X-Com/UFO – ewolucja fenomenu

Autor: Girwan
Korekta: Bartosz "Grish" Wojnicki
22 marca 2007


„Nigdy w dziejach wojen tak liczni nie zawdzięczali tak wiele tak nielicznym.”

Winston Churchill


Czy gdzieś tam daleko w Kosmosie żyją inne istoty myślące? Czy będą do nas nastawione pokojowo czy też wrogo? Odwieczne pytania, które zadają sobie ludzie …

UFO – Unidentified Flying Object. Skrótem tym określa się niezidentyfikowane obiekty, spotykane w przestrzeni powietrznej. Jednak od dłuższego już czasu w społeczności graczy komputerowych określenie to kojarzone jest z jednym. Z serią gier, w których pojawiają się Obcy, którzy nastawieni są wrogo do istot zamieszkujących Ziemię, zmuszają ludzkość do walki o przetrwanie. Jak seria ewoluowała na przestrzeni prawie 14 lat? Na czym polega fenomen UFO? Czy można w ogóle mówić o fenomenie? Przeczytajcie poniższy tekst, a może uda się Wam znaleźć odpowiedź.


Pierwsza gra z serii zatytułowana X-COM UFO: Enemy Unknown (znana również jako X-Com UFO: Defence), stworzona przez programistów ze studia Mythos, firmowana jednak przez Microprose ujrzała światło dzienne w ostatni dzień 1993 roku. Niczym Wojna Światów H.G. Wellsa, gra wzbudziła olbrzymie zainteresowanie fanów gier strategicznych. Turowe podejście do rozgrywki pozwalało uważnie zaplanować swoje ruchy i zaskoczyć niczego nie spodziewających się ufoludków z najmniej oczekiwanej strony. Utrudnieniem dla graczy była tutaj nieznajomość terenu. Brak możliwości podglądu mapy, jakie mamy przeszkody terenowe oraz zastanawianie się, gdzie mogą czaić się na nas Obcy, dodatkowo wprowadzało element trudności i komplikowało zadanie. Trudne wyzwania są tym co lubią gracze, tak więc gra zbierała bardzo pozytywne oceny od ludzi z całego świata.



Przyjrzyjmy się jednak samej grze. Rasa Obcych najeżdża Ziemię. Napadają ziemskie miasta, mordują mieszkańców, siejąc strach i zniszczenie. Ziemskie narody pod egidą największych mocarstw powołują więc do życia organizację, której zadaniem jest powstrzymanie inwazji Obcych. Organizacja nazwana the Extraterrestrial Combat Unit (X-Com) otrzymuje środki finansowe, przy pomocy której wybudowana zostaje baza, gdzie znajdują się warsztaty, laboratoria, magazyny, hangary i oczywiście sektory mieszkalne. Dzięki najlepszemu wyposażeniu nasi komandosi rozpoczynają rozprawę z najeźdźcami. W ciężkich walkach zdobywają obce artefakty, które zostają poddane badaniom przez naszych naukowców. Na ich bazie nasze warsztaty produkują coraz lepszą i skuteczniejszą w walce z obcą rasą broń. Oczywiście, ciągłe walki pociągają za sobą straty. Musimy więc rekrutować nowych żołnierzy, na szczęście jednak ochotników nie brakuje. Problemem jest jedynie ich wyszkolenie …


Z czasem Obcy dochodzą do porozumienia z niektórymi rządami, X-com traci część dofinansowania, musi więc zacząć sam zdobywać fundusze. Warsztaty organizacji zaczynają produkcję wyposażenia, które jest sprzedawane na wolnym rynku. Budżet organizacji rozrasta się, można więc kupować kolejne parcele, stawiać nowe bazy, zatrudniać nowych techników, naukowców i oczywiście żołnierzy …

Koniec końców pokonujemy złych przybyszy z Kosmosu. W tym celu udajemy się na Marsa, gdzie znajduje się główna baza naszych wrogów. Tam dochodzi do ostatecznego starcia.


