Podsumowanie growego roku 2009 by redakcja GGK - cz. 2

Autor: Redakcja
17 stycznia 2010

Dziś czas na drugą część podsumowania roku 2009. Wczoraj przeczytaliście wypowiedzi siedmiu redaktorów GGK. Dzisiaj poczytacie co o minionych 12 miesiącach sądzi kolejna ósemka.

Adam 'Harpen' Berlik

Swoje podsumowanie 2009 poświęciłem wyłącznie grom na PC, gdyż właśnie na tej platformie gram najwięcej. Pojawiło się naprawdę sporo tytułów – większość z nich, tradycyjnie – zapowiadała się naprawdę interesująco, ale rzeczywistość okazała się brutalna, co nie znaczy, że nie mam swojego TOP 5. Oto one (kolejność przypadkowa, gdyż ciężko mi jednoznacznie wskazać najlepszą grę minionych dwunastu miesięcy):

1. Dragon Age: Początek
2. Call of Duty: Modern Warfare 2
3. Call of Juarez: Więzy Krwi
4. Need for Speed: Shift
5. Colin McRae: DiRT 2

Powyższe zestawienie powstało w oparciu o ilość godzin spędzonych nad wyżej wymienionymi produkcjami. Nie muszę wyjaśniać, że zaliczenie głównego wątku i pobocznych w Dragon Age: Początek wymaga poświęcenia pełnych kilku dni. Na drugim miejscu ex aequo znajdują się gry wyścigowe – Colin McRae: DiRT 2 oraz Need for Speed: Shift. Niestety, pozostałe dwa tytuły, czyli Call of Duty: Modern Warfare 2 oraz Call of Juarez: Więzy Krwi można ukończyć w jeden dłuższy wieczór.

Dragon Age: Początek urzekł mnie już na samym początku niesamowitym klimatem, pięknym światem i wyśmienitymi dialogami. W tym miejscu pozwolę sobie nawiązać do książki popełnionej przed Davida Gaidera, głównego scenarzystę gry, zatytułowanej Dragon Age: Utracony tron, prezentującej mizerny poziom (nie byłem w stanie dobrnąć do końca).

Call of Duty: Modern Warfare 2 podobał mi się. Na pewno nie tak bardzo, jak pierwowzór, jednak nie mogę powiedzieć złego słowa o tej grze. Jedynie mogę stwierdzić, że gdyby ukazała się po wydaniu Call of Duty 3 i przed premierą pierwszego Modern Warfare, zrobiłby znacznie większe wrażenie na wszystkich graczach. A tak jest tylko – w moim odczuciu – samodzielnym dodatkiem do Call of Duty 4 – nowe misje, nowe lokacje, nowi przeciwnicy, ale ten sam silnik, styl, grafika i masa skryptów.

Zarówno Need for Speed Shift, jak również druga część DiRTa urzekły mnie ilością dostępnych wyścigów. Jako że lubię produkcje tego typu, nie mogłem sobie odmówić zajęcia pierwszego miejsca we wszystkich zawodach i zdobycia wszystkich możliwych nagród, gadżetów, etc.

Dość dobrze, lecz nie rewelacyjnie, wspominam chwile spędzone z Wolfensteinem, Burnout: Paradise The Ultimate Box, Mirror’s Edge, rodzimą Speedway Ligą oraz sportówkami – NBA 2k10, FIFA 10, Pro Evolution Soccer 2010, menadżerami (FIFA Manager 10, Football Manager 2010 oraz – o dziwo – Championship Manager 2010).

Świetnie bawiłem się także na początku 2009 roku, kiedy to ukazał się F.E.A.R. 2: Project Origin, lecz DLC o nazwie Reborn rozczarował mnie i nie skończyłem go. Dość z szybko z mojego dysku twardego znikła również produkcja powstała na kanwie serii filmów Piła, a także szumnie zapowiadany The Saboteur, dodatek do World in Conflict, czyli Soviet Assault, Warhammer 40,000: Dawn of War II i nędzny Władca Pierścieni: Podbój.

W tym roku zdecydowanie najbardziej czekam na drugą Mafię, pecetowego Assassin’s Creed II i Medal of Honor. Mam nadzieję, że generalnie na rynku pojawi się sporo godnych uwagi tytułów, czego Wam i sobie życzę.

