Logitech Wireless Gaming Mouse G700 - test sprzętu

Autor: Girwan
14 października 2010

Od czasu gdy na komputerach stacjonarnych zadomowił się system Windows Microsoftu, nieodzownym elementem zestawu komputerowego stała się myszka. Na przestrzeni lat gryzoń podłączony kabelkiem do skrzynki PC przechodził różne metamorfozy zmieniając wygląd, ilość przycisków, sposób przekazywania ruchów (kulka, dioda, laser), a w końcu po rozpowszechnieniu technologii radiowej również pozbywając się smyczy jakim był przewód komunikacyjny. Obecnie coraz więcej tego typu urządzeń peryferyjnych komunikuje się z komputerem bezprzewodowo oferując większą mobilność i większy komfort pracy. Dzięki uprzejmości firmy Logitech mogliśmy bliżej przyjrzeć się jednemu z najnowszych produktów noszących logo tej firmy, myszce dedykowanej dla graczy, oznaczonej kryptonimem G700.

Już na wstępie oglądając gryzonia widzimy solidną konstrukcję z dużą ilością przycisków. W sumie urządzenie oprócz standardowych dwóch przycisków znanych jako LPM i PPM (lewy przycisk myszy i prawy przycisk myszy) i kółeczka (rollera) do przewijania stron oferuje również 12 różnych opcji przyciskania przycisków. Co z każdym z tych przycisków można zrobić opowiem za chwilę. Na razie skupmy się na tym co znajdujemy w opakowaniu. Oprócz myszki znajdziemy tam nadajnik podłączany na port USB, przedłużacz do nadajnika oraz kabel, który może zamienić naszego bezprzewodowego gryzonia na mysz chodzącą na smyczy. Tu od razu dodam, że kabelek może stanowić jednocześnie funkcję ładowarki. Co mnie zdziwiło, to brak jakichkolwiek sterowników. Wydawałoby się, że myszka wyposażona w sporą liczbę przycisków powinna posiadać w standardzie jakieś oprogramowanie pozwalające na jej konfigurację.

Postanowiłem jednak nie przejmować się tym i sprawdzić zachowanie myszki na grach, które ostatnio są u mnie „gorącymi tematami”. Zacząłem więc bawić się  nią przy okazji eksploracji świata Drakensang: The River of Time – klasycznego RPG i Lord of The Rings Online – gry MMO. Pierwsze wrażenia nie były zachwycające. Ot, zwykła myszka, która nie do końca dobrze leży w ręku Z przycisków domyślnie skonfigurowanych działa tylko jeden otwierający ekwipunek. Od razu więc zaczęły  pojawiać się kolejne minusy: a bo to przyciski nie pod ręką, a to nie wygodne etc. Pozytywnie zaskoczył mnie roller, któremu projektanci urządzenia przypisali dwa tryby pracy. Może on działać zupełnie bezwładnie i wtedy lekki ruch powoduje, że kółko kręci się bez opamiętania, lub też może pracować w trybie standardowym, gdy kręcąc nim czujemy lekki opór. Dodatkowo przypisano mu akcje lewego i prawego kursora na klawiatury. Przechylając więc kółko w lewo lub prawo możemy przemieszczać się w odpowiednią stronę. Ciekawe i przyznam, wygodne rozwiązanie.

Ponieważ jednak staram się sumiennie podchodzić do zadań, postanowiłem podrążyć zagadnienie myszki z niedziałającymi przyciskami. Szybki rzut oka na informacje dostępne w sieci dostarczył mi odpowiedniej wiedzy na temat tego, co i jak można zrobić z modelem G700 Logitecha. Pobrałem oprogramowanie producenta Set Point i to co było niezrozumiałe stało się proste, i cóż … wspaniałe.