Jednak pokonanie najeźdźców z Marsa nie zapewniło Ziemianom pokoju. Dwa lata po pierwszej części Ci sami programiści przygotowali dla fanów kontynuację X-Com UFO: Enemy Unknown. W dniu 28 lutego 1995 roku zadebiutowała gra X-Com: Terror from the Deep. Tym razem akcja została umieszczona w głębiach oceanów pokrywających nasz glob. Nasi żołnierze ubrani w kostiumy zapewniające im odpowiednie warunki muszą się zmierzyć z wrogiem na dnie mórz. Pojawiło się więc nowe, bardziej niebezpieczne środowisko, w którym tak naprawdę jeden strzał mógł pozbawić naszych żołnierzy życia. Pojawiła się również bardziej śmiercionośną broń, która mogła już niszczyć spore obszary morskiego dna. Gra stałą się wierną kontynuatorką swojej poprzedniczki, opartą na tym samym mechanizmie. Oczywiście, unowocześniono oprawę graficzną, a i SI otrzymała nowe algorytmy,v poprawiające sterowanie Obcymi. Najeżdżający naszą planetę otrzymali możliwość atakowania naszych baz, co czasami mogło doprowadzić do niespotykanych efektów. Pojawiły się również nowe miejsca misji bojowych, takie jak port czy pokład statku. Do dyspozycji dostaliśmy nawet czołg bojowy, który siłą ognia miał przechylać szalę zwycięstwa na naszą stronę. W praktyce nie był on tak dobry, jednak jako broń defensywna w obronie bazy był niezastąpiony.


Pozostałe elementy gry, a więc, handel, badania, produkcja, a przede wszystkim cała otoczka finansowa pozostały bez zmian. Znów więc jesteśmy organizacją, która została wskrzeszona by walczyć z UFO, atakującymi nasze statki czy miasta. Jak można się domyślić pojawiają się nowe formy Obcych, które nasi naukowcy muszą przebadać i podobnie jak to było w pierwszej części, robią to zarówno poprzez wykonanie sekcji przywiezionych z misji zwłok, jak i poprzez obserwację złapanych żywcem istot, przetrzymywanych w specjalnym pomieszczeniu.


Największą przebudowę w serii programiści z Mythos serwują nam jednak w trzeciej części, zatytułowanej X-Com: Apocalypse. Fabuła gry przenosi graczy w czasie o wiele lat do przodu. Ziemia to praktycznie jedna wielka aglomeracja miejska, w której funkcjonują różne instytucje, mieszkają ludzie, a po ulicach jeżdżą różnego rodzaju pojazdy. Pewnego dnia w różnych miejscach pojawiają się w powietrzu dziwne obiekty, które okazują się teleporterami podprzestrzennymi. W krótkim czasie od ich pojawienia wydobywają się z nich niezidentyfikowane obiekty latające, które atakują budynki miasta. Uczynni mieszkańcy informują nas o takich zdarzeniach, możemy więc wysłać swoje siły szybkiego reagowania w celu eksterminacji najeźdźców.


Jak się jednak okazuje, zadanie wcale nie jest łatwe. Nieziemskie istoty otrzymują wsparcie od Kultystów, którzy postrzegają ich jako bogów. Zatrudniani naukowcy znów więc muszą stanąć na wysokości zadania i zaopatrzyć nas w technologie, dzięki którym będziemy w stanie stanąć do równej walki z Obcymi. Tym razem w nasze ręce zostają oddane naprawdę potężne narzędzia, z których warto wymienić osłonę osobistą czy ręczny teleporter. Z takim wsparciem, praktycznie żaden Obcy nie jest w stanie się graczowi oprzeć, zwłaszcza że po naszej stronie barykady możemy postawić roboty, które będą walczyły ramię w ramię z żołnierzami. W końcu naukowcom po wielu badaniach udaje się rozszyfrować tajemnicę  teleporterów podprzestrzennych możemy więc udać się do bazy wroga i tam stoczyć z nim ostatnią bitwę.


Definitywnej zmianie uległ interfejs użytkownika, który w przypadku dwóch pierwszych gier był prawie identyczny. W X-Com: Apocalypse zdecydowanie jest on inny. Autorzy gry zaserwowali nam również parę innych nowinek, między innymi możliwość niszczenia struktur. Można więc było wysadzać ściany domków, wybić szyby strzałem itp. Jak na owe czasy było to coś, co sprawiało że gracze dostawali wypieków na twarzy i trudno ich było oderwać od gry. Pojawił się również element dyplomacji, w którym poprzez odpowiednie datki mogliśmy wpływać na przychylność różnych frakcji. Nowością również była możliwość wyboru w czasie misji gry turowej lub gry w czasie rzeczywistym. Nowatorskie podejście, które dało graczom możliwość wyboru: turówka czy RTS.