Łukasz 'Gourry' Małkowicz

Rok 2009 za nami. Przez te 365 dni było mi miło zagrać w parę perełek, które zachwycały i wymuszały u mnie łzy szczęścia. Niestety były też takie, które wymuszały łzy rozpaczy.  Do tych wielkich hitów mogę zaliczyć Assassin’s Creed 2, Uncharted 2 (którego niestety nie udało mi się ukończyć z powodu lenistwa, ale gra zachwyciła) oraz Brutal Legend, natomiast te porażki, które były warte zapamiętania choć to nie oznacza, że warte grania to niedawno „grane” Wolfshanze 2, no i tyle zapamiętałem jedynie z wielkich porażek. Pamiętam o tych, które jedynie mnie zawiodły, ale cieszyłem się grą w nie. Chodzi o Dragon’s Age na Xboxa 360 oraz Risen na PC.

Zacznijmy od Assassina. Pierwsze wrażenie dobre, lepsza grafika niż w pierwszym zabójcy, zaczyna się też o wiele lepiej. Drugie wrażenie nie było już tak fajne drugoplanowe postacie wyglądają kiepsko i jedynie Ezio jest porządnie wymodelowany. Na szczęście fabuła i o wiele mniejsza powtarzalność misji nadrobiła wszystko. Jeżeli Ubisoft popsuje fabułę w 3 części to w moich oczach straci wiele.

Kolejnym jest Uncharted 2. Tutaj grałem dość krótko, ale to mi wystarczyło, żeby ocenić, że jest to gra z najlepsza grafiką, jaką widziałem. Fabuła też się rozwiązywała ciekawie, a akcji było tak dużo, że nie mogłem nadążyć czasami. Oczywiście jest to też pierwsza gra z polskim dubbingiem, przez który warto grę przejść 2 razy( raz po angielsku, raz po polsku).

Ostatnim hiciorkiem był Brutal Legend. Oczywiście gra dostawała dość cienkie noty, a to przez krótką fabułę i zerowe replayability. Tytuł uwiódł mnie tym, że jest to historia o epickim metalu w świecie nasączonym metalem. Dodatkowo Jack Black, jako główny bohater oraz postacie drugoplanowe takie jak Ozzy Osbourne i Lemmy Kilmister dają tej grze u mnie tak dużego plusa, że Brutal Legend trafił na moją listę gier topowych.

Czas opowiedzieć o porażkach. Zacznę może od porażki roku ( według tego, co grałem). Jest nim Wolfshanze 2. Gra ta nie pozwoliła mi nawet w siebie zagrać. Wymagania sprzętowe są kosmiczne jak na tytuł, który wygląda gorzej od Call of Duty 2. Niestety jedynym sposobem, żeby można było w to pograć to ustawić AAx4 wtedy nie ma rozmazującego się ekranu.

Pomniejsze porażki tak zwane zawody rozpoczyna Dragon’s Age na Xboxa 360. W wersji na PC tytuł ten jest dla mnie arcydziełem i naprawdę świetną grą, ale wersja konsolowa nie przypadła do mi gustu. Brak aktywnej pauzy poziom trudności przez to wzrasta, i na poziomie najniższym mamy już poziom średni, co każdy grający na PC wie, że jest już nie lada wyzwaniem. Również grafika jest gorsza od wersji na komputery. Tytuł świetny, ale nie na konsole.

Stawkę zamyka Risen na PC. Miał być to następca Gothica a wyszło z tego nie wiadomo, co. Grafika imponuje, ale fabularnie oraz możliwością własnej woli mnie zawiódł. Mały wybór broni i opancerzenia oraz możliwość nauki umiejętności jedynie za pieniądze skreśliło tą grę z mojej listy gier, do których kiedyś wrócę, żeby ją dokończyć.
Rok 2009 był rokiem wzlotów i porażek, ale na szczęście było więcej dobrego niż złego. Na koniec życzę wszystkim czytelnikom Szczęśliwego Nowego Roku 2010 oraz dużo hiciorków w kolekcji.

