okiem – Alicja posiada drugi tryb widzenia, w którym zauważy dodatkowe przejścia. Nie oznacza to jednak, że gra jest nudna – wspomniana już niesamowita atmosfera powoduje, że od Alice: Madness Returns, mimo monotonnej rozgrywki, ciężko się oderwać, a kolejne etapy przechodzi się z przyjemnością. Jednak sekcje platformowe to nie wszystko – w grze również musimy walczyć z napotkanymi przeciwnikami.

Od razu uspokajam – obawiałem się, i zapewne nie tylko ja, że Alice: Madness Returns tak właściwie będzie trzecioosobową grą akcji z domieszką elementów platformowych. Na szczęście tak nie jest. Bohaterka na swojej drodze spotyka różne rodzaje przeciwników, w tym m.in. olbrzymie czajniki, czy też obrzydliwe pająki, które likwiduje przy pomocy dość specyficznych narzędzi. Przykład: karabin maszynowy został zastąpiony młynkiem do pieprzu. Nie zabrakło także zwykłego ostrza oraz parasola. Jeśli otworzymy go w odpowiednim momencie, pocisk wystrzelony przez przeciwnika odbije się i zaatakuje go ze zdwojoną siłą. Oponenci również powtarzają się w kolejnych lokacjach, ale każdy z nich wymaga innego podejścia ze strony gracza – w jednych trzeba po prostu ładować ile fabryka dała, innych pokonamy tylko walcząc na dystans, a kolejnych zlikwidujemy wykazując się szybkością i zręcznością palców. Nierzadko w trakcie walki trzeba także uważać, by nie spaść z platformy.

Alice: Madness Returns zawiera odrobinę elementów cRPG. W poszczególnych lokacjach porozrzucano rozmaite znajdźki. Najważniejsze z nich to zęby – jeśli uzbieramy odpowiednią liczbę tychże, będziemy mogli ulepszyć wybrany rodzaj broni. Warto dodać, że wciskając odpowiedni przycisk na padzie (lub klawiaturze) nasza bohaterka może się zmniejszyć i wejść do pozornie niedostępnych lokacji, gdzie znajdzie dodatkowe przedmioty – w tym m.in. kwiatki, dzięki którym zregeneruje energię życiową. Takich elementów jest znacznie więcej i skutecznie zachęcają one do tego, by nie biec wciąż przed siebie, lecz przystanąć na chwilę, rozejrzeć się i znaleźć jakieś ukryte pomieszczenie.

Oprawa wizualna w Alice: Madness Returns stoi na przyzwoitym poziomie, choć nie wszystkim będzie się ona podobać. Z jednej strony bowiem na każdym kroku widać brak wygładzania krawędzi, niezbyt wyraźne tekstury, z drugiej jednak zastosowana paleta barw, jak już napisałem, buduje niesamowity klimat i koniec końców całość wygląda pięknie. Z kolei udźwiękowienie to mistrzostwo świata – mowa tu zarówno o motywach muzycznych z menu, jak i krótkich utworach, które słyszymy podczas rozgrywki. Pojawiają się one w odpowiednich momentach i budują właściwe napięcie.

Alice: Madness Returns to old school w czystej postaci. Od momentu premiery American McGee Alice minęło dziesięć lat, ale dla twórców wirtualnych przygód Alicji czas stanął w miejscu – obie gry pod względem mechaniki rozgrywki niewiele się od siebie różnią. Dlatego też recenzowaną produkcję z czystym sumieniem można zaproponować fanom pierwowzoru oraz tym, którzy fascynują się klasycznymi platformówkami. Pozostali gracze, liczący na fajerwerki w postaci walk z olbrzymimi bossami, czy też efektowne potyczki z wrogami pojawiającymi się w ogromnych ilościach, nie mają tu czego szukać. Rozgrywka jest raczej spokojna i skupia się głównie na elementach platformowych, a walka stanowi miły dodatek.

Plusy:
+ klimat
+ Wonderland
+ specyficzne rodzaje broni
+ udźwiękowienie
+ American McGee Alice HD
+ długi czas rozgrywki

Minusy:
- wciąż te same zadania
- nieco przestarzała grafika

Ocena ogólna: 8.5/10

Alice: Madness Returns (X360)

Gatunek gry: akcja
Wydawca polski: Electronic Arts Polska
Data wydania polskiego: 17 czerwiec 2011
Data wydania oryginału: 6/2011
Język gry: angielski
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: XBox 360


blog comments powered by Disqus