Jak widać wszystkie gry tej serii łączą wspólne cechy. Rekrutowani żołnierze, technicy, naukowcy, badania, różne gatunki Obcych, a przede wszystkim misje bojowe, w których musimy wykazać się podejściem taktycznym i oczywiście zmysłem stratega. Właściwe zaplanowanie rozmieszczenia baz na planecie czy w mieście w przypadku trzeciej części jest podstawą do szybkiej reakcji na atak Obcych.


X-Com: Apocalypse z roku 1997, właściwie zakończyła serię X-Com. Opisane powyżej gry są najbardziej znanymi z serii. Mało kto wie, że gier tych powstało więcej. Wspomnę tylko X-Com: Interceptor, symulator statku kosmicznego, który jednak przeszedł przez rynek praktycznie niezauważony czy X-Com: Enforcer, który z kolei miał być grą mailową, też jednak nie odniósł sukcesu (pełna lista gier serii X-Com znajduje się na końcu artykułu).

   

Co więc zaowocowało sukcesem gier firmowanych przez Microprose? Przede wszystkim ich grywalność. Ciekawa fabuła, nowatorskie jak na tamte czasy rozwiązania, no i oczywiście temat, interesujący większość z nas – UFO, obcy przybysze z kosmosu. Ufopedia obecna w każdej z trzech omówionych części pobudzała wyobraźnię, oferując opisy ufoków, broni i innych dostępnych gadżetów w grze.

Przez ponad 10 lat fani serii mogli tylko wspominać piękne chwile w grze, lub wracać do nich, przechodząc na nowo. Wciąż wypatrywano kolejnych gier, kontynuujących fabułę z serii X-Com. W końcu w roku 2003 studio Altar zrobiło niespodziankę graczom wypuszczając na rynek pozycję zatytułowaną UFO: Aftermach (UFO: Kolejne starcie). Gra ewidentnie nawiązywała do serii, choć pojawiły się drastyczne zmiany. Przede wszystkim zniknął handel, ale aspekt ekonomiczny gry został rozbudowany. Pojawiły się surowce niezbędne do utrzymania baz, prowadzenia badań i oczywiście produkcji. Nasi żołnierze znów są skupieni w organizacji, która jednak nie nosi już nazwy X-Com. Pozostałe elementy gry pozostają już takie same. Ziemię najeżdżają Retikulanie, rasa Obcych, która chce zasiedlić nasz glob. W związku z czym musi wyplenić istniejące tam życie. Ziemia znękana wewnętrznymi wojnami musi znów się zjednoczyć i stanąć do walki ze wspólnym wrogiem. Jednak pojawiają się odszczepieńcy, którzy zakładają kult czcicieli Obcych. Na szczęście okazuje się, że również wśród kosmitów są zwalczające się frakcje, dzięki czemu część Retikulan staje po naszej stronie.

Gra stała się interesująca pozycją, jednakże … autorzy trochę przesadzili z ilością misji. Po pewnym czasie zadania stały się nie tyle ciekawe, a nudne. Brak losowo generowanych lokacji dodatkowo zniechęcał do gry. Brak możliwości wpływu na zatrudnianie naukowców i techników, brak handlu spowodował pewien niedosyt. W końcu wszystko kręci się wokół pieniędzy, a tych tutaj zabrakło. Gra nie została zbyt przychylnie przyjęta przez graczy. Wciąż porównywana była z serią X-Com, która stała się punktem odniesienia dla wielu podobnych gier turowych i cóż .. nie wypadła najlepiej.



Kontynuacją tej gry stała się UFO:Aftershock (UFO: Decydujące starcie). Tym razem, w przeciwieństwie do gier Microprose, zachowano ciągłość fabuły. O ile w serii X-com za każdym razem mieliśmy do czynienia z innymi najeźdźcami o tyle w grach firmy Altar wciąż mamy tych samych Obcych – Retikulan, którym towarzyszą inne stwory przez nich kontrolowane. Po wydarzeniach z wcześniejszej serii, ocalałe resztki ludzkości schroniły się na Lapucie – olbrzymiej stacji orbitującej wokół Ziemi. Sabotaż stacji zmusza ludzi do udania się na powierzchnię i walkę o odzyskanie swojej planety. Zmieniony interfejs, nowe technologie, nowe bronie, to coś co jest już znamienne dla wszystkich gier tej serii.