Tomasz 'Azazell' Bielski

Jakby nie patrzeć to dla mnie rok 2009 był okresem gier z gatunku cRPG. Przez prawie cały ten rok najwięcej czasu poświęciłem produktom z tego właśnie gatunku. Chyba bez problemu mogę wyjawić, że najlepszą grą mijającego roku jest Dragon Age: Początek. Dzięki niej przeżyłem wiele wspaniałych chwil poznawając wspaniały wykreowany przez twórców, świat gry. Gra jest dopracowana niemal do perfekcji i zawiera to co najważniejsze, czyli klimat, interesującą fabułę oraz grywalność a nawet wspaniałą muzykę oraz ciekawych bohaterów. Spędziłem przy tej grze około 80 godzin i naprawdę było warto! Następnym tytułem, który mnie zachwycił, to gra Risen. Dla mnie ta pozycja była obowiązkowa mimo jej wad i problemów uznałem za jedną z najciekawszych gier mijającego roku, ponieważ  czerpie wszystko to co zawierały dwie pierwsze części Gothica,  który na zawsze zapadnie mi w pamięci i mogę ze szczerego serca wyjawić, że jest to dla mnie najlepszy RPG w jaki przyszło mi grać. Ostatnią grą z gatunku RPG, który mnie zainteresował w tym roku był to Mass Effect. Oczywiście w celu wyjaśnień chciałem powiedzieć, że te cudo już miało swoją premierę we wcześniejszych latach. Niestety ja ze względu na ubogi wtenczas komputer nie mogłem w nią grać, dopiero w tym roku po zmianie mojej antycznej maszyny, mogłem w końcu nadrobić stare zaległości oraz przede wszystkim poznać bliżej ten tytuł. W sumie to nie powinienem o niej pisać ale na moją obronę warto poinformować, że ta gra nadal jest rozwijana bo przecież nie tak dawno otrzymaliśmy nową aktualizację oraz nowy drugi z kolei dodatek do tej gry!

Pomijając już gry role-playing, warto także wspomnieć gatunkach gier komputerowych. Otrzymaliśmy w mijającym roku udane inne produkcje.  S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci zalicza się do niezwykle udanych shooterów, który zawiera bardzo udany klimat i grywalność. Jak już wspominam o strzelankach warto wspomnieć również o Call of Duty: Modern Warfare 2. Z jednej strony jest to wielki hit, lecz z drugiej rozczarowuje, dlaczego? Ponieważ tryb wieloosobowy w niej zawarty to bolączka i koszmar dla każdego gracza. Jak twórcy mogli tak zaniedbać taki tryb! Wystarczy zobaczyć jak idiotycznie wykonano wyszukiwanie serwerów w celu połączenia się przez internet. Natomiast rozgrywka w niej po nie długim czasie, okropnie zaczyna nudzić a to dlatego, że wszystko w niej jest wtórne i monotonne. Nie dość, że musimy płacić za grę to jeszcze otrzymujemy taki szajs – ja natomiast polecam zainstalować darmową grę Enemy Territory lub War Rock i można bawić równie dobrze a nawet lepiej niż w Modern Warfare 2 w trybie multiplayerowym. Co do gry jednoosobowej to nie mam zastrzeżeń bo gra się znakomicie i tutaj twórcy dopracowali każdą kampanię do perfekcji.

Także dość udaną strzelanką jest Borderlands, który prezentuje się graficznie dość innowacyjnie i na dodatek ma rewelacyjny tryb multiplayer. Jeśli bym szukał najlepszej gry wieloosobowej w tym roku to uznałbym właśnie ten tytuł.

Warto też wspomnieć o grze Batman: Arkham Asylum, który naprawdę zrobił furorę na pecetach i do dziś przez większe grono, uważany jest za grę roku. Dla mnie to gra bardzo dobra i wciągająca ale jednak ten tytuł na grę roku wolałem przyznać innemu tytułowi.

Dla fanów gier strategicznych też pojawiły się produkcje dość interesujące i wciągające. Anno 1404, Majesty 2: Symulator Królestwa Fantasy czy choćby Settlers: Narodziny Kultur – te gry warte są uwagi i poświęcenia co najmniej kilku zimowych wieczorów. A jeśli mowa o nowej odsłonie Anno 1404, zawiera najładniejszą grafikę ze wszystkich gier strategicznych ostatnich lat.

Największym pozytywnym zaskoczeniem w 2009 roku było wydanie bijatyki zwanej Street Fighter IV przez firmę CAPCOM. W końcu ktoś zainteresował się biednymi pecetowcami, którzy od ponad 10 lat oczekiwali na kolejne mordobicie. Nowa bijatyka odniosła na PC spory sukces kasowy, sprzedała się wręcz doskonale i to również na konsoli. Już twórcy zapowiedzieli dodatek na przyszły rok, oby również pojawiło się na komputerach.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o produkcjach, które mnie rozczarowały. Bezapelacyjnie do tego grona zaliczam Bionic Commando, ta gra to jeden wielki koszmar! Nudne to tak bardzo, że aż szkoda słów. Odradzam także inną grę, która też została stworzona przez tych samych amatorów co bioniczny komandos, mowa tu oczywiście o grze Terminator: Ocalenie. Lipa do kwadratu. Jak można stworzyć tak amatorski produkt, to się po prostu w głowie nie mieści.

Podsumowując rok 2009, jestem zaskoczony, że pojawiło się tak wiele udanych gier komputerowych, które wciągnęły mnie na długie wieczory. Choć nie zaprzeczam, że gorąco już oczekuje na nowe gry w przyszłym roku, które zapowiadają się doskonale!

