Prague'n'Play 2011 - "Ghost of Moscow: Death to Spies"
Ghost of Moscow: Death to Spies to kolejny tytuł, z którym miałam okazję zapoznać się na imprezie Prague n Play 2011. Ten coroczny pokaz gier rosyjskiego dystrybutora 1C odbywa się w stolicy Czech i umożliwia dziennikarzom z całej Europy zapoznanie się z nadchodzącymi tytułami rosyjskiej korporacji. Najnowsza odsłona gry szpiegowskiej była jedynym tytułem prezentowanym na X360 i wzbudzała duże zainteresowanie, także dlatego, że duże telewizory były ulokowane tuż przy barze. Na obydwu stanowiskach mogliśmy zobaczyć dwie różne misje, nie pokazywane wcześniej. O dziwo, różniły się one od siebie poziomem dopracowania.
Trzecia część zapowiadana jest jako swoisty reboot serii – w grze został użyty nowy silnik graficzny, zmian uległy także niektóre elementy rozgrywki. II Wojna Światowa skończyła się dziesięć lat temu, ale kapitan Strogov nie ma chwili wytchnienia. Zimna wojna trwa w najlepsze, a tajny kontrwywiad nie próżnuje. Protagonista znany z poprzednich gier studia Haggard tym razem otrzymuje do pomocy dwójkę młodszych, mniej doświadczonych szpiegów – Viktora Kovaleva oraz Olgę Godunovą. Każde z nich posiada zestaw specjalnych umiejętności, pomagających w realizacji celów misji. Gracz trafi do miejsc na całym świecie – od Kuby, poprzez Europę aż do Ameryki Północnej (jedna z dostępnych misji na imprezie rozgrywała się w Waszyngtonie).
Premiery gry zaplanowana jest na czwarty kwartał tego roku, jest więc spora szansa, że część irytujących błędów zostanie usunięta. Większość dziennikarzy bardzo odrzucał wysoki poziom trudności oraz to, że gracz nie dostaje bezpośrednich instrukcji i podpowiedzi, w jaki sposób ma zrealizować konkretny cel misji. Wszystko należy wykonywać w jeden, określony sposób, wcześniej zaplanowany przez twórców. W misji, która toczyła się w 1962 roku, trafialiśmy do ogródka wewnątrz budynku i mieliśmy za zadanie podłożyć podsłuch w pomieszczeniu repliki okrętu drewnianego, który aktualnie jest restauracją (budynek, nie replika okrętu). Sterując Olgą, musimy zmylić ochroniarzy i wyłączyć elektryczność poprzez wygraną w prostej mini gierce. Należy w niej odpowiednio zapamiętać i połączyć ze sobą kolejno odkrywane symbole. Mamy przy tym oczywiście ogranicznik czasowy. Więcej trudności sprawiało dziennikarzom podłożenie samego podsłuchu – my odkryliśmy właściwy sposób rozwiązania problemu przez przypadek – wystarczyło przyczaić się za rogiem i poczekać, aż osoba znajdująca się w pomieszczeniu oddali się ze statku. Po ukończeniu celu misji, wcielaliśmy się w kolejną grywalną postać. Dziwią sztuczne ograniczenia narzucane przez twórców, np. brak możliwości przekroczenia płytkiego strumyka, albo przeskoczenia przez poręcz w miejscu, o którym twórcy nie pomyśleli. Misja udostępniona na sąsiednim stanowisku była bardziej dopracowana, nawet oprawa graficzna sprawiała lepsze wrażenie.
Twórcy z pewnością obawiają się najnowszego Hitmana, ale mimo wszystko są to odmienne gry, oferujące inny typ rozgrywki. Ghost of Moscow: Death to Spies oferuje przede wszystkim ciekawe czasy, w których toczy się rozgrywka i większą koncentrację na zdobywaniu ważnych informacji i unikaniu zwracania uwagi strażników. Haggard Games zadbało o obecność dużej ilości mini gierek, na przykład przy otwieraniu zamków albo sporządzaniu odpowiednich zatrutych trunków.
Podsumowując, najnowsza odsłona rosyjskiej gry szpiegowskiej na tę chwilę jest mocno niedopracowana – grafika nie wybija się ponad przeciętność, istnieją problemy z przenikaniem krawędzi, cieniami, a sztuczna inteligencja musi się jeszcze dużo nauczyć, aby być jakimkolwiek przeciwnikiem gracza. Niemniej potencjał produkcji jest dość duży i gra z pewnością zdobędzie dużą popularność w Rosji. Zachodni gracze prawdopodobnie zdecydują się poczekać trochę dłużej do premiery najnowszej odsłony przygód Agenta 47.
Sklep
Forum