 

Każdy z przycisków, przy pomocy oprogramowania możemy skonfigurować tak by jego naciśnięcie wykonywało określoną akcję. Lista akcji, które mamy do wyboru na liście sięga liczby 53. Wśród nich znajdziemy takie operacje jak: ściszenie, zamknięcie, przełączenie na pulpit, wklej, wytnij, zwiększenie/zmniejszenie czułości, poziom baterii …jest tego sporo. Zabrakło mi jednak akcji uruchamiającej funkcję zrzutu z ekranu, czyli w slangu graczy: robienia screenshotów. Jednak to co dla graczy, zwłaszcza tych hardcorowych jest najważniejsze to możliwość uruchamiania makr. Oprogramowanie Logitecha pozwala na zapisanie makr składających się z dowolnej kombinacji ruchów. W przypadku takich gier jak MMO jest to duża zaleta G700. Co więcej, możemy utworzyć sobie kilka różnych profili myszki, np. jeden dedykowany grze MMO, inny dedykowany np. shooterowi, a jeszcze inny po prostu do zwykłej codziennej pracy z komputerem. Jeden klawisz, szybki przycisk i możemy dowolnie przełączać się pomiędzy zdefiniowanymi ustawieniami. Szybkie i wygodne. I teraz już nawet klawisze są we właściwym miejscu i myszka jest piękna i wspaniała. Na minus należy zaliczyć producentowi tylko to, że nie dostarcza z myszką swojego oprogramowania.

 

Po badaniu funkcjonalności przejdźmy jednak do spraw bardziej technicznych, czyli badania myszki pod kątem częstotliwości pracy, rozdzielczości itp. W tym celu wykorzystałem dostępne w sieci programy Mouse Rate Checker 1.1b i VMouseBench 0.0.7a. Pierwszy z nich bada komunikację pomiędzy urządzeniem a komputerem, przeliczając czas pomiędzy dwoma sygnałami informującymi o przesunięciu myszki, wyświetlając to w postaci częstotliwości. Częstotliwość na poziomie 100 Hz jest już wynikiem dobrym. Podczas zabawy testowej otrzymałem średni wynik oscylujący w przedziale 480 Hz – 520 Hz, co daje około 2 ms reakcji na ruch, chociaż zdarzały się również pomiary sięgające pułapu 1300 Hz co daje czas reakcji poniżej 1 ms. Jak widać, komunikacja jest szybka co w przypadku np. elektronicznych zawodów sportowych jest niezwykle ważne.

 

Jeśli chodzi o testy interpolacji i rozdzielczości G700 to wykonałem je przy pomocy programu VMouseBench 0.0.7a. Test interpolacji polega na powolnym przesuwaniu myszy w poziomie z wciśniętym lewym klawiszem i obserwowaniu czy mysz gubi piksele. Gdy tracimy regularnie piksel lub dwa, oznacza to, że urządzenie posiada programową interpolację. Odpowiem od razu po co stosuje się ten zabieg. Otóż przy szybkich ruchach myszki system może nie nadążać z rejestracją je ruchów, dlatego też w celu przyspieszenia ich część jest po prostu wyliczana przez oprogramowanie. Jak wygląda to dla testowanego produktu Logitecha? Prezentuje to poniższy screen.

Przyszedł w końcu czas na ostatni test – rozdzielczości. Potwierdził on parametry prezentowane przez producenta na swojej stronie. Odpowiednie ustawienia mogą zapewnić nam 5700 dpi.

Podsumowując moją zabawę z Logitech Wireless Gaming Mouse G700 muszę przyznać, że dawno nie miałem w ręku tak wszechstronnego urządzenia. Pod kątem funkcjonalnym model G700 jest bez zarzutu. Co prawda kształt i lokalizacja przycisków nie do końca mi odpowiada, zakładam jednak że wynika to bardziej z przyzwyczajenia do innych gryzoni niż z nieprawidłowego ukształtowania powierzchni testowanego urządzenia. Na pewno mysz nie będzie dobrze leżała w dłoni dziecka, jednak już nastolatek może się nią sprawnie posługiwać. Pytanie tylko, czy wydatek rzędu 350 zł za to urządzenie Logitecha będzie akceptowalny dla niego i jego rodziców. Cena to dla mnie kolejny minus modelu G700.

Plusy:

+ wykonanie
+ rozwiązanie rollera
+ bezproblemowe i szybkie działanie
+ duże możliwości konfiguracyjne
+ duża funkcjonalność
+ rozwiązanie Charge and Play

Minusy:

- cena
- nie do końca wygodna obsługa wszystkich przycisków



blog comments powered by Disqus