Moje osobiste TOP 5 w mijającym roku:
1. Dragon Age: Początek 
2. Risen
3. Batman: Arkham Asylum
4. S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci
5. Street Fighter IV

Bartosz 'Grish' Wojnicki

Generalnie moje zainteresowania orbitują wokół FPS`ów, TPS`ów i RPG`ów. Dlatego podsumowanie roku oprę na tych trzech rodzajach gier elektronicznych.

W ubiegłym roku miały miejsce trzy głośne premiery. Fani wyczekiwali, marketingowcy podkręcali temperaturę, jednym słowem zbliżały się hity. Pierwszym z nich jest Uncharted 2: Among Thieves na konsole PS3. Udany sequel, dopieszczony graficznie, o bardzo dobrej fabule, z dodaną opcją gry dla wielu graczy, umożliwiającą zabawę w ciekawych trybach, jak choćby popularna ostatnimi czasy kooperacja. Naughty Dog pokazało klasę i spełniło pokładane w nich nadzieje. Według mnie gra roku.

Kolejną gorącą premierą była gra Call of Duty: Modern Warfare 2. Poprzedniczka udana, ze świetnym trybem dla wielu graczy. Tym razem Infinity Ward również nie zawiodło. Fani otrzymali bardzo dobry produkt, z krótkim wątkiem fabularnym, ale jak wiadomo nie tutaj leży siła serii Call of Duty. Tryb dla wielu graczy, podobnie jak w przypadku Uncharted 2, jest świetnie zaprojektowany i przygotowany. Dostarcza masę rozrywki i długi czas minie, nim przyjdzie czas na nudę.

Na koniec zostawiłem sobie perełkę w postaci Dragon Age: Początek. RPG ojców ‘baldursów’, który miał spowodować powrót do korzeni w tematyce gier fabularnych. Moim zdaniem gra jest bardzo dobra, mimo kilku niedociągnięć, ale ja widzę jej potencjał w nieco innym miejscu. Mianowicie developer przygotował narzędzie umożliwiające tworzenie/modyfikację poziomów, przygód, postaci etc. Narzędzie to jest stosunkowo proste w użyciu, co pozwala bezstresowo wcielić się w mistrza gry i poprowadzić swoją przygodę lub nawet kampanię w elektronicznym świece. Tym bardziej, że BioWare niedawno wydał nową wersję narzędzia do modyfikacji zawartości Dragon Age: Początek. To się nazywa dbałość o klienta i fana!

Oczywiście rok 2009 nie stały tylko tymi trzema produkcjami. Do szacownego grona gier dobrych należy zaliczyć np. Batman: Arkham Asylum, Assassin`s Creed 2, Killzone 2, S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci. Jednakże te szerzej opisane przeze mnie trzy gry są według mnie najlepszymi produktami roku 2009. Roku, który na szczęście już się skończył, bo za rogiem czają się God of War 3 oraz Heavy Rain – produkcje, w których pokładam największe nadzieje, przynajmniej na najbliższe dwa kwartały.

Artur 'Nite' Janczak

365 dni to spory kawał czasu, a ja czuje się, jakbym dopiero nabył swój egzemplarz Killzone 2. Nadal nie mogę uwierzyć jak szybko minął mi ten rok. Pewnie to przez to, iż nie mogłem narzekać na developerów. Ilość wspaniałych produkcji, w które mogłem zagrać, przekroczyła mój osobisty limit. Nic dziwnego, że prąd idzie do góry, jeżeli u mnie w domu PS3, Xbox 360 i PC są cały czas na chodzie. Od stycznia nie mogłem się zdecydować, czy wyciągać płytę z napędu czy nie, a to wszystko przez…

Killzone 2 – Produkcja, na którą czekałem naprawdę długo. Pierwsza część wywarła na mnie ogromne wrażenie. Mimo wielu błędów zakochałem się w dziele Guerilla Games na PS2. Nic dziwnego, że zaraz po premierze ruszyłem do sklepu po pudełko z K2. Wspaniała grafika, niespotykany dotąd klimat ciężkiej, futurystycznej wojny na PS3 oraz nieziemski tryb Multiplayer sprawiły, iż owa gra jest w mojej czołówce od wielu miesięcy i na razie nic tego nie zmieni.

Resident Evil 5 – Kocham horrorową serię od Capcom, jednak najnowsza odsłona RE naprawdę mnie zniesmaczyła. Brak jakichkolwiek innowacji względem „czwórki”, słaba fabuła i strasznie głupi przeciwnicy spowodowali, że gra szybko znikła z mojej kolekcji. Jedyne, do czego nie mogę się przyczepić to oprawa wizualna, tutaj autorzy poszli na całość, reszta to jakaś kpina.

Demigod – Kapitalne połączenie strategii czasu rzeczywistego i RPG’a. Potężni półbogowie walczący na arenach o przetrwanie to coś, czego ten gatunek potrzebował od dawna. Potyczki pomiędzy postaciami są dobrze wywarzone, choć niektórzy bohaterzy są trudniejsi do opanowania. Szkoda tylko, że masa problemów z serwerami spowodowała małe zainteresowanie wokół tej produkcji.

Uncharted 2: Among Thieves – Czy jest jeszcze taki gracz, który nie słyszał o tym tytule? Nawet w polskich gazetach można było przeczytać o Drake’u i jego przygodach. Pamiętam ten nagłówek „Era Spielberga właśnie się skończyła”. Tytuł zrobiony przez Naughty Dog nie tylko zostawił konkurencje daleko w tyle, ale a dodatek wyznaczył zupełnie nowe standardy w grach video.

Call of Duty: Modern Warfare 2 – Pierwsza część odniosła taki sukces, że zaraz po premierzy dwójki sprzedano 6 milionów tego FPS’a. Wystarczyło trochę polepszyć grafiką, zmienić nieco tryb multiplayer i mamy gotowy HIT. Znalazło się kilku takich, którzy uważają tą grę za jakieś arcydzieło, ale powiedzmy sobie szczerze, to zwykły odgrzewany kotlet, ale… BARDZO SMACZNY!

Mógłbym się tak rozpisywać nt. innych gier, przecież nie można zapomnieć o Tekken 6, który zawiódł fanów, Dragon Age od Bioware, czy też Assassin’s Creed 2. Patrząc na ten rok muszę przyznać, że nie mogłem narzekać na nudę. Oczywiście nie obyło się bez wpadek typu Avatar, Bionic Comando, Wet oraz Halo: ODST, nie mnij jednak miło wspominam te 365 dni i mam nadzieje, że 2010 będzie jeszcze lepszy.

Klaudia 'Etra' Szyke

Kobiety zupełnie inaczej patrzą na świat niż mężczyźni, dla nich wszystko jest takie proste. Wystarczy wydać kilka podobnych produkcji, a oni cieszą się jak dzieci. Szkoda, że 2009 nie był tak kolorowy, jak oczekiwałam. Od wielu lat interesują mnie głównie bijatyki, RTSy, czy też platformówki. Przez te 365 dni nie raz się zawiodłam, a najgorsze jest to, że owe produkcje to znane i lubiane marki. Zacznę od Tekkena. Doskonale rozumiem, że szóstka wyszła nie dawno, ale kto powiedział, iż muszę iść w kierunku chronologicznym?

Najnowsza odsłona Turnieju Żelaznej Pięści chodziła mi po głowie już od dawna. Nie mogłam się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie płytka z nową bijatyką od Konami. Chyba nikt nie chciałbym zobaczyć mojej miny, po pierwszej godzinie spędzonej przy tej produkcji. Poczułam się totalnie zlekceważona, przez taki długi okres czasu twórcy tak naprawdę nic nie zrobili. Grafika nie powala, a wręcz trochę odrzuca, przy Soul Calibur IV było fajnie, ale teraz oczekiwałam czegoś lepszego. Na dodatek nowe postacie to jakaś pomyłka, lubię grać dziewczynami, jednak Emo Robot to już lekka przesada. Przez całe życie myślałam, że osoby z nadwagę są wolniejsze od tych, co uprawiają jakieś sporty, gra Namco jednak zupełnie temu zaprzecza. Grubas stał się symbolem szybkości i zwinności nabytej przy jedzeniu hamburgerów w McDonaldzie, chyba czas coś przekąsić. Po takich traumatycznych przeżyciach, aż miło spojrzeć na firmę Capcom, która zaserwowała nam…

Street Fighter IV – Stare, dobre mordobicie powróciło na konsole obecnej generacji z naprawdę wielkim hukiem. Wspaniała oprawa audio-wizualna, dobrze przemyślane postacie, oraz wyśrubowany poziom trudności to cechy, które lubię najbardziej. Najlepiej jeszcze, jak mój chłopak dostaje ode mnie baty, ale niestety rzadko się to zdarza, co tu się dziwić, on się z padem w brzuchu urodził. Wracając do tematu, bijatyka osadzona w systemie 2D naprawdę daje radę, nie sądziłam, że taki zabieg okaże się tak udany, tylko wypatrywać wersji Super SFIV.