Ponownie zmieniono ekonomię w grze. Tym razem nie wystarczyło już zdobywanie surowców. Oprócz ich wydobywania musieliśmy utrzymywać sieć kanałów, którymi były one transportowane do naszych baz. Dużej modyfikacji poddano bazy, które zostały zlokalizowane w największych miastach przejmowanych regionów. Każda z nich miała określoną liczbę pól pod zabudowę, należało więc mądrze gospodarować parcelami, tym bardziej, że wymyślane przez nas nowe struktury wymagały określonych poziomów wiedzy, którą mogliśmy podnieść budując szkoły, biblioteki czy uczelnie wyższe. Tak jak w poprzedniej części, dyplomacja została sprowadzona do poziomu – ja ci dam surowiec, ty mi dasz surowiec, jesteśmy neutralni względem siebie. Dla żądnych bardziej wyrafinowanych opcji dyplomatycznych niestety nie było tu pola do popisu.



Trzeba przyznać, że gra nie była łatwa. Trzeba było się ostro nagimnastykować, utrzymując sprawną sieć kanałów. Zabawa wciągała, jednak w pewnym momencie schematyczność misji znów stawała się nużąca. Gra cierpiała więc na tą samą przypadłość, co jej poprzedniczka. Zbyt wiele zadań, które trzeba było żmudnie przechodzić, by dotrzeć do końca.

Przed kilkoma dniami zadebiutowała najnowsza część serii, UFO: Afterlight (UFO Afterlight: Bitwa o Marsa). Autorzy ponownie nawiązali do fabuły wcześniejszych produkcji, osadzając jej historię prawie na równi z akcją z UFO: Decydujące starcie. Część ludzi opuszcza Laputę i kieruje się na Marsa, by tam założyć kolonię.



Na Marsie spotykamy starych znajomych - Retikulan, którzy niestety są do nas wrogo nastawieni. Oprócz nich na Czerwonej Planecie spotkamy inne rasy Obcych, wspierane przez antyczne droidy czy .. niebezpieczne dla nas środowisko. Dodatkowym utrudnieniem jest ograniczona liczba postaci, które mamy do dyspozycji. Podzielone one zostały na 3 profesje, które przeplatają się między sobą, dzięki czemu mamy w jednej postaci zarówno żołnierza i technika czy żołnierza i naukowca. Tacy członkowie załogi są wymagani w misjach bojowych jeśli chcemy przejąć urządzenia martwych kosmitów, ich ciała itp. Część ekonomiczna została sprowadzona do stawiania konstrukcji wydobywających minerały, paliwo czy środki chemiczne. Odpowiednia liczba takich konstrukcji przekłada się na nasz poziom zaopatrzenia danego surowca. Poziom z kolei warunkuje możliwość wybudowania nowych struktur czy przeprowadzania badań. Po raz pierwszy została ograniczona ilość baz jaką mamy dostępną. Do tej pory w każdej grze mogliśmy zakładać nowe kompleksy, wyposażać je, budować nowe budynki itp. Tutaj mamy tylko miejsca, które możemy zapełnić nowymi budowlami, które oczywiście musimy najpierw wynaleźć. Jak można się domyślić miejsc tych jest ograniczona ilość.

Rozbudowana została dyplomacja. Teraz oprócz przekazania surowców, możemy zaproponować Obcym sojusz, zażądać określonego terytorium itp.



Niestety znów zabrakło dynamicznie generowanych map, które dostarczałyby dreszczyku emocji podczas ładowania planszy. Bez tego lecąc do lokacji, którą już zwiedzaliśmy, wiemy czego możemy się spodziewać. Nie obyło się również bez innych wpadek, jak na przykład światła łazika badawczego widziane z orbity Marsa. O ile można sobie wyobrazić widok łazika, który musiałby być naprawdę olbrzymi by móc go zobaczyć z orbity, w końcu wyposażenie niezbędne do budowy konstrukcji zajmuje miejsce, to jednak widok świateł takiego łazika z orbity oznacza, że świecą one na wiele kilometrów do przodu.



Najnowsza część UFO wciąga. Widać, że programiści skupieni w studiu Altar starają się i z każdą grą jakość ich produktów się pojawia. Czy jednak pobiją popularnością X-Com? Kto wie?

Trudno porównywać obie serie, ponieważ horyzont czasowy w jakim powstawały jest olbrzymi. Przed 14 laty były dostępne inne narzędzia programistyczne, a pierwsze gry serii X-Com pracowały pod DOS-em. Teraz gry tworzy się łatwiej, ale i wymagania graczy wzrosły. Wciąż jednak UFO cieszy się dużą popularnością. Wielu graczy z naszego kraju, nie mogąc doczekać się najnowszej części ściągnęła ją ze sklepów zachodnich. Jest więc coś w tych grach, co nas do nich ciągnie. Może to nieliniowość fabuły? Może to możliwość zarządzania bazą, dostępnymi surowcami, kolejnością badań naukowych? A może chodzi o klimat jaki tworzy gra. Planeta zaatakowana przez obce istoty z kosmosu i ciężka walka tak naprawdę grupki ludzi, która walczy o wolność i życie innych?

Faktem jest, że X-com należy do pierwszych strategicznych gier turowych. Kolejne gry komputerowe opierające się na działaniach turowych przynajmniej częściowo wzorowały się na grach studia Mythos. Próba kontynuacji serii przez firmę Altar spotkała się z przychylnością graczy i pomimo słów krytyki pod kierunkiem pierwszych dwóch części, seria wciąż cieszy się dużą popularnością.



Już niedługo, bo w kwietniu ukazać się ma kolejna gra wzorowana na X-Com. UFO: Extraterrestrials ponownie zaoferuje nam akcję podzieloną na tury. Pozycję tą przygotowuje firma Chaos Concept, która zapowiada nawiązanie do wcześniejszych gier o tej tematyce. Tym razem jednak Obcy podbili Ziemię i na celownik wzięli planetę Esperanta. Rząd planety powołuje organizację nazwaną CAF …. czyli historia się powtarza. Trzeba przyznać, że po materiałach udostępnionych przez Chaos Concept na stronie internetowej gry, zapowiada się ona bardzo ciekawie. Być może jest ona nawet bardziej zbliżona do serii X-Com niż produkty studia Altar?




Czy możemy więc mówić o fenomenie UFO? Wydaje mi się, że tak, skoro na podstawie pomysłu jednej firmy powstało i nadal powstaje szereg gier o tej samej tematyce, wciąż wzorowanych na pierwowzorze. Nadal w tym temacie nie zostało powiedziane ostatnie słowo, przygotujmy się więc na nowe wyzwania jakie staną przed nami podczas obrony Ziemi przed najeźdźcami z Kosmosu.

Lista gier serii X-Com

  Nazwa
Platforma
Typ Wydane Producent
1 X-COM: UFO Defence/Enemy unknown PC DOS strategia 31/12/1993
Mythos
2  X-COM: UFO Defence PS strategia  
1995 
Mythos
3 X-COM: Terror From the Deep
PC DOS strategia 28/02/1995 Mythos
4 X-COM 2: Terror from the Deep
PS strategia 01/12/1996 Mythos
5 X-COM: Apocalypse PC DOS/W9x strategia 
30/06/1997 Mythos
6 X-COM: Interceptor. A hidden gem PC Windows 9x symulator 31/05/1998 MicroProse
7 X-COM: First Alien Invasion PC W9x/NT4/2k strategia 30/09/1999 MicroProse
8 X-COM: Genesis
PC ? strategia
Odwołana MicroProse
9 X-COM: Enforcer PC Windows akcji (TPS) 18/04/2001 MicroProse
10 X-COM: Alliance
PC ?
akcji (FPP) Odwołana
Atari
11 X-COM: Gladiators/ UFO2000 PC Win/Linux strategia 2000-2002 OpenSource
12 UFO: Aftermath PC Windows strategia 18/11/2003 OpenSource
13 X-COM: Return from the space PC Win/Linux ? w planach
OpenSource
14 UFO: Aftershock
PC Windows strategia 0/2005 Altar
15 UFO: Afterlight PC Windows strategia
02/2007 Altar
16 UFO: Extraterrestrials
PC Windows
strategia
w planach Chaos Concept


Żródła:
-    materiały internetowe
-    opracowania własne



blog comments powered by Disqus