Beta test gry "Age of Conan: Hyborian Adventures"
Gra, na którą wielu czeka. Gra, która pobudza wyobraźnię wielu. W końcu gra, która rozczarowuje, czy spełnia oczekiwania? Zajrzyjcie do naszego sprawozdania z beta testów gry.
Na zabawę z Conanem dawno już ostrzyłem sobie zęby. Niestety, nie wylosowano mojego zgłoszenia i nie dostąpiłem zaszczytu wejścia w uniwersum najbardziej znanego barbarzyńcy. Dlatego wiadomość, że mogę otrzymać konto prasowe i przetestować grę podziałało na mnie jak wstrząs elektryczny. Zatarłem ręce i zabrałem się do pobierania plików gry. Ponieważ developerzy postarali się, gra zajmuje prawie 20GB pamięci. Potrzeba więc trochę wytrwałości podczas ściągania klienta. Na szczęście łącze mam nienajgorsze, więc nie będę narzekał. Co prawda zastanawia ta ilość miejsca na twardym dysku, niemniej skoro tak sobie autorzy gry wymyślili, to tak musi być. Tak na marginesie, czy ktoś w ogóle bawi się w optymalizację kodu programu? Kiedyś pisało się programy i dbano o to, by zajmowały one jak najmniej pamięci. Teraz chyba nikt sobie tym nie zawraca głowy. A szkoda.
Wracając jednak do gry. Po ściągnięciu klienta uruchamiam instalatora. Tradycyjnie gra pobiera najnowsze aktualizację i w końcu mogę przystąpić do zabawy. Uruchamiam grę i niestety pierwszy zgrzyt. Gra ładuje się potwornie wolno. Co prawda nie mam zalecanej przez autorów gry konfiguracji czyli:
- procesor 3 GHz (Pentium 4)
- pamięć RAM 1 GB
- karta graficzna nVidia GeForce FX5800 lub wyżek (ATI 9800) 128 MB RAM
niemniej komputer, na którym testowałem grę posiadał:
- procesor 2,66 GHz (Pentium 4)
- pamięć RAM 2 GB
- kartę graficzną Asus X1300 256 RAM
tak więc nie powinno być tak źle. W końcu jednak gra się uruchomiła. Początek jak w kinie, czyli reklamy głównych graczy pracujących nad grą. Widzimy więc reklamę Funcomu, Eidosu, nVidii i oczywiście Microsoftu. Przyznaję szczerze, tylu reklam jeszcze nie widziałem w żadnej grze MMO. Po ich zakończeniu czas na intro wprowadzające. I tu musze przyznać, że autorzy stanęli na wysokości zadania. Piękna grafika, nastrój, przyjemne wprowadzenie do fabuły. Widzimy króla Conana, siedzącego na tronie i … nie będę Wam psuł przyjemności oglądania. Obejrzycie to się dowiecie.
Po obejrzeniu filmu przechodzimy do okna tworzenia postaci. Mamy tutaj do wyboru trzy kultury: Cimmerii, Aquiloni oraz Stygii. W zależności od tego, na którą kulturę się zdecydujemy, otrzymamy dostęp do odpowiednich profesji z czterech dostępnych klas: Żołnierz, Kapłan, Łotr i Mag. Każda z tych klas oferuje po trzy profesje na początku gry. Zgodnie z zapowiedziami po przekroczeniu 20 poziomu będziemy mogli wybrać finalną. Na początek jednak przedstawię, co mamy do wyboru:
Soldier (Żołnierz): Guardian, Dark Templar, Conqueror
Priest (Kapłan): Triest of Mitra, Tempest od Seth, Bear Shaman
Rogue (Łotr): Barbarian, Assasin, Ranger
Mag (Mag): Demonologist, Herald of Xoth, Necromancer.
Jak wspomniałem, każda kultura ma przypisane do siebie odpowiednie klasy. Przykładowo, decydując się na bycie aquilończykiem możemy zostać Łotrem i Żołnierzem bez żadnych ograniczeń, Kapłanem tylko w profesji Priest of Mitra, natomiast profesje Maga są dla nas zamknięte.