Może odejdę trochę od walk na „śmierć i życie”, a przejdę do platformówek. Pierwszy do piecyka poleci Little Big Planet na PSP. Wersja na PS3 była tak dobra, że do dziś nie mogę wyjść z podziwu, zaś wersja mobilna totalnie skopała tą markę, a nawet spowodowała, iż kolejna część z Sackobyem w roli głównej nie powinna już powstać. Esencją tego tytułu była kapitalna zabawa ze znajomymi, możliwość dekorowania swojego domku i cała interakcja z otoczeniem. Te wszystkie elementy były zrobione na tyle dobrze, abym nie musiała odchodzić od telewizora, gdy sięgam po PSP to od razu mam mieszane uczucia. LBP powinno zostać takie, jakie jest, a nie na siłę próbować przenieść ją na inną platformę. Po co zmieniać coś, co już jest dobre?

Trzeba przyznać, że trochę marudzę, ale powiem szczerze, iż ten rok nie był dla mnie zbyt udany, jeżeli chodzi o gry. Developerom zaczyna brakować pomysłów, wystarczy popatrzeć na Eyepeta, to prawdziwy przykład, że jak się chce, to można zrobić coś innowacyjnego. Mam nadzieje, że Projcet Natal i Różdżka od Sony zmienią trochę oblicze gier, gdyż w innym przypadku pozostanie Sudoku, Mario i Starcraft.

Jakub 'Kira-Qun' Dydo

Miniony rok zaczął się dla gracza dopiero w lutym. Wtedy to swoją premierę miał F.E.A.R. 2: Project Origin. Programiści z Monolith Productions odwalili kawał dobrej roboty i stworzyli jeden z lepszych FPS’ów, jakie do tej pory widziałem. Mimo to uważam, że pierwsza część była ciut lepsza.

Marzec bezapelacyjnie należał do Tom Clancy’s HAWX (w Polsce gra miała premierę dopiero na początku maja). Tytuł ten zagościł na trzech platformach: PS3, X360 oraz PC. Posiadacze tych ostatnich mieli największe powody do radości. Zręcznościowych(!) gier na komputery, w których zasiadamy za sterami odrzutowca jest tyle co kot napłakał. W dodatku HAWX prezentował bardzo wysoki poziom i zapewniał wiele godzin dobrej zabawy.

W maju na rynek trafiła kolejna produkcja z udziałem filmowo-komiksowych super bohaterów. Tym razem padło na Wolverina i jego zabójczą grupkę przyjaciół w grze X-Men Origins: Wolverine. Nie wiązałem z tym tytułem dużych nadziei. Wystarczy wspomnieć choćby o słabym Iron Man, Fantastic 4 czy przeciętnych przygodach człowieka pająka, by zauważyć, że nad tego typu grami panuje jakieś fatum (albo raczej chęć zarobienia dużych pieniędzy małym kosztem). Najnowsze przygody Wolverina wywarły na mnie o dziwo bardzo pozytywne wrażenie. Ładna i dopracowana grafika, ciekawy systemem walki i duże pokłady grywalności drzemiące w tej grze pochłonęły mnie całkowicie.

Teraz mały skok w sam środek sezonu ogórkowego – lipiec! W tym miesiącu swoją polską premierą miała najlepsza (nie licząc Wiedźmina) polska gra - Call of Juarez: Więzy Krwi! Osobiście nie przepadam za Dzikim Zachodem, Indianami, kowbojami i tym podobnymi. Najnowsza produkcja naszych rodaków z Techlandu miała jednak to coś, co nie pozwalało mi oderwać się od ekranu monitora. Nic dziwnego, że gra sprzedawała się jak świeże bułeczki, szczególnie w Stanach Zjednoczonych.

Wrzesień dla niektórych uczniów jest bardzo bolesnym miesiącem. Po wakacyjnych wypadach znów przychodzi czas na naukę i zdobywanie stopni. Wydawcy gier chyba to rozumieją i przygotowali kilka godnych uwagi (wagarów również) produkcji. Zacznijmy od jednego z najmocniejszym tytułów w tym miesiącu jak i roku – Batman: Arkham Asylum. Gra ta to kolejna udana produkcja z super bohaterem w roli głównej. Aż wierzyć się nie chce, ile posiada zalet! Przepiękna grafika, niesamowity klimat, bardzo dobry system walki, gadżety, tajemniczy główny bohater oraz ten szalony Joker, to tylko niektóre z nich. Jeżeli jeszcze nie graliście w najnowszego Batmana to szybko biegnijcie do sklepu i nadróbcie zaległości! Od jakiegoś czasu wyścigi z serii Need for Speed cieszą się złą chwałą szczególnie ze względu na ich marną jakość. EA postanowiło to zmienić wydanym we wrześniu Need for Speed: Shift. Muszę przyznać, że im się udało! Najnowsza gra samochodowa Elektroników stoi na bardzo wysokim poziomie. Z ulic przenieśliśmy się na tory, by ścigać się z najlepszymi kierowcami na świecie. Shift reklamowany był jako symulator, co jest jednak nieprawdą. Najnowszy NfS to bardzo dobra i solidna, ale nadal zręcznościówka. W tym miesiącu swoją PeCetową premierę (po ponad pół roku względem konsol!) miał również Resident Evil 5. Przykuł mnie on do komputera na wiele, wiele godzin. Razem z kumplem w trybie kooperacyjnym zwiedzaliśmy tajemnicze laboratoria korporacji Umbrella. Bawiliśmy się przy tym naprawdę świetnie. Warto było czekać aż pół roku na premierę tej gry. Niestety, nie obyło się bez wad. Najpoważniejszą z nich jest kompletna zmiana klimatu serii z kipiącego grozą survival horroru na grę akcji z masową eksterminacją zombie. Cóż… nie ma rzeczy idealnych.

Zbliżamy się powoli do końca. Na celownik wezmę teraz listopad i dwie gry, które... co tu dużo mówić, są najlepsze z najlepszych, jeśli chodzi o rok 2009. Pierwsza to Call of Duty: Modern Warfare 2. Mimo braku serwerów dedykowanych (co było powodem sporego poruszenia wśród graczy) uważam najnowszą produkcję Infinity Ward za FPS’a roku. Single oczarował mnie dynamiką i nieprzerwaną akcją. Było w nim wiele momentów, w których patrzysz na ekran, a szczęka opada Ci na podłogę z wrażenia i mówisz tylko jedno: „Łaaał”. Multi, choć bliźniaczo podobne do swojej poprzedniczki z Modern Warfare nadal sprawia wiele radości. Drugą produkcją wydaną w listopadzie jest Dragon Age: Początek. Programiści z BioWare po raz kolejny udowodnili swoją klasę tworząc tego duchowego następcę Baldur's Gate. Jest to gra niemal doskonała. Od dawna nie miałem do czynienia z tak dobrym RPG’iem, z tak ciekawą i wciągającą fabułą. Kolejnym atutem tej gry jest bardzo dobra polonizacja. Zwrócić trzeba też uwagę na mnogość klas i kierunków, w jakich możemy rozwinąć naszą postać. Każdy fan „dziergania” i epickich opowieści znajdzie tu coś dla siebie.

Moje zestawienie najlepszych gier 2009 roku zakończę wydanym w grudniu Colin Mcrae DiRT 2. Mistrzowie Kodu nie zawiedli i również tym razem stworzyli bardzo dobrą produkcję. Podobnie jak Shift z symulacją ma ona niewiele wspólnego. Mimo to nawet największym samochodowym maniakom sprawi wiele radości. Jak dla mnie, mogłoby być dostępnych trochę więcej aut i to tych typowo rajdowych (BMW Z4 rajdówką? To jakiś żart!). Tras rajdowych też jest jak na lekarstwo, a chciałoby się więcej. Niezaprzeczalnym atutem DiRT2 jest grafika. Nie ma ładniejszej gry wyścigowej, nie ma!

Na sam koniec wypada wymienić, na co czekam/y. A więc rok 2010 zapowiada się bardzo dobrze. Mamy wiele dobrych kontynuacji jak i nowych marek, między innymi: Mass Effect 2, BioShock 2, Max Payne 3, Arcania: A Gothic Tale oraz Tom Clancy's Splinter Cell: Conviction. Jak widzicie jest na co czekać i na co odkładać pieniądze. Życzę Wam, żeby właśnie tych pieniędzy  jak i wolnego czasu na granie nie zabrakło! :-)

Tomasz 'Gambit' Dobosz

Dla mnie rok 2009 był osobiście końcem ery PC'towego grania. Wszystko szło w grach do przodu, a mój blaszak stał w miejscu i coraz bardziej rzęził, gry starałem się coś odpalić. Dlatego przesiadłem się właściwie ostatecznie na konsole.

W pamięci zapisało mi się niewiele tytułów. Pierwszy to gra, która z niewiadomych dla mnie względów nie ma wydawcy w Europie. Mówię o Demon's Souls, który jest exclusive'em na PS3. Niezwykle wciągający i wymagający hack&slash z elementami RPG potrafił zirytować mnie jak żadna inna gra. Nie policzę ile razy ciskałem pudełkiem w kąt, obiecując sobie, że jutro grę sprzedam i wezmę się za coś innego. Jednak złość mijała, a DS wciągnął mnie na tyle, że bez względu na wszystko brnę naprzód.