Jak już wybierzemy kim chcemy być, możemy popracować nad wyglądem. Nie odbiega to od możliwości w innych grach tego typu. Możemy sobie poprawić sylwetkę, dołożyć brodę lub wąsy, wybrać kolor skóry, oczu, włosów, dodać tatuaże. Słowem, możemy się wymodelować wg. własnych upodobań. No prawie własnych, ponieważ wykorzystujemy tylko to, co nam zaoferowali autorzy gry.
Kiedy już mamy stworzoną postać, możemy w końcu zacząć grać. Rozpoczynamy jako niewolnik, zakuty w kajdany na galerze. Szczęśliwym trafem w wyniku burzy nasza galera rozbija się u brzegu jednej z wysp. Nasz bohater jest jedynym, który ocalał z katastrofy. Uzbrajamy go więc w kawałek połamanego wiosła i ruszamy na eksplorację terenu. Spotykamy jakichś bohaterów niezależnych, otrzymujemy zadania, wykonujemy je, zdobywamy doświadczenie, czyli normalne rzeczy w grze MMO. Rzućmy jednak okiem na to co ma nas cieszyć, a więc wygląd, mechanikę, interfejs itp.
Ponieważ nie dysponowałem komputerem o zalecanych przez developerów parametrach pobawiłem się trochę opcjami. I tu niestety przeżyłem rozczarowanie. Gra wygląda zdecydowanie gorzej niż np. Lord of the Rings. Biorąc pod uwagę, że LOTR zajmuje mniej miejsca na dysku, jest to dla niego duży plus. Oczywiście Conan wykorzystuje biblioteki DirectX 10, więc pod Vistą na pewno wygląda lepiej. Szkoda jednak, że developerzy nie pomyśleli o użytkownikach starszych wersji Windowsa i nie przygotowali predefiniowanych pod ten system ustawień graficznych. Przyznam szczerze, że spodziewałem się jednak czegoś lepszego pod kątem graficznym. Jeśli na powyższych parametrach LOTR wygląda wspaniale, to dlaczego Conan nie mógłby również oferować lepszych wrażeń graficznych? Dotyczy to również interfejsu, który sprawia wrażenie topornego. No, ale może to po prostu nie mój typ grafiki?
Jeśli chodzi o interfejs pod kątem funkcjonalnym, to trudno mu coś zarzucić. Jest inny od obecnych już na rynku gier MMO i trzeba się do niego przyzwyczaić. Jest jednak zrobiony prosto, więc jego obsługa nie stwarza problemów. Można poruszać się w nim intuicyjnie, dzięki czemu opanowanie gry nie przysparza problemów. Całość efektu dopełnia nam podkład muzyczny. Bardzo dobrze dobrana muzyka podkreśla atmosferę świata, w jakim poruszamy się naszym bohaterem. Przyznam jednak, że wplecenie w wątek muzyczny kawałków skomponowanych przez Basila Poledurisa na potrzeby filmów z Arnoldem jeszcze bardziej podkreśliłoby klimat gry. Spróbowałem tego jako źródła zewnętrznej muzyki i uwierzcie, człowiek wkracza w nowy świat. Tej muzyki trochę mi jednak brakowało. Nie znaczy to oczywiście, że ta która jest zaimplementowana w grze mi się nie podobała.
Będąc przy interfejsie powiem od razu, co mi się nie podobało. Informacje o zakończeniu questu, rozpoczęciu czy informacje systemowe na temat podniesionych przedmiotów wyświetlane są bezpośrednio na ekranie. Nie miałbym nic przeciwko temu gdyby nie to, że są one umieszczane w liniach takich jak poniżej na przedstawionym zrzucie ekranowym. Jak dla mnie nie wygląda to najlepiej, żeby nie powiedzieć szpetnie.
Jeśli chodzi o mechanikę gry to Funcom ma nam do zaoferowania bardzo dobrze rozwiązany system walki wręcz. Odpowiednie combosy, które zyskujemy wraz z rozwojem postaci wyglądają bardzo efektownie. Na początku mamy trzy podstawowe ataki, z góry, z lewej i z prawej strony. Są one ukierunkowane na określoną stronę, tak więc wybierając jeden combos musimy wcisnąć również klawisz ataku z odpowiedniej strony. Oczywiście, nie musimy obarczać naszej pamięci informacją, który jak atakuje, na ekranie wyświetlają się nam odpowiednie podpowiedzi. Niektóre kombinacje ciosów są tak brutalne, że nawet ekran pokrywa się nam krwią. Wygląda to dość efektownie.
Kolejnym sympatycznym pomysłem jest sposób pozbywania się kary, jaką otrzymujemy w przypadku śmierci naszego bohatera. Na okres 30 min zmianie ulegają nasze współczynniki związane z atakiem oraz magią, my natomiast jesteśmy przenoszeni do najbliższego punktu wskrzeszania. Natomiast tam, gdzie polegliśmy umieszczony zostaje… nasz nagrobek. Na mapie widzimy to miejsce zaznaczone trupią czaszką. Kiedy tam dotrzemy, mamy możliwość usunięcia nagrobka, a tym samym szybszego pozbycia się ciążącej na nas kary.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by biegać z kilkoma takimi karami. Wtedy jednak pokonanie przeciwnika nawet na niższym poziomie może być problematyczne.
Gra pomimo tego, że należy do gatunku MMO oferuje również rozgrywkę w trybie single player. Zabawę podzielono w ten sposób, że część questów wykonujemy w nocy i są to zadania, które możemy wykonać w pojedynkę. Niestety, pomimo tego, że wykonanie ich zabiera nam czas, nie widać tego po otaczającym nas świecie. Cały czas jest noc. Podobnie wygląda sytuacja, gdy przejdziemy w tryb multiplayer. Biegamy po świecie, na którym wciąż świeci słońce. Jedyny mrok w tej opcji gry napotykamy wtedy, gdy wkraczamy do podziemi, lochów i innych tego typu zakamarków. Być może te dwa tryby zabawy mogłyby tłumaczyć 20 GB powierzchni na dysku. Czy jednak aby na pewno?
Awans na kolejny poziom to nie tylko combosy, to również punkty, które możemy wydać na takie umiejętności jak: ukrycie się, wspinaczka czy przeszukiwanie. Nie muszę tłumaczyć, że im więcej punktów przekażemy tym lepiej daną czynność wykonamy.
Niestety, nie dane mi było przetestować bardziej rozbudowanych opcji w rodzaju craftowania, które jest możliwe dopiero od 40 poziomu. Już jednak wiadomo, że do własnej produkcji wymagane jest posiadanie miasta z odpowiednimi budynkami. Z kolei miasto wybudować może tylko gildia. Według posiadanych przeze mnie informacji, nikt podczas beta testów nie przetestował tej opcji. Ogólnie podczas nich nie spotkałem gracza, który miałby poziom wyższy niż 18. Szkoda, bo właśnie opcje własnych miast, oblężeń i tego typu atrakcji mają wynieść tą grę ponad przeciętność.
Na koniec parę słów własnej opinii na temat beta testów tej gry. Jak na 20 GB zajmowanej powierzchni twardego dysku i duże wymagania, gra oferuje znikomo małe zyski. Duże wymagania nie do końca są rekompensowane jakością. Ktoś, kto spodziewa się, że nie trafi w tej grze na questy typu „idź i zabij 20 wrogów” myli się. Takie zlecenia też się trafiają. Czy beta testy spełniły moje oczekiwania? Zdecydowanie nie. Nie mogę powiedzieć, że gra rzuca na kolana bo mnie nie rzuciła. Ale też nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że gdybym pograł dłużej, to nie zmieniłbym zdania.
Sklep
Forum