Kolejny to Batman: Arkham Asylum. Ten tytuł jest dla mnie magiczny. To pierwsza gra, w której szukałem wszystkich ukrytych znajdziek. Nie robiłem tego aby zdobyć trofeum. Robiłem to, bo znajdźki w tej grze są niesłychanie ciekawe. Batman Arkham Asylum cały zresztą ocieka klimatem. Rewelacyjna fabuła, choreografia i animacja walk, oraz niezapomniane momenty, takie jak walki ze Strachem na Wróble. W tę grę się nie gra, ja się przeżywa.

Kolejna gra, to oczywiście Call of Duty: Modern Warfare 2. Szalony singleplayer, który śmiga przed oczami jak film akcji i wielki multiplayer, który po krótkiej kampanii jest solą tej gry. I to nie tylko ten zwykły multi, ale również ciekawe Spec Opsy, do grania w trybie kooperacji. Nic tylko sie bawić.

Mnie i moją rodzinę ucieszył też Buzz!: Świat Quizów. W końcu gra została rozbudowana i mocno zmieniona, a nie tylko wydano nowe pytania, na kolejnej płycie.  Nowe konkurencje, mechanizm profili, dzieki któremu Buzz zwraca się do graczy po imieniu, czy możliwość gry w 8 osób, dały tej produkcji niesamowitego kopa.

Nie mogę nie wspomnieć o ataku gier muzycznych, których jestem zapalonym fanem. Świetne Guitar Hero Metallica, nieco słabsze Smash Hits i rewelacyjne Guitar Hero 5, były tylko początkiem. Kropkę nad i postawił DJ Hero. Co prawda w 2009 wyszedł jeszcze Band Hero, jednak nie miałem go w domu i niewiele mogę powiedzieć (tak samo jak o nowościach z serii Rock Band).

Dopiero Assassin's Creed II stanął na wysokości zadania i spełnił te nadzieje, które jako gracz pokładałem w części pierwszej. Tak to miało wyglądać dwa lata temu, kiedy Altair ganiał po dachach Damaszku. Niestety Ubisoft musiał uczyć się na błędach i dopiero przygody Ezio Auditore sprawiły, że mam na koncie klika nieprzespanych nocy, spędzonych na zwiedzaniu Florencji i Wenecji. Niby dalej są w tej grze jakieś bzdurne rozwiązania, ale tym razem już tak nie irytują i nie przesłaniają radości jaką daje sama gra i poznawanie fabuły.

2009 to tez rok wielu średniaków i gier słabych. Mnie na szczęście żadna słabizna w ręce nie wpadła, a jak wpadały średniaki, to zawsze dało się z nich coś wykrzesać. Ot takie tytuły jak Ghostbusters: the Videogame, czy FUEL.

Po namyśle dorzucę jednak kilka słów o tym co gościło na PC.

Pierwsza sprawa to oczywiście wielki powrót gatunku cRPG, czyli Dragon Age: Początek. Niby to gra na wszystkie duże platformy, ale to właśnie PC'towcy czerpią z niej najwięcej radości. Dragon Age, to pierwszy cRPG z krwi i kości od bardzo dawna (przynajmniej moim zdaniem). Epicki, krwawy i miejscami wulgarny. To właśnie rpgowe tygrysy lubią najbardziej.

Druga rzecz jest dla mnie smutna i dotyczy coraz słabszej kondycji Warhammera Online, gry MMO z którą wiązałem olbrzymie nadzieje. Coś nie wyszło i serwery pustoszeją, a Mythic miota się jak ranne zwierzę. Gdzieś kołacze się nadzieja, że wszystko będzie dobrze, ale chyba bardziej prawdopodobne jest, że WAR zostanie dobity, aby się nie męczył.

No i wreszcie oficjalna informacja o śmierci Wiecznego Księcia. Duke Nukem Forever jednak się nie ukaże, jak ogłosili jego twórcy. Tyle, że po pewnym czasie zaczęli coś przebąkiwać, że może jednak, kto go tam wie...

A co z rozpoczętym właśnie rokiem 2010? Apetyty spore, bo i menu zacne. God of War III, Heavy Rain, Final Fantasy XIII, Starcraft II, Alien versus Predator, to tylko wycinek tego co nas czeka. Życzę zatem i Wam i sobie, aby na koniec 2010 apetyty były zaspokojone. Bo wchodzić w kolejny rok na głodniaka jest kiepsko.




--- Reklama